201903.08
2

Chińskie inwestycje w EŚW nadal marginalne

Najnowszy raport MERICS i Rhodium Group potwierdza, że chińskie inwestycje w Unii Europejskiej wyraźnie maleją – ich wartość w ub.r. wyniosła 17,3 mld EUR, notując 40% spadek w stosunku do 2017 roku i o ponad połowę wobec rekordowego poziomu 37 mld euro w 2016 roku. Tendencja ta wpisuje się w globalny spadek chińskich BIZ. Wśród przyczyn wyraźnego spadku aktywności chińskich inwestorów wskazuje się względy ochrony rynków i sektorów wrażliwych w Europie, kontrola odpływu kapitału przez władze w Pekinie i spowolnienie gospodarcze Chin w perspektywie wojny handlowej z USA. Jedna trzecia zaangażowania inwestycyjnego Chin w UE w ub.r. skupiła się w Niemczech (10,7 mld USD, spadek o 22%). Największa chińska inwestycja w RFN (kupno udziałów w Daimlerze przez chińskiego producenta samochodów Geely za 8,7 mld USD) była jednocześnie największą w Europie. A jak przedstawiają się chińskie inwestycje w Europie Środkowo-Wschodniej? Na wschodzie bez zmian.

W EŚW chińskie inwestycje również spadły i nadal wynoszą niewiele ponad 1% całego zaangażowania Chin w UE. Co więcej, pojawiły się sygnały o odpływie chińskiego kapitału z państwa, które na zbliżeniu politycznym z Chinami miało gospodarczo skorzystać szczególnie. Jak zapowiedział magnat medialny i aspirujący polityk Jaromír Sokoup chińskie CEFC ma pozbyć się nabytych w 2015 roku części udziałów w jego grupie medialnej Empresa Media. Jednak oświadczenie należy przyjmować sceptycznie z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, podobne zapewnienia ze strony Sokoupa padały już przed poprzednimi wyborami parlamentarnymi w Czechach. Po drugie, wchodząca w skład Empresa Media stacja telewizyjna TV Barrandov przedstawia informacje dotyczące Chin – jak pokazuje analiza Chinfluence – wyłącznie w pozytywnym świetle. To właśnie w TV Barrandov nadawane są cotygodniowe rozmowy polityczne Sokoupa z Milosem Zemanem pt. „Tydzień z Prezydentem”. W jednym ze styczniowych programów Zeman poddał w wątpliwość zasadność ostrzeżenia wydanego w grudniu ub.r. przez cybersłużby NUKIB w sprawie Huawei i bagatelizował ryzyko związane z korzystaniem ze sprzętu chińskiego koncernu. Dlatego w perspektywie tworzenia pozytywnego wizerunku ChRL w Czechach, pozbycie się udziałów w TV Barrandov przez kontrolowane, tj. znacjonalizowane po aresztowaniu Ye Jianminga, przez władze w Pekinie CEFC, byłoby posunięciem zaskakującym. Z drugiej strony państwowy konglomerat CITIC, który przejął czeskie aktywa CEFC zapowiedział dokapitalizowanie i zmianę strategii inwestycyjnej firmy. Oznacza to odejście od kupowania ryzykownych aktywów (jak klub piłkarski Slavia Praga czy luksusowe nieruchomości), które doprowadziło CEFC do bankructwa. Jak zapowiedział Jaroslav Tvrdik – były minister obrony i członek rady dyrektorów czeskiego CEFC (CITIC) – firma przygotowuje obecnie strategiczne projekty dla sektora finansowego, lotnictwa i turystyki, żywności i rolnictwa oraz przemysłu. Warto jednak wziąć pod uwagę, że dokapitalizowanie może być związane z próbą ocieplenia wizerunku Chin w Czechach, nadszarpniętego przez oskarżenia wobec Huawei i utarczki między premierem Babisem i ambasadą ChRL. Polityczny wymiar miały również przeszłe inwestycje CEFC – służące jako pas transmisyjny zbliżenia czesko-chińskiego. Dlatego na realne efekty tych powtarzanych od lat obietnic trzeba będzie poczekać. Tym bardziej, że chińskie inwestycje w Europie gwałtownie spadają, a kolejne wybory prezydenckie w Czechach raczej nie wyłonią równie przychylnego Chinom prezydenta jak Zeman.

Łącznie w latach 2000-2018 chińskie firmy zainwestowały w unijnych państwach EŚW 7,1 mld euro. To mniej niż w tym samym okresie przyjęła niewielka Finlandia (5,5 mln mieszkańców) – 7,3 mld euro, dowodząc, że dla chińskich inwestorów liczy się przede wszystkim technologia, której niewielkie zasoby w EŚW zostały już dawno wykupione. W związku z tym należy przypuszczać, że nawet wykuwające się w UE mechanizmy kontrolne nie będą miały dużego efektu ograniczającego chińskie inwestycje w regionie. Wyjątek w tej kwestii może stanowić sektor telekomunikacyjny i infrastruktura internetowa (blokowanie kontraktów na budowę sieci 5G). Większa skrupulatność w sprawdzaniu chińskich kontrahentów może mieć również przełożenie na projekty infrastrukturalne. Postawa Chorwacji – gdzie chińska firma realizuje budowę Mostu Pelješac – oraz Polski, która w 2018 roku anulowała 3 wygrane przez chińskie firmy przetargi infrastrukturalne, ilustrują rozbieżne podejście państw EŚW w tej sprawie.  

Do niewielu pozytywnych przykładów nowych chińskich inwestycji w regionie należy zaliczyć te w sektorze energii odnawialnej na Węgrzech (farmy słoneczne Unisun) i zaawansowanych technologicznie firm w Polsce (produkcja systemów do prześwietlania ładunku Nuctech i fabryka telewizorów TCL pod Warszawą oraz fabryka wkładów elektrolitowych do baterii samochodowych Guotai Huarong na Dolnym Śląsku). W przypadku Polski to nadal niewiele w porównaniu z ,,chińską rewolucją” inwestycyjną zapowiadaną jesienią 2017 roku przez PAIH. Zamiast tego nad Wisłą, jak i w całej Europie Środkowo-Wschodniej, dominuje poczucie zawiedzonych nadziei na zastrzyk chińskiego kapitału, które były jedną z głównych przesłanek powstania formatu „16+1”. Liderzy w tym względzie jak Polska, Czechy i Węgry przyjęły w ub.r. 300-400 mln euro chińskich inwestycji. Choć to niewiele, to należy pamiętać, że w 2018 roku większość z państw EŚW nie odnotowała żadnych.