201603.30
11

Gra Pekinu wokół sojuszników Tajpej

17 marca ChRL wznowiła relacje dyplomatyczne z Gambią. W podpisanej w Pekinie umowie dwustronnej stwierdza się, że Gambia uznaje istnienie jednych Chin reprezentowanych przez rząd ChRL, a Tajwan jest nieodłączną częścią terytorium Chin. Wcześniej Gambia była sojusznikiem Tajwanu, jednak w listopadzie 2013 r. zerwała relacje z Tajpej i zaczęła pukać do bram Pekinu. W związku z zaistniałą sytuacją, tajwańskie MSZ oświadczyło, że ubolewa nad decyzją Gambii o nawiązaniu stosunków z ChRL, przypominając, że prowadzona w minionych siedmiu latach przez Tajpej „elastyczna dyplomacja” (huolu waijiao), doprowadziła do ,,znaczącego postępu w stosunkach z sojusznikami dyplomatycznymi i głównym państwami partnerskim, a także uczestnictwa w sprawach międzynarodowych”.

Przebywający w dniach 13-19 marca z wizytą w Ameryce Łacińskiej prezydent Tajwanu Ma Ying-jeou, nie skomentował zaistniałej sytuacji od razu – jak to zwykle bywało w czasie nieobecności głowy państwa w kraju – z pokładu samolotu, wydając oświadczenie dopiero na konferencji prasowej zwołanej na dzień powrotu do Tajpej. Kończący wkrótce kadencję Ma stwierdził, że ruch Chin w sprawie Gambii będzie niekorzystny dla wzajemnego zaufania w Cieśninie Tajwańskiej. Nie obyło się przy tym bez krytyki wobec jego następczyni na stanowisku prezydenta Tsai Ying-wen z Demokratycznej Partii Postępowej (DPP). Przytyki ze strony Tsai, odchodzący prezydent uznał, za „dosypywanie soli do ran dyplomacji”, przypominając jednocześnie że w czasie poprzednich rządów DPP, Tajwan stracił relacje dyplomatyczne z sześcioma państwami. Ustępujący w maju prezydent tłumaczył również, że chociaż Tajwan posiada teraz stosunki dyplomatyczne tylko z 22 państwami, to jednocześnie liczba państw, które zwolniły Tajwańczyków z obowiązku wizowego jest rekordowo wysoka – aż 161 (w tym USA, Japonia i wszystkie 28 krajów UE). Optymistyczna konstatacja Ma została potwierdzona w komunikacie MSZ z 25 marca informującym, że liczba państw która przyznała Tajwańczykom przywileje wizowe wzrosła do 164 (nowe trójka to: Malawi, Kamerun i Kirgistan). Nieoficjalne relacje i współpraca Tajwanu z Japonią, Stanami Zjednoczonymi czy Australią mogą być z punktu polityki międzynarodowej tego państwa bardziej znaczące niż utrata „sojuszników” z maleńkich wysp Oceanii lub despotii takich jak Zambia. Z drugiej strony systematyczne kurczenie się puli państw z którymi Tajwan ma pełnoprawne relacje dyplomatyczne będzie osłabiać pozycję Tajpej w organizacjach międzynarodowych jak i poczucie bezpieczeństwa samych Tajwańczyków.

Symptomatyczny w tym względzie jest incydent, który nastąpił w czasie marcowej wizyty Ma Ying-jeou na sesji PARLACEN (Parlamentu Środkowoamerykańskiego), którego siedzibą jest Gwatemala, dotychczas żelazny sojusznik Tajpej. Tajwański przywódca został zaanonsowany na stronie internetowej organizacji jako ,,prezydent Chin (Tajwanu)”, co przywodzi na myśl interpretację statusu wyspy stosowaną przez ChRL jako „chińskiej prowincji Tajwan”. W odpowiedzi na dyplomatyczny zgrzyt MSZ Tajwanu oświadczyło, że został użyty właściwy dla języków zachodnich skrót „Chiny”, tłumacząc ,,semantyczne’’ nieporozumienie faktem, że dla państw z którymi Tajpej ma stosunki dyplomatyczne, Chiny to Republika Chińska – inaczej Tajwan. Rysy na sojuszu z Gwatemalą pojawiły się już w marcu ubiegłego roku, kiedy odchodzący ambasador tego państwa w Tajpej Arturo Duarte oświadczył, że ChRL to obecnie druga gospodarka świata i jest to siła, której nie można nie zauważyć. Duarte dodał ponadto, że zgodnie z konstytucją politykę zagraniczną Gwatemali prowadzi prezydent, dlatego należy poczekać na decyzje do czasu wyboru nowego prezydenta, który określi czy należy nadal wzmacniać stosunki z Tajwanem, czy może zmienić dotychczasowy kierunek i pójść w ślady Salwadoru i Hondurasu, które w ramach relacji dwustronnych otwarły w Chinach kontynentalnych biura ekonomiczno-handlowe (quasi-ambasady). Nowy prezydent Gwatemali Jimi Morales został zaprzysiężony 14 stycznia tego roku, a marcowa wizyta Ma miała między innymi służyć potwierdzeniu dotychczasowej formy relacji między oboma państwami.

