201703.27
9

„Pas i szlak” a zasady pokojowego współistnienia

W kontekście udziału Polski w ,,Pasie i Szlaku”, zwracają uwagę doniesienia o planach przejęcia Konsalnet – lidera rynku ochrony w Polsce, przez China Security&Fire (中安消) za sumę 110 mln EUR (470 mln zł). To jedna z największych chińskich inwestycji nad Wisłą. Beniamin Krasicki, prezes City Security – konkurencyjnej spółki, która również była zainteresowana nabyciem Konsalnetu, ocenia, że ważnym czynnikiem stojącym za przejęciem lidera polskiej branży ochroniarskiej był fakt, że Chińczycy są producentem zaawansowanego sprzętu do monitoringu. Natomiast poważną barierą dla planów ekspansji na rynku polskim chińskiej spółki, która zajmują się m.in. ochroną obiektów wojskowych może być ,,problem z uzyskaniem tzw. poświadczenia bezpieczeństwa przemysłowego wydawanego przez władze firmom dopuszczonym do pilnowania strategicznych obiektów”. Podobne wątpliwości wyraża Sławomir Wagner, prezes Polskiej Izby Ochrony wskazujący, że wejście na polski rynek silnej firmy z chińskim kapitałem, może stanowić pretekst do odsunięcia Konsalnetu od zleceń przy np. ochronie obiektów wojskowych: ,,To może być początek lawiny – prywatni ochroniarze mogą pójść w odstawkę na rzecz wewnętrznych służb ochrony. Ostatnio przetarg na obsługę portu lotniczego w Pyrzowicach wygrała Poczta Polska i można się spodziewać, że ona lub inne powiązane ze skarbem państwa spółki będą odbierać teraz prywatnym firmom ochroniarskim kontrakty na ochronę lotnisk, obiektów wojskowych czy urzędów.”

W szerszej perspektywie przejęcie polskiej firmy stanowi kolejny krok ekspansji China Security&Fire (państwa chińskiego) w sektorze usług ochrony, po wykupieniu podobnych firm w Hongkongu, Macao, Tajlandii i Australii. Jeśli transakcja dojdzie do skutku, Polska stanie się przyczółkiem do wejścia na rynek europejski, na którym Chiny do tej pory nie były obecne. Ten cel jest deklarowany przez przedstawicieli firmy explicite, jako element budowy ,, Pasa i Szlaku”.

Powody dla których rządy państw decydują się na korzystanie z usług firm ochroniarskich podsumowuje Charles Clover z ,,Financial Times”: contractors are convenient and deniable. But they and the military are in reality two sides of the coin.  W przypadku chińskich firm ochroniarskich, których szeregi zasilają byli żołnierze Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, zależność od najwyższych czynników państwowych nie ulega wątpliwości. Działanie za pomocą ,,prywatnych” firm pozwala uniknąć odpowiedzialności w przypadku użycia siły i oskarżeń o imperialne zapędy. Tę tendencję obrazują liczby: w ubiegłym roku, w ramach prywatnych firm ochroniarskich za granicą działało 3200 chińskich pracowników. Natomiast całkowity stan chińskiego personelu wojskowego rozlokowanego w międzynarodowych strefach konfliktu (z mandatu ONZ) wynosił 2600 osób. Chiny najwyraźniej wyciągają wnioski z polityki unikania ,,dyplomatycznych incydentów” przez Stany Zjednoczone. Od 2001 r. w akcjach zbrojnych za granicą poniosło śmierć więcej amerykańskich pracowników firm ochroniarskich niż regularnych żołnierzy US Army.

Chociaż większość pracowników chińskich firm ochroniarskich nie nosi broni, to korzysta z miejscowych grup zbrojonych najemników. Zdaniem Clovera rząd w Pekinie jest niechętny wyposażaniu w broń pracowników chińskich w tej branży, będąc szczególnie wyczulonym na nadużycia, których dopuszczały się takie paramilitarne firmy amerykańskie jak Blackwater w Iraku. I to właśnie były szef Blackwater, Erik Prince – obecnie prezes zarejestrowanej w Hongkongu Frontier Services Group (FSG), ogłosił zamiar otwarcia dwóch baz szkoleniowych w Chinach: w Xinjiangu i Yunnanie, poszerzając geograficzne spektrum działania firmy o państwa położone na trasie ,,Jednego Pasa, Jednego Szlaku”. W rozmowie z chińskim dziennikiem ,,Global Times” Prince stwierdził, że ,,korytarz północno-zachodni obejmuje Kazachstan, Uzbekistan, Pakistan i Afganistan, a korytarz południowo-zachodni Mjanmę, Laos, Tajlandię oraz Kambodżę”. Szef FSG, której największym inwestorem jest chiński konglomerat CITIC Group, jest byłym żołnierzem amerykańskich sił specjalnych Navy SEALs i współpracownikiem CIA, zamieszanym w skandale związane z operacjami Blackwater w Afryce i na Bliskim Wschodzie, obecnie podejrzanym o współpracę z wywiadem ChRL, który miał m.in. finansować operacje Prince’a w Libii za pośrednictwem Bank of China. Niespełna 47-letni Prince jest również bratem urzędującej Sekretarz Edukacji USA Betsy DeVos i stronnikiem wpływowego doradcy Donalda Trumpa – Stephena Bannona.

Odwracając perspektywę można postawić pytanie dlaczego władze Chin są zainteresowane tworzeniem „prywatnych armii” na własnym terytorium, w dodatku zarządzanych przez postać związaną z najbardziej wpływowymi politykami amerykańskimi? Zwłaszcza mając w swojej dyspozycji ogromne zasoby własnych służb, w tym policji zbrojnej (wu jing)? Bazy FSG zostaną rozlokowane na pograniczu Chin: w Xinjiangu i Yunnanie a więc obszarach o dużej koncentracji muzułmańskich grup oskarżanych przez Pekin o terroryzm, aktywnych nie tylko w Chinach, ale w szerszej – transgranicznej – perspektywie w Azji Centralnej i Azji Południowo-Wschodniej. Można zatem przypuszczać, że władze Chin kierują się w tym względzie chęcią ścigania osób uznawanych za terrorystów, a nawet siłowego oddziaływania na sytuację poza własnymi granicami, nie narażając się przy tym na zarzuty o działanie poza swoim terytorium ergo nie naruszając żelaznej (co nie znaczy nie dopuszczającej wyjątków) zasady chińskiej polityki zagranicznej – ,,nieingerowania w sprawy innych państw” zgodnej z ideami ,,pokojowego współistnienia” Pancha Shila, do której przywiązanie Pekin eksponuje również w ramach ,,Pasa i Szlaku”. Ta ostrożna postawa ulega obecnie redefinicji wobec rosnącej aktywności zagranicznej chińskich podmiotów gospodarczych za granicą i zwiększającej się liczbie chińskich obywateli w niemal każdym zakątku świata.