201707.31
5

Strategia wojskowa Chin w kontekście EŚW

W ciągu ostatniego roku (licząc w okresie do lipca) chińskie nakłady na przejęcia portów podwoiły się z 9,97 mld do 20,1 mld USD. Zwiększenie inwestycji związane jest z tworzeniem trzech tzw. oceanicznych przesmyków gospodarczych, łączących Chiny z basenami Oceanu Indyjskiego i Pacyfiku oraz Europą (przez Morze Arktyczne). Do potencjalnych chińskich inwestycji portowych w lokalizacjach wychodzących na arktyczne koło podbiegunowe należą litewska Kłajpeda, rosyjski Archangielsk, norweskie Kirkenes oraz dwa porty islandzkie. Okoliczności towarzyszące inwestycjom w port w Pireusie wskazują, że ekspansja morska Pekinu, może oprócz względów handlowych zawierać motyw polityczny, a przykład nowo otwartej bazy wojskowej w Dżibuti dowodzi, że Chiny są już gotowe do obrony swoich interesów na świecie za pomocą środków militarnych. Co więcej, jak tłumaczy rządowy dziennik „Global Times” wysłanie w lipcu przez Chiny floty najbardziej zaawansowanych niszczycieli na wspólne ćwiczenia z Rosją na Bałtyku stanowi wyraźny sygnał wobec „tych którzy chcą nas prowokować”. To czytelna aluzja wobec połączonych manewrów marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych, Indii i Japonii które odbyły się na początku lipca. W ostatnich dniach na łamach „GT” pojawiła się również opinia, wskazująca, że Chiny wzmacniają swoją obecność na oceanach, a „odpowiednie wejście na podwórko NATO tzn. Atlantyk, Morza Śródziemne i Bałtyckie będzie odzwierciedlało pewność siebie i siłę Chin”. Autor tego stwierdzenia przypomina również, że minister Antoni Macierewicz oskarżył Rosję i Chiny o tworzenie strategicznego sojuszu „grożącemu wolnemu światu”, co wskazuje, że Chińczycy z uwagą śledzą doniesienia z Europy Środkowo-Wschodniej.

Choć w kontekście Europy, stała obecność chińskiego wojska wydaje się na razie mało prawdopodobna, to wpłynięcie po raz pierwszy w historii floty marynarki wojennej ChAL-W na wody Bałtyku jest przede wszystkim oznaką rosnącego prestiżu chińskiej marynarki wojennej na arenie międzynarodowej. Dla obserwatorów europejskich pojawienie się nowoczesnego niszczyciela „Hefei” w porcie w Bałtijsku ma być sygnałem, że militarna współpraca rosyjsko-chińska zacieśnia się, a Europa Środkowo-Wschodnia jest już uwzględniana w globalnej strategii geopolitycznej Chin. Natomiast dla przeciętnego odbiorcy w Państwie Środka, to powód do dumy, ponieważ u podstaw porażki Chin w wojnach opiumowych – po których nastąpiła stulecie upokorzeń ze strony państw Zachodu i Japonii – stało zacofanie technologiczne qingowskiej floty wojennej vis-a-vis brytyjskiej Royal Navy.

Potencjalnie najbardziej konfliktogennym obszarem są przede wszystkim Bałkany i rejon Morza Czarnego, gdzie rosnąca pozycja Chin może komplikować relacje pomiędzy Zachodem, Rosją i Stanami Zjednoczonymi. Przykład zadłużonej i pogrążonej w kryzysie Grecji pokazuje siłę politycznego oddziaływania chińskich inwestycji na peryferyjnych obszarach UE, które przez jej rdzeń traktowane często protekcjonalnie, jeśli nie lekceważąco. Dlatego, jak słusznie wskazuje Frans-Paul van der Putten, istnieje realne zagrożenie, że wśród państw w Europie Południowo-Wschodniej oraz położonych w basenie Morza Czarnego, bez względu czy przynależą one do UE czy nie, będzie rosło przekonanie, że ignorowanie ich interesów jest spowodowane geopolityczną i gospodarczą konkurencją pomiędzy Chinami i UE jako całością, oraz pomiędzy Chinami i Europą Zachodnią w szczególności. Jeśli te nastroje nie zostaną uwzględnione w odpowiedni sposób, to południowo-wschodnia flanka UE będzie narażona na takie destabilizujące siły jak rywalizacja mocarstw i konflikt na Bliskim Wschodzie. Ponieważ zarówno UE, jak i Chiny chciałyby uniknąć takiego scenariusza, to powinny szukać wspólnego mianownika między swoimi interesami gospodarczymi, a w kontekście strategicznym spróbować wypracować mechanizm stabilizacji z uwzględnieniem Rosji i NATO.