W kontekście potencjału ekonomicznego Ameryki Środkowej istotny może być również projekt chińskiego miliardera z Hongkongu Wang Jinga dotyczący ewentualnej budowy kanału w Nikaragui łączącego Pacyfik z Atlantykiem, który obiegł czołowe media na świecie w ubiegłym roku. Rząd ChRL oficjalnie odżegnuje się od udziału w ocenianym na 50 mld USD przedsięwzięciu, przedstawiając go jako prywatną inicjatywę biznesową. Jednak nieformalna współpraca Pekinu z Nikaraguą, która jest sojusznikiem Tajwanu, może być kolejnym punktem zapalnym w relacjach w Cieśninie, zwłaszcza wobec faktu, że Ameryka Środkowa jest (oprócz wysepek Oceanii) jak dotąd regionem z największą liczbą państw z którymi Tajwan posiada pełne stosunki dyplomatyczne (6).

Konsternację Tajpej wzbudziła dodatkowo wypowiedź ministra spraw zagranicznych ChRL Wang Yi w czasie lutowej wizyty w Center for Strategic and International Studies (CSIS) w Stanach Zjednoczonych. Szef chińskiej dyplomacji wyraził nadzieję, że prezydent-elekt Tsai Ing-wen przed objęciem władzy 20 maja ,,zaakceptuje postanowienia własnej konstytucji Tajwanu, że kontynent i Tajwan należą do jednych i tych samych Chin”. Dziennik „Taipei Times” zwrócił uwagę, że słowa Wanga są prawdopodobnie pierwszym przypadkiem gdy przedstawiciel Pekinu wyraził się wprost o „konstytucji” zamiast odwoływania się do eufemicznego zwrotu o „odpowiednich prawach i przepisach Tajwanu”. Przywołany przez dziennik, analityk CSIS Bonnie Glasser, sugeruje, że już w 2012 r. Wang dawał do zrozumienia, że jeśli DPP odmówi uznania ,,konsensusu z 1992” Chiny rozważą szukanie innej formuły porozumienia. Tak zwany „konsensus z 1992 r.”, to umowa zawarta przez przedstawicieli ChRL i Tajwanu, w której uzgodniono, że obie strony zgadzają się, że istnieją tylko ,,jedne Chiny” do których należą kontynent i wyspa, jednak kwestia kto reprezentuje Chiny miała zależeć od interpretacji każdej ze stron. To na poły oficjalne porozumienie zostało jednak zawarte przez przedstawicieli „starych” chińskich partii: rządzącej na kontynencie od 1949 r. KPCh i sprawującego przez dekady władzę na Tajwanie, a przed 1949 r. na kontynencie, Kuomintangu (KMT). Natomiast DPP, która powstała w 1986 r. na fali sprzeciwu wobec autorytarnych rządów KMT, stoi na stanowisku, że żaden konsensus nie obowiązuje ponieważ definicja czym są Chiny nie została uzgodniona. Adekwatność terminu zakwestionował ponadto były szef tajwańskiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Su Chi, który ujawnił w 2006 r., że określenie „konsensus” wymyślił on sam w 2000 r. niedługo przed tym jak Kuomintang przekazał ster rządów na Tajwanie DPP.

Spekulacje na temat wypowiedzi szefa dyplomacji ChRL uciął jednak szef Biura ds. Tajwanu Rady Państwowej Zhang Zhijun, który oznajmił, że polityka Chin pozostaje niezmienna oraz wyraził nadzieję, że opinia publiczna nie będzie nadinterpretowała sedna słów Wanga, a nowa prezydent Tsai utrzyma zapis konstytucji, że Chiny kontynentalne i Tajwan należą do jednych Chin.

Chociaż zarówno Tsai Ing-wen jak i władze ChRL dają do zrozumienia, że pożądanym rozwiązaniem w relacjach bilateralnych jest zachowanie status quo, to jednak sygnały wysyłane przez Tajpej i Pekin nasuwają pytanie w jaki sposób obecny stan rzeczy będzie interpretowany przez każdą ze stron. 17 marca Yang Kuo-chiang, szef tajwańskiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego oznajmił że w przypadku niezadowolenia Chin z treści, zaplanowanej na 20 maja mowy inauguracyjnej prezydent-elekt Tsai Ing-wen, Pekin może podjąć trzy rodzaje działań: zamknąć istniejące kanały negocjacyjne, zakazać chińskim turystom odwiedzania Tajwanu i podjąć działania dyplomatyczne. W tym kontekście, dyplomatyczny zgrzyt podczas wizyty tajwańskiego prezydenta w Ameryce Środkowej można tłumaczyć nieumyślną pomyłką lub skrótem myślowym gospodarza, ale może być również odczytany jako sygnał wysłany przez Gwatemalę w stronę ChRL. Natomiast nawiązanie przez Pekin relacji z Gambią – jednym z najbiedniejszych państw na świecie nie będzie miało większego znaczenia, poza psychologicznym argumentem w relacjach z Tajpej. Z pewnością jednak przeciąganie przez ChRL sojuszników dyplomatycznych Tajwanu na kontynentalną stronę Cieśniny, nie będzie służyć budowie mostu pomiędzy jej brzegami.