201601.29
14

Krótko o informacji ministra i Chinach

Polska polityka zagraniczna wchodzi w nową fazę. Przywykliśmy do akcentowania relacji z państwami Europy Zachodniej, w tym głównie z Niemcami, gdy tymczasem teraz Polska stawia na relacje w Europie Środkowej i Wschodniej. Powrót do polityki „jagiellońskiej” staje się faktem a Warszawa ma stać się politycznym i gospodarczym centrum. W odniesieniu do aktywności chińskiej w regionie warto postawić pytanie na ile działania chińskie w formacie 16+1 mogą się w taką politykę wpisywać czy wręcz przeciwnie, stworzą sytuację w której rywalizacja między państwami regionu o chińskie inwestycje i współpracę gospodarczą, doprowadzi do upadku polskich planów w polityce zagranicznej?

W informacji przedstawionej 29 stycznia br. minister Witold Waszczykowski kilkakrotnie podkreślał znacznie integracji gospodarczej państw w pasie północ-południe: Adriatyk – Bałtyk. Mówiąc o projektach infrastrukturalnych, wspominał o Via Karpatia oraz inwestycjach w ramach Grupy Wyszehradzkiej. W jaki sposób i kto sfinansuje takie pomysły? Czy zatem istotnym elementem integrującym Europę Środkową i Południową nie staną się Chiny? Z chińskich działań i inwestycji w m.in. kolej szybkich prędkości Belgrad-Budapeszt należy wnosić, iż strona chińska mogłaby być zainteresowana szerszymi inwestycjami infrastrukturalnymi, finansowanymi z Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych lub innych państwowych funduszy majątkowych. Tu właśnie można uzyskać efekt skali, skali przez integrację gospodarczą regionu EŚW. W kontekście zbliżających się wizyt ministra Waszczykowskiego w Chinach oraz prezydenta Chin Xi Jinpinga w Polsce warto podejmować takie tematy. Linia kolejowa Budapeszt-Warszawa wymaga modernizacji a kwestie rozbudowy centrów logistycznych w Polsce, o czym wspominał minister Waszczykowski, są również istotne. Warto też rozważyć chińskie sugestie połączenia Pireusu z Gdańskiem czy Tallinem. Tu wymagana jest odrobina zdecydowania i działań w kierunku realizacji negocjowanych projektów. Podejście do Chin w ramach V4 wymaga koordynacji działań a przedstawienie wspólnej oferty infrastrukturalnej tych państw dałoby impuls do szerzej integracji regionu. Tym samym, takie działania, wpiszą się w „jagiellońską” politykę, lansowaną przez rząd w Warszawie. Jednak nie jest to proste. Jednym z problemów jest fakt, iż w ramach samej grupy wyszehradzkiej widoczna jest rywalizacja o palmę pierwszeństwa w relacjach z Chinami. Mimo postrzegania Węgier jako lidera współpracy z Chinami, aktywność Czech jest, jak podajemy w ostatnim „Monitorze”, bardzo widoczna zarówno na szczeblu centralnym, jak i lokalnym. Z drugiej strony należy wkalkulować ryzyko otwarcia na Chiny względem mocnego akcentowania proatlantyckiego kursu polskiej polityki zagranicznej. Czy napięcia na linii Waszyngton-Pekin nie odbiją się, czy wręcz nie storpedują inicjatyw gospodarczych prowadzonych wspólnie z Chinami? Przy proamerykańskim kursie polityki zagranicznej dobrze i racjonalnie operująca dyplomacja nie powinna opierać się na jednostronnych działaniach: twarde bezpieczeństwo winno być gwarantowane przez relacje ze Stanami Zjednoczonymi a gospodarcza współpraca z Chinami powinna stanowić drugi istotny filar stanowiący o dodatkowych możliwościach dla Polski.

Reasumując, co jest pewnym paradoksem, należy uznać, iż redefinicja polskiej polityki zagranicznej wpisuje się formułę relacji państw Europy Środkowej i Wschodniej z Chinami – 16+1, która funkcjonuje już od kilku lat.