201604.27
11

Po wizycie ministra w Chinach

„To dobra wizyta” – ocenił po spotkaniach w Chinach minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. To fakt. Sporo spotkań, rozmów i deklaracji. Teraz czekamy na zmaterializowanie się retoryki. Wizyta zaczęła się w Chengdu. Minister spotkał się z sekretarzem partii prowincji Syczuan – Wang Dongmingiem, odwiedził terminal i oglądał pandy. Kwestia połączeń kolejowych w relacjach z Chinami staje się de facto priorytetem. Świadczy o tym fakt, że za prywatną firmą poszły władze lokalne a następnie centralne tworząc w Chengdu konsulat generalny. Władze w Warszawie doceniły lokalną inicjatywę. Ale należy pamiętać, że gra cały czas się toczy i raczej musimy dmuchać na zimne. Konkurencja europejska, ale również ta wewnątrz Chin nie próżnuje. Dwa dni temu „Dziennik Ludowy” informował o otwarciu połączenia kolejowego na Białoruś. Zatem strona chińska, w swoim stylu, testuje. Puszcza jeden pociąg za drugim, wszystkie w nazwie mają „Europę” i tam gdzie połączenie się utrzyma, będzie chodziło w dwie strony, tam przyjdą chińscy inwestorzy. Musimy na to zwracać uwagę. Druga kwestia przy sprawach połączeń kolejowych: asymetria w potencjałach partnerów. Po stronie chińskiej przedsiębiorstwa o dużym kapitale (państwowe) po naszej mniejsze przedsiębiorstwa mające pomysł i chęć, ale oczekują wsparcia władz centralnych. Na początku roku władze Syczuanu opublikowały listę firm odpowiedzialnych za logistyczne projekty w prowincji. Mniejsze podmioty zajmują się skalą małą a takiej jak choćby Syczuańskie Biuro Kolejowe (firma ministerstwa kolejnictwa) mają możliwość rozwoju i przejmowania biznesu z Europą.

Po spotkaniach w Chengdu, gdzie Syczuan uznano za prowincję partnerską Polski, minister spotykał się w Pekinie. Wykład w Chińskiej Akademii Nauk Społecznych, zdaniem mediów chińskich, dotyczył dalszej współpracy w ramach „pasa i szlaku” oraz formatu 16+1. Z relacji MSZ RP wynika, że minister mówił głównie o kwestii ukraińskiej podkreślając wagę niepodległej Ukrainy w relacjach polsko-chińskich. Wymownie pokazuje to, że kwestia ukraińska nie jest w Chinach popularna, a przynajmniej strona chińska nie chce dawać argumentów Rosjanom, którzy mogliby tą kwestię podnosić na w relacjach bilateralnych. Tu pojawia się „chińska charakterystyka”: mało słów, dużo pracy.  Z pewnością kwestia ukraińska powinna być podnoszona, bo jak wiemy Chiny posiadają tu liczne interesy a jeszcze do niedawna to Ukraina była piątym dostawcą broni do Chin. W czasie kolejnego spotkania z ministrem Wang Yi poruszano kwestię współpracy bilateralnej, relacji w formule 16+1 oraz szerszym kontekście europejskim. Strona chińska przedstawiła stanowisko w sprawie spornych wysp na Morzu Południowo-chińskim. Jak podaje chiński portal MSZ, strony wymieniły poglądy (nie osiągając konsensusu) w sprawach europejskich, międzynarodowych i regionalnych.  Ostatnim z ważnych spotkań była rozmowa z wiceprzewodniczącym ChRL Li Yuanchao. Jak podają media, było kurtuazyjnie i miło… Z pewnością na dyskontowanie obietnic i proponowanych projektów przyjdzie czas.

Przeglądając informacje na temat kolejnych spotkań ministra Wang Yi warto zauważyć, że po naszym ministrze byli: Ukrainiec, Białorusin i Kirgiz. Minister Ławrow też odwiedzi Chiny w tym tygodniu. Możemy wnosić, że Europa Środkowa i „flanka wschodnia” stają się w oczach władz chińskich coraz ważniejsze. Skąd takie zainteresowanie? Jeśli przyjąć, że punktem odniesienia dla chińskiej polityki jest Waszyngton to odpowiedź nasuwa się sama.