201811.05
3

Zapiski z „Ludowego”

31 października br. „Dziennik Ludowy” (s. 3) publikuje tekst byłego japońskiego premiera oraz szefa sekretariatu gabinetów premierów Yoshiro Mori’ego oraz Jun’ichiro Koizumi’ego – Yasuo Fukudy. Tekst rozpoczyna wspomnienie wizyty Deng Xiaopinga w Japonii w 1978 r. Chiński lider zbierał wówczas doświadczenia sąsiadów podczas krótkich wizyt zagranicznych m.in. w Singapurze i Tokio. W czasie ośmiodniowej wizyty w Kraju Kwitnącej Wiśni Deng Xiaoping podkreślał, iż Chiny będą promowały przyjaźń między krajami oraz wyraził wolę naśladowania Japonii w zakresie rozwoju nowych technologii. Oprócz wizyt oficjalnych ówczesny wicepremier Chin odwiedzał japońskie fabryki, które stały się wzorem dla dalszych działań reformatorskich w Państwie Środka. „Pan Deng Xiaoping”, jak określa go były japoński premier, był „staruszkiem” bardzo zainteresowanym nowinkami i czerpał wiedzę na każdym kroku. Bez takiego realistycznego podejścia, zdaniem Fukudy, sukces Chin nie byłby możliwy. Ten sukces jest ewenementem w skali światowej, nie ma bowiem państwa, regionu który w tak krótkim czasie osiągnąłby zakładane cele, jak choćby ograniczenie ubóstwa w społeczeństwie. Yasuo Fukuda podkreśla, że obrana droga rozwoju (nie zaś walki klasowej) i utrzymania stabilizacji społecznej przez Komunistyczną Partię Chin była nakreślona przez Deng Xiaopinga. Wydaje się, że od tak przyjętej ścieżki rozwoju nie ma odwrotu a rządzący Chinami dobierają metody do „stanu państwa” tak, by optymalnie służyły rozwojowi społeczno-gospodarczemu państwa. W odniesieniu do obecnych władz chińskich, japoński expremier docenia wkład Xi Jinpinga w budowę społeczności mającej wspólne przeznaczenie, kierowanej głównie do państw afrykańskich i szerzej, państw rozwijających się. Yasuo Fukuda kreśli pozytywne działania Chin na tle złych, kolonialnych europejskich działań w Afryce. To nie przypadek. Japonia aspiruje do wspólnych działań z Chinami w państwach trzecich, co wyraźnie podkreślano w czasie wizyty premiera Abe w Pekinie. W tym kontekście państwa europejskie jawią się jako konkurent, który może proponować podobne rozwiązania wspólnych inwestycji np. na kontynencie afrykańskim. Z drugiej strony tak poprowadzona narracja historyczna pokazuje „złych Europejczyków” na tle „dobrych Japończyków”, którzy rzekomo nie mieli imperialnej przeszłości.

Podsumowując należy uznać, że tekst, będący publikacją japońskiego premiera, daje do zrozumienia obywatelom Chińskiej Republiki Ludowej, że w obecnym układzie międzynarodowym „odwilż” w stosunkach z Japonią jest konieczna. Innymi słowy, artykuł ten kontynuuje przesłanie ostatniej wizyty japońskiego premiera Shinzo Abe w Pekinie, i wpisuje się w ciąg wydarzeń zapoczątkowany wizytą premiera Li Keqianga w Japonii. Z drugiej strony daje ważną informację o dalszych działaniach podejmowanych przez Chiny a opartych na filozofii Deng Xiaopinga: małych kroków, nie wychylania się i wspierania małych i średnich przedsiębiorców. Z punktu widzenia „poprawności politycznej” tekst publikowany przez byłego premiera Japonii, czyli osobę niezaangażowaną bezpośrednio w wewnętrzną dyskusję w Chinach wskazuje, iż grupa postulujących wycofanie się i stonowanie własnych ambicji będzie odgrywała wiodącą rolę w dalszych działaniach Chin. Potwierdzeniem takiego podejścia jest tekst Xi Jinpinga opublikowany drugiego listopada (s.2). Tu wyraźnie nawiązuje się do 15. i 16. Zjazdu Komunistycznej Partii Chin, na których Jiang Zemin podkreślał wagę przedsiębiorstw prywatnych w gospodarce Chin. Ponadto w odniesieniu do oceny sytuacji międzynarodowej Xi Jinping nawiązuje do koncepcji Deng Xiaopinga „pokoju i rozwoju” jako głównych nurtów narracji w stosunkach międzynarodowych.

Tekst japońskiego premiera to kolejny sygnał, który pokazuje że aktualnie w kręgach decyzyjnych Chińskiej Republiki Ludowej toczy się spór o sposoby odpowiedzi na konflikt handlowy między Waszyngtonem a Pekinem. Wariant forsowania „pokoju i rozwoju” oraz deklarowane wsparcie dla małych i średnich przedsiębiorstw wskazuje, iż przygotowywany jest grunt pod ustępstwa względem twardo negocjującego amerykańskiego prezydenta.