201802.11
5

FocusOSA #18: Działania w ramach ASEAN

Przejęcie władzy przez prezydenta Rodrigo Duterte od początku zwiastowało poprawę relacji na linii Manila-Pekin. Politycznym sygnałem dla polityki zbliżenia z ChRL stała się zdecydowana walka z przestępczością narkotykową i ekstremizmem muzułmańskim. Wiele państw zachodnich protestowało na forum międzynarodowym, że na Filipinach łamane są prawa człowieka. Podejście Chin w tej kwestii jest znane od wielu lat, dlatego nie zdziwił nikogo fakt, że Pekin nie tylko nie potępił działań prezydenta Duterte, ale zapewnił mu, razem z Rosją, dostawy broni, dzięki której była możliwa kontynuacja operacji prowadzonych przez policję i wojsko nadal była możliwa.

Kolejnym krokiem zwiastującym zbliżenie z Pekinem było zaniechanie wykorzystania wyroku Stałego Trybunału Arbitrażowego w Hadze w sporze terytorialnym wytoczonym przez Filipiny przeciwko Chinom w 2013 roku. Trybunał orzekł, że Chinom nie przysługują wyłączne historyczne prawa do bogactw naturalnych na Morzu Południowochińskim, a co za tym idzie pewne działania Chin (rybołówstwo, poszukiwanie złóż ropy, budowa sztucznych wysp) naruszyły suwerenne prawa Filipin. Brak zdecydowanych działań zaraz po opublikowaniu wyroku w lipcu 2016 roku, pozwolił Chinom kontynuować prace nad sztucznymi wyspami, na których znajdują się pasy startowe dla samolotów, porty, a także radary, systemy obronne i łączności.

Mimo tego, na początku roku sekretarz obrony Filipin, Delfin Lorenzana zgłosił sprzeciw przeciwko działaniom Chin na sztucznych wyspach za pośrednictwem ministerstwa spraw zagranicznych, ale bardzo mało prawdopodobne jest to, że strona chińska zaprzestanie rozbudowy swojego potencjału militarnego na Morzu Południowochińskim. Pekin prowadzi intensywne prace nad rozbudową sztucznych wysp, ponieważ pragnie jak najdłużej wykorzystać sytuację, w której Stany Zjednoczone skupiają swoją uwagę na zagrożeniu nuklearnym ze strony Korei Północnej. W ten sposób, przy zaangażowaniu USA w konflikt koreański Chińska Republika Ludowa wykorzystuje sytuację, w której umiejętnie balansuje amerykański potencjał wojskowy.

Cała sytuacja chyba przerosła filipińskiego polityka. Łagodną polityką nie powtrzymał działań chińskich na Morzu Południowochińskim. W konsekwencji Rodrigo Duterte wyznaczył, na mocy rozporządzenia wykonawczego nr 594 z 2006 roku, pięciu specjalnych wysłanników do Pekinu (Ferdinand Borja, Wallie Lee, Carlos Chan, Cheng Yong, William de Jesus Lima), których zadaniem jest promocja dobrych relacji z Chinami. O wadze stosunków z tym państwem świadczy fakt, że do Stanów Zjednoczonych czy Australii wyznaczono tylko po jednej osobie. W obecnej sytuacji należy przypuszczać, że ich głównym zadaniem będzie praca na rzecz ograniczenia militarnej aktywności Chin na obszarze sztucznych wysp. Ponadto prezydent Filipin doszedł już do porozumienia z ministrem spraw zagranicznych Indonezji w sprawie współpracy z zakresu bezpieczeństwa na Morzu Południowochińskim. To może zwiastować „detente” w relacjach filipińsko-amerykańskich. Taka interpretacja warunkowana jest ostatnią wizytą i Sekretarza Obrony USA Jamesa Mattisa w Indonezji i Wietnamie, gdzie doszło do zawarcia porozumień między stronami w sprawie zwiększenia współpracy z zakresu współpracy militarnej. Władze Indonezji zgodziły się na wspólne operacje na morzu, których celem będzie zwalczanie takich zagrożeń takich jak terroryzm i piractwo. Natomiast w marcu bieżącego roku amerykański lotniskowiec, po raz pierwszy od zakończenia wojny wietnamskiej, wpłynie do portu w Da Nang na południu Wietnamu. Można zatem założyć, że te trzy państwa wspólnie z amerykańską marynarką będą chciały wywrzeć większy nacisk na władzach w Pekinie, aby doprowadzić do ostatecznego opracowania Kodeksu Postępowania dla wszystkich stron konfliktu. Chiny nie zgłosiły sprzeciwu wobec nowych porozumień, ale może to przynieść wręcz odwrotny skutek i doprowadzić do zintensyfikowania militaryzacji wysp.