201609.23
10

Eksport w SOR. Uwagi po konsultacjach w Łodzi.

Dwudziestego września w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej odbyły się konsultacje społeczne w sprawie projektu ,,Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju”. Tematem przewodnim spotkania było wsparcie dla eksportowej aktywności polskich przedsiębiorców. Projektowane zmiany zaprezentował gościom Radosław Domagalski-Łabędzki, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Rozwoju. Wiceminister wśród bolączek polskiego eksportu wymienił przede wszystkim fakt, że 2/3 sprzedaży towarów i usług z Polski realizowana jest przez zagraniczne firmy a polski eksport jest za mało zdywersyfikowany geograficznie, będąc niemal w całości skoncentrowanym na Europie. Ponadto udział produktów zaawansowanych technologicznie w strukturze polskiego eksportu jest bardzo niski – zaledwie 8,5% wartości. Stawia to naszą gospodarkę nie tylko daleko w tyle za Europą Zachodnią, ale i państwami regionu – Węgrami, Czechami i Słowacją (przewyższamy jedynie Rumunię).

Wśród proponowanych przez wiceministra rozwiązań, służących odwróceniu tych niekorzystnych trendów, na pierwszym planie znajduje się utworzenie sieci zagranicznych przedstawicielstw handlowych typu trade office. Placówki te mają powstać w miejsce dotychczas działających przy ambasadach RP Wydziałów Promocji Handlu i Inwestycji (WPHI) lub całkowicie od nowa, i być zarządzane przez Polską Agencję Handlu i Inwestycji (utworzoną w miejsce PAIiIZ). Argumentem na rzecz likwidacji WPHI jest przede wszystkim ich niska efektywność i biurokratyzacja. Natomiast na skuteczność nowych placówek ma wpłynąć ich umiejscowienie poza ambasadami, częściowa komercjalizacja świadczonych przez nie usług, a także wprowadzenie funkcji virtual office, dzięki której ich działanie będzie dostosowywane do konkretnych potrzeb i możliwości przedsiębiorców.

Chociaż ,,Strategia” zakłada wzmocnienie aktywności na rynkach perspektywicznych – azjatyckim, afrykańskim, północnoamerykańskim, to kluczowe dla Polski mają pozostać rynki europejskie. Ponieważ