201701.18
8

Xi Jinping w obronie kapitalizmu

Rozpoczęcie Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, skupiającego co roku finansową i polityczną elitę świata, poprzedziła publikacja raportu Oxfam, dowodzącego pogłębiania się globalnych nierówności dochodowych. Zgodnie z najnowszymi danymi, osiem najbogatszych osób na Ziemi dysponuje majątkiem równym stanowi posiadania biedniejszej połowy ludzkości – 3,6 mld ludzi. Wśród czołowej ósemki dominują Amerykanie, ale chińscy biznesmeni szybko nadrabiają dystans w tym względzie. W ubiegłym roku po raz pierwszy do pierwszej dwudziestki Krezusów świata wdarł się Wang Jianlin, z majątkiem szacowanym na 31,3 mld USD (18 pozycja). Właściciel Dalian Wanda naturalnie przewodzi również szybko rosnącej grupie chińskich miliarderów, których w 2016 r. było już 400, w porównaniu do 335 rok wcześniej.

Problem rosnących nierówności, co zrozumiałe, znalazł się również w przemówieniu przewodniczącego Xi Jinpinga w czasie ceremonii inaugurującej Forum. Wygłaszając poglądy w kurorcie rozsławionym przez powieść Tomasza Manna, Xi nawiązał do klasycznych utworów literackich, cytatami z których obrazował niepewność współczesnego świata. It was the best of times, it was the worst of times przypomniał słowa Charlesa Dickensa o świecie po rewolucji przemysłowej. Globalizacja gospodarcza – mówił następnie Xi – jawiła się początkowo jak skarb znaleziony w jaskini przez Alibabę, natomiast obecnie postrzegana jest raczej jako puszka Pandory. Sekretarz KPCh nie zaprzeczał, że globalizacja ma swoje wady (,,noż o dwóch ostrzach”), ale nie są to powody aby ją przekreślać –  nie możemy wracać do portu w czasie sztormu, bo nigdy nie dotrzemy do nowych lądów. Zdaniem chińskiego przywódcy główne problemy świata trzeba definiować podobnie jak to uczynił założyciel Czerwonego Krzyża Henry Dunant: głód, bieda, ignorancja, przesądy i uprzedzenie. Natomiast motorem pozytywnych zmian w tym względzie i siłą napędzająca rozwój mają być innowacje. Xi powołał się (sic!) w tym miejscu na poglądy Klausa Schwaba – twórcy Światowego Forum Ekonomicznego w Davos i autora książki na temat czwartej rewolucji przemysłowej.

Przywódca KPCh zaznaczał pozytywną rolę jaką Chiny odgrywają w porządku międzynarodowym, określając swój kraj nie tylko jako beneficjenta globalizacji, ale również jako jej odpowiedzialnego uczestnika. Od 1950 r. – wyliczał Xi – Chiny pomimo skromnego poziomu rozwoju udzieliły pomocy w różnej postaci o wartości 400 mld RMB, natomiast od wybuchu kryzysu finansowego są odpowiedzialne za 30% wzrostu gospodarczego na świecie. Przewodniczący wskazywał również, że sukces Chin wynika z umiejętnego łączenia mądrości własnej cywilizacji i praktyki innych państw, dyskretnie nawiązując do modelu rozwoju głoszonego przez chińskich reformatorów od drugiej połowy 19 wieku. To również aluzja wobec krytykowanego przez władze ChRL, przykładania jednolitych (amerykańskich) szablonów rozwojowych do wszystkich zakątków świata przez instytucje na których oparto światowy system gospodarczy (MFW, Bank Światowy, WTO).

Szczególny aplauz publiczności wzbudziły słowa Xi stanowiące czytelny przycinek do poglądów głoszonych przez Donalda Trumpa: dążenie do protekcjonizmu jest jak zamykanie się w ciemnym pokoju. Chociaż wiatr i deszcz nie dostaną się do środka, podobnie będzie ze światłem i powietrzem. Dlatego nikt nie wyjdzie zwycięsko z wojen handlowych. Xi wezwał do grania na równych, otwartych, zasadach przez wszystkich uczestników globalizacji. Szkopuł w tym, że Chiny czerpią olbrzymie korzyści, dzięki wybiórczemu udziałowi w światowym obiegu gospodarczym w oparciu o politykę państwowego interwencjonizmu – ,,socjalizmu z chińską specyfiką”. Ale to nie jedyna sprzeczność, którą można było zaobserwować w Davos. Zdumienie, choć już nie zaskoczenie budzi fakt, że przywódca największego (nominalnie) komunistycznego państwa świata jest fetowany na spotkaniu gromadzącym liderów globalnego kapitalizmu jako obrońca otwartości gospodarczej (jakkolwiek na chińskich warunkach). Natomiast Stanom Zjednoczonym – państwu, którego ideologiczne oręże opierało się dotychczas na szerzeniu liberalnej demokracji i nieskrępowanego kapitalizmu, zaczyna się przypisywać rolę promotora gospodarczego protekcjonizmu. To paradoks historii i przejaw postmodernistycznego wymiaru obecnego porządku międzynarodowego, w którym – jak pisze o sednie dzisiejszej polityki Rosji Peter Pomerantsev – „nic nie jest prawdą i wszystko jest możliwe”. Zgodnie z konfucjańską nauką taka sytuacja musiała powodować zaburzenia w porządku społecznym i politycznym, który naprawić mogła tylko „rektyfikacja nazw” – przywrócenie właściwego sensu zjawiskom zgodnie z przyporządkowanymi im znaczeniom. Tymczasem w przeddzień wyjazdu sekretarza największej partii komunistycznej świata do Davos, chińskie Foreign Language Press wydało w kilku wersjach językowych zbiór przemówień Xi Jinpinga z ubiegłorocznego szczytu G-20 w Hangzhou, wzywających do większej otwartości globalnej gospodarki i koordynacji działań na rzecz ograniczania mechanizmów protekcjonistycznych. To kolejny sygnał, że Chiny dążą do bycia w awangardzie rzeczników globalizacji.