201910.21
2

FocusOSA #111: Relacje Niemcy-Chiny

W ostatnich dniach narasta w Niemczech oburzenie ujawnioną sprawą aktywności Deutsche Banku w Chinach, a konkretne prowadzonymi przez bank na przestrzeni wielu lat praktykami korupcyjnymi. W dochodzeniu przeprowadzony wspólnie przez opiniotwórcze media – niemiecką publiczną telewizję WDR oraz gazetę „Süddeutsche Zeitung”, a także amerykański dziennik „New York Times” – ustalono, że w latach 2002-2014 Deutsche Bank podejmował nielegalne kroki mające zapewnić mu przychylność władz oraz kręgów biznesowych w Państwie Środka.

Na podstawie zebranych dokumentów – de facto setek e-maili, wywiadów czy zaświadczeń –  dziennikarze dowiedli, że przez szereg lat Deutsche Bank konstruował swoją pozycję w Chinach za pomocą rozbudowanego systemu prezentów, przysług i przelewów. Dochodzenie dotyczy okresu, gdy szefem banku w ChRL był Lee Zhang. Ekonomista, który wcześniej kierował biurem Goldman Sachs w Pekinie, został zatrudniony przez Deutsche Bank aby przekształcić tę instytucję w kluczowego gracza na chińskim rynku. Liczono na jego wysokie kompetencje zawodowe ale także na znajomości i wpływy. Faktycznie Zhang, nazywany również „Mister China”, bardzo umiejętnie budował sieć powiązań i zdobywał przychylność polityków i przedsiębiorców. Nie szczędził prezentów dla wpływowych rodaków, a długa lista souvenirów dla menedżerów państwowych przedsiębiorstw i wysokich rangą polityków wskazuje, że Zhang miał także sporą  fantazję – szczególne zainteresowanie opinii publicznej wzbudziły kryształowy tygrys (za 18.000 USD) dla przewodniczącego ChRL oraz kryształowy koń dla premiera (15.000 USD), choć uwadze mediów nie umknęły także luksusowe meble, sprzęt hi-fi, ekskluzywne alkohole i ubrania czy vouchery na zagraniczne podróże wręczane jako upominki. Łącznie podarunki kosztowały kasę banku przeszło 200.000 USD.

Zhang miał nie tylko gest ale był także bardzo skuteczny – w krótkim okresie czasu doprowadził choćby do spotkania między ówczesnym członkiem zarządu DB (następnie szefem banku) Josefem Ackermannem a przewodniczącym ChRL Jiang Zeminem. Dzięki zaangażowaniu Zhanga, Ackermann spotykał się także m.in. z synem premiera Wen Jiabao. Począwszy od 2006 roku bank odgrywał już kluczową rolę w Chinach. W 2011 roku Bloomberg uznał DB za najlepszy bank do zarządzania ofertami publicznymi w Chinach i innych krajach azjatyckich. Żaden inny bank nie otrzymywał tylu ofert i żaden nie sfinansował większej ilości IPO (procedura wprowadzenia przedsiębiorstwa na giełdę papierów wartościowych).

Szybkie tempo rozwoju w ChRL wydało się podejrzane, gdy na światło dzienne zaczęły wychodzić wielomilionowe kontrakty, jakie Zhang podpisywał z licznymi firmami konsultingowymi. W 2014 roku zainteresowanie działu prawnego i mediów wzbudził fakt, że umowy podpisywane były wyłącznie przez szefa DB w Pekinie i bez porozumienia z zarządem w RFN. Żadna z firm doradczych nie była szerzej znana, a doświadczenie jej pracowników było znikome. Pojawiło się zatem przeświadczenie, że umowy były tylko przykrywką dla niebotycznych przelewów, jakie Zhang wykonywał na konta wysokich urzędników państwowych w ChRL. Jak się później okazało, właścicielką dwóch firm doradczych była żona Zhanga. Wewnętrzne dochodzenie wykazało także, że szef pekińskiej filii DB zatrudniał przeszło 200 pracowników, których kompetencje zawodowe były niewielkie, ale byli oni członkami wpływowych chińskich rodzin, krewnymi wyższych urzędników państwowych czy szefów państwowych firm. W zamian za prestiżową posadę w DB dla członków swoich familii, dyrektorzy odwdzięczali się wysokimi kontraktami.

Ta nielegalna praktyka spotkała się z krytyką, jednak głównie w USA, gdzie Deutsche Bank jest już „pod pręgierzem” Amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, której zadaniem jest sprawowanie nadzoru nad przestrzeganiem federalnego prawa obrotu papierami wartościowymi, regulowanie oraz kontrolowanie rynku papierów wartościowych. Pod koniec sierpnia br. Komisja nałożyła na DB karę w wysokości 16 milionów USD za prowadzone w Chinach praktyki opierające się na nepotyzmie i korupcji.

Tymczasem w samej RFN sprawa miała być zamieciona pod dywan – Deutsche Bank odrzucił publicznie oskarżenia podkreślając, że stosowane przez Zhanga nielegalne chwyty należą już do przeszłości, a firma przeprowadziła wewnętrzne dochodzenie w tej sprawie. Kwestia łapówkarstwa w ChRL nie stanowi też tematu dla niemieckiej prokuratury, która zrezygnowała z dochodzenia. Zatem wyszła ona na światło dzienne wyłącznie dzięki amerykańskim śledczym i dziennikarzom, którzy od 2014 roku badali aktywność DB w Chinach i stosowane tam praktyki.

Zachowanie Lee Zhanga, niespieszna reakcja dyrekcji DB w Niemczech oraz zaniechanie śledztwa przez prokuraturę wywołują oburzenie w RFN tak wśród opinii publicznej, jak i środowisk eksperckich. Także tłumaczenia byłego szef DB Josefa Ackermann, iż o niczym nie wiedział, wydają się nonsensowne – dokumenty jasno wskazują, że centrala była informowana o posunięciach filii w Pekinie przez wiele lat.

Sprawa jest bulwersująca, bowiem Deutsche Bank jest jednym z najbardziej znanych banków na świecie. Założony w 1870 roku w Berlinie szybko rozpoczął międzynarodową ekspansję – już w 1872 roku otwarto pierwsze przedstawicielstwa w Szanghaju i Jokohamie. Na przestrzeni lat instytucja zmieniała swoją strukturę, jednak pozostawała kluczowym międzynarodowym bankiem – jeszcze dziesięć lat temu DB był największym dystrybutorem walut na świecie (udział w rynku 21%; obecnie o połowę mniej). Jednak bank przegapił moment wzrastania potęgi gospodarczej Chin i możliwość aktywnego wspierania tego rozwoju. Dlatego dopiero po 2001 roku zarząd firmy we Frankfurcie nad Menem zadecydował o zatrudnieniu fachowca znającego lokalne uwarunkowania, by przekształcił DB w lidera usług bankowych w ChRL. Ponieważ w tym okresie czasu konkurencja w Państwie Środka była już bardzo ostra, Lee Zhang stosował chwyty, za które bank obecnie musi przepraszać.

Ta sytuacja prowadzi do kilku wniosków. Po pierwsze widać, że dyrekcja w Niemczech na początku lat 2000 dobrze zdiagnozowała sytuację w ChRL i zatrudniła ekonomistę z dużym międzynarodowym doświadczeniem, który zna specyfikę lokalnego rynku. Nie przewidziała jednak, że fachowiec ten rozbudowywać będzie guanxi za pomocą hojnych przelewów i  drogich upominków dla prominentnych działaczy – praktyk uważanych przez niemiecką opinię publiczną za skandaliczne. Po drugie, dopiero po kilkunastu latach centrala we Frankfurcie uznała za co najmniej niestosowne zatrudnianie członków rodzin wysoko postawionych działaczy KPCh oraz podpisywanie kosztownych kontraktów z firmami konsultingowymi, które aranżowały spotkania z najwyższymi urzędnikami państwowymi w Chinach. Po trzecie, były już szef DB Ackermann odpycha wszelkie zarzuty twierdząc, że wprawdzie wywierał presję na pracownikach by osiągali coraz większe zyski w ChRL, ale „nie może to usprawiedliwiać naruszenia zasad i przepisów prawa krajowego”, a same posunięcia Zhanga były dla niego nieznane albo nie uznawał ich za niestosowne – „była to część prowadzenia działalności gospodarczej w tym kraju” podkreśla.

Pokazuje to, że chęć uzyskania pozycji lidera na chińskim rynku usług bankowych wzięła górę nad zdrowym rozsądkiem i przepisami prawa. Niemiecka opinia publiczna jest zbulwersowana takimi posunięciami, a w dyskusjach pojawiają się nawet żądania, by z nazwy banku usunąć określenie „Deutsche”, gdyż instytucja nie reprezentuje pod żadnym pozorem niemieckiego etosu pracy, poszanowania prawa i przepisów. Faktycznie w kategoriach biznesowych DB spadło teraz do klasy okręgowej. Już od kilku lat bank stoi na skraju bankructwa – w 2016 roku kurs akcji osiągnął historyczne minima. Jednak ujawniony „chiński przypadek” oznacza całkowitą porażkę wizerunkową, a wkrótce stanie się podręcznikowym przykładem obrazującym kwestię etyki biznesu i prowadzenia działalności gospodarczej na krawędzi.