201607.31
12

Po spotkaniu G20 w Chengdu

W dniach 23-24 lipca w Chengdu odbyło się ostatnie spotkanie ministrów finansów i szefów banków centralnych dwudziestu najbogatszych państw świata przed wrześniowym Szczytem G20 w Hangzhou. Stolica Syczuanu jest pierwszym miastem w Chinach Zachodnich, któremu powierzono obowiązek organizacji prestiżowego spotkania na szczeblu ministrów i szefów banków G20, którzy reprezentują państwa odpowiedzialne za 90% światowego PKB i 80% globalnego handlu. Chengdu znalazło się w doborowym towarzystwie. Od grudnia ubiegłego roku sesje w podobnym gronie odbywały się kolejno w Sanya (Hainan), Szanghaju, Waszyngtonie, Xi’anie oraz Xiamenie (Fujian). 

Jak można było się spodziewać tematykę dwudniowej sesji zdominowały dwa zagadnienia: Brexit i protekcjonizm gospodarczy. Była to pierwsza okazja do przedyskutowania tych problemów w gronie urzędników odpowiedzialnych za finanse najbogatszej dwudziestki świata odkąd Brytyjczycy zagłosowali za wyjściem z Unii Europejskiej. Nie może dziwić zatem fakt, że w centrum uwagi znalazł się nowy minister finansów Wielkiej Brytanii Philip Hammond, z którego wypowiedzi wynika przede wszystkim, że w Londynie nie ma na razie pomysłu na ułożenie relacji z Europą na nowo. Z kolei amerykański Sekretarz Skarbu Jack Lew stwierdził, że decyzja Brytyjczyków w referendum odzwierciedla szersze obawy rodzin robotniczych i klasy średniej o brak korzyści z globalizacji, których głównym beneficjentem jest biznes i inwestorzy. Innymi słowy, najbogatsze państwa powinny wziąć większą odpowiedzialność i działać wspólnie na rzecz współdzielenia i zrównoważenie wzrostu gospodarczego, który powinien sprzyjać włączeniu społecznemu. Słowa Lewa zabrzmiały wymownie w perspektywie izolacjonistycznych poglądów głoszonych przez Donalda Trumpa, oficjalnego już kandydata Republikanów w nadchodzących wyborach prezydenckich w USA, a także w świetle danych, które przedstawiły niedawno Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF) oraz Światowa Organizacja Handlu (WTO). IMF zmniejszył w lipcu prognozę (o 0.1% w stosunku do kwietnia) tempa globalnego wzrostu gospodarczego w tym roku do 3.1%, co stanowi piątą obniżkę w ciągu piętnastu miesięcy. Z kolei w czerwcowym raporcie WTO, zwraca się uwagę na wyraźny wzrost liczby mechanizmów protekcjonistycznych stosowanych przez państwa G20.

Gospodarze spotkania starali się zapewniać, że Chiny panują nad sytuacją pomimo spowolnienia gospodarczego, a osłabienie renminbi w stosunku do dolara amerykańskiego w tym roku już o blisko 3% nie jest działaniem umyślnym.  Dzień przed spotkaniem G20, premier Li Keqiang zapowiedział ograniczenie produkcji stali i węgla o odpowiednio pięć i sto milionów ton, co należy odczytywać między innymi jako gest w stronę UE, która napływ taniej chińskiej stali traktuje jako ważny element dyskusji nad przyzaniem Chinom statusu gospodarki rynkowej. W sukurs Li, przyszedł minister finansów Lou Jiwei, który pytany w Chengdu o możliwość zasilania z pieniędzy podatników zadłużonych przedsiębiorstw państwowych sektora węglowego i stalowego, odpowiedział lapidarnie angielską frazą: “help but not bailout!”. Opinia Lou odzwierciedla ustalenia przedstawione we wspólnym komunikacie wydanym po spotkaniu w którym podkreślono dążęnie do transparentności finansów, odpowiedzialnej polityki fiskalnej i monetarnej oraz wysiłków na rzecz bardziej zrównoważonego wzrostu gospodarczego członków G20. Państwa grupy opowiedziały się również za wspólnym działaniem na rzecz neutralizacji skutków Brexitu, który ,,dołożył się do niepokojów w globalnej gospodarce”, wyrażając nadzieję, że Wielka Brytania będzie w przyszłości bliskim partnerem UE. Należy jednak pamiętać o ograniczonej zdolności realizacji celów deklarowanych przez grupę równie wielką co wpływową i zróżnicowaną interesami poszczególnych państw, której brakuje struktur i mechanizmów decyzjnych zdolnych wpływać na koordynację i egzekwowanie ich działań.