201608.31
7

Yuriko Koike: kobieta rządzi w Tokio

Wraz z końcem lipca ogłoszono zwycięzcę tokijskich wyborów gubernatorskich, a jednocześnie następcę Yōichiego Masuzoe. Polityk ten pod wpływem nacisków ze strony elit Partii Liberalno-Demokratycznej i mieszkańców japońskiej metropolii podał się do dymisji, gdy ujawniono szczegóły dotyczące sprzeniewierzenia przez niego środków finansowych pochodzących z funduszu politycznego. Wraz z jego odejściem rozpoczęły się gorączkowe poszukiwania następcy, który będzie w stanie należycie zadbać o odpowiednią oprawę i organizację zbliżających się igrzysk olimpijskich i paraolimpijskich w 2020 roku w japońskiej stolicy. Na horyzoncie, dość niespodziewanie pojawiła się Yuriko Koike (była minister obrony i specjalny doradca ds. bezpieczeństwa w pierwszym rządzie Shinzō Abe), która jako jedna z pierwszych osób zadeklarowała chęć udziału w wyborach gubernatorskich. Pomimo braku oficjalnej rekomendacji ze strony Partii Liberalno-Demokratycznej odniosła spektakularne zwycięstwo. Udało jej się zdobyć miażdżącą przewagę zarówno nad kandydatem koalicji rządzącej Hiroyą Masudą (różnica ponad 17 proc. głosów), jak i Shuntarō Torigoe (różnica ok. 24 proc. głosów) – politykiem wystawionym przez ugrupowania opozycyjne (m.in. Partię Demokratyczną, Japońską Partię Komunistyczną i Japońską Partię Socjaldemokratyczną). Co było kluczem do wygranej Yuriko Koike?

Z całą pewnością dla wyborców bardzo duże znaczenie miały słowa, jakie wypowiedziała na konferencji prasowej zapowiadającej chęć ubiegania się o stanowisko gubernatora Tokio. Zapewniła wówczas, że w przypadku zwycięstwa, zwiększy pomoc dla dzieci żyjących poniżej granicy progu ubóstwa, a dla osób starszych poszerzy świadczenia w zakresie usług pielęgniarskich. W obliczu afery poprzednika zapowiedziała także silniejsze przywództwo i większą przejrzystość procesu decyzyjnego. Równie istotną okazała się też jej wypowiedź odnosząca się do kadencji gubernatora w obliczu igrzysk olimpijskich w 2020 roku. Koike obiecała, że w wypadku zwycięstwa zrezygnuje ze stanowiska pół roku przed końcem kadencji, by umożliwić wyłonienie następcy przed tokijską imprezą sportową. Starając się przekonać do siebie wyborców, nie uniknęła ataków ze strony innych polityków. Były gubernator Tokio Shintarō Ishihara, który określił ją jako „kobietę z grubą warstwą tapety na twarzy, która ma już za sobą swoje najlepsze lata”. Czarnego PRu doświadczył też inny kandydat  Shuntarō Torigoe, któremu zarzucono uwikłanie się blisko dziesięć lat temu w romans z dwudziestoletnią studentką. Kandydat zaprzeczył tym doniesieniom i zapewnił, że pozwie autorów artykułu opublikowanego na łamach tygodnika „Shūkan Shinchō”.

Wybór Yuriko Koike wydaje się być ciekawy z kilku powodów. Przede wszystkim może być postrzegany jako powrót tzw. boomu Madonny czy ery kobiet (josei no jidai). Terminy te były bardzo popularne w latach 80. za sprawą wyboru Takako Doi na nową przewodniczącą Japońskiej Partii Socjalistycznej oraz zwiększeniem się ilości posłanek, którym udało się zdobyć mandaty w wyborach do Izby Radców w 1989 roku. Trend nie był długotrwały, ale wydawał się powtarzać kilkakrotnie. Dobrym tego przykładem były „dzieci Koizumiego” (kandydaci osobiście wybrani przez ówczesnego premiera Jun’ichirō Koizumiego, którzy mieli stoczyć walkę przeciwko członkom PLD sprzeciwiającym się jego polityce) wśród których było dużo kobiet posiadających mandat polityczny. Także premier Abe powołał do swojego drugiego gabinetu kilka pań na stanowiska ministerialne. Niestety jego polityka aktywizująca kobiety do zajmowania kierowniczych posad i ich powrotu do pracy po urodzenia dziecka, czyli tzw. womenomics, nie odniosła pożądanego rezultatu. Jednym z powodów mogło być niewystarczające przekonanie panujące wśród polityków Partii Liberalno-Demokratycznej o konieczności zwiększenia aktywności kobiet w życiu politycznym. Na porażkę tej polityki dość  duży wpływ miała także rezygnacja Yūko Obuchi  (ówczesnej minister gospodarki, handlu i przemysłu) i Midori Matsushimy (ówczesnej minister sprawiedliwości). W niedawno powołanym rządzie znalazła się natomiast Tomomi Inada (minister obrony), Sanae Takaichi (minister spraw wewnętrznych i komunikacji) i Tamayo Marukawa (ministra ds. igrzysk olimpijskich i paraolimpijskich w Tokio). Istotną rolę kobiet podkreślała po swoim zwycięstwie także Yuriko Koike. Dziękując za wsparcie, jakie od nich otrzymała zapewniła także o chęci promowania  równouprawnienia w życiu publicznym.

Decydującym czynnikiem, w wyborach na gubernatora Tokio okazała się rozpoznawalność kandydatów. Wraz ze zdyskredytowaniem wieloletniego dziennikarza Shuntarō Torigoe i pozostaniu na placu boju mało charakterystycznego Masudy (były gubernator Iwate oraz minister spraw wewnętrzny i komunikacji w rządzie Yasuo Fukudy), zwycięstwo Koike było na wyciągnięcie dłoni. Przypieczętowaniem sukcesu okazała się możliwość pozyskania 49 proc. głosów wyborców niezdecydowanych i blisko 55 proc. zwolenników Partii Liberalno-Demokratycznej (badania przeprowadzone w dniu wyborów przez „Yomiuri Shimbun”). Najbardziej zastanawiające pozostaje jednak to, czy faktycznie Partia Liberalno-Demokratyczna uważała byłą minister obrony za kandydatkę, której nie warto było rekomendować. W odczuciu autora niniejszego komentarza nieudzielenie oficjalnego poparcia Yuriko Koike przez jej partię można odczytywać na dwa sposoby. Z jednej strony jako celowe działanie Partii Liberalno-Demokratycznej, która zakładając prawdopodobną przegraną Hiroyi Masudy, postanowiła wykorzystać Koike jako niezależną promotorkę podupadającej polityki womenomics. Z drugiej natomiast mogła to być jej faktyczna samowola i wystąpienie przeciwko głównym elitom partii (mając tylko poparcie niewielkiej grupy polityków z PLD), tak jak czynił to w przeszłości Jun’ichirō Koizumi. Na korzyść drugiej opcji przemawia to, że politycy PLD wyrażali się niechętnie, co do ukarania nowej gubernator za jej samodzielne kandydowanie. Obawiają się bowiem, że może ona wystąpić z ugrupowania i powołać własne struktury polityczne zagrażając pozycji partii rządzącej w obliczu wyborów do Izby Radców w 2018 roku. Jest to mało prawdopodobne, aby do takiej sytuacji doszło, zwłaszcza w ciągu najbliższych kilku lat. Wkrótce przekonamy się, czy faktycznie wybór nowej gubernator przyczyni się do zmian w polityce, a nie stanie się tylko kolejnym powodem do rozczarowań i rezygnacji ze stanowiska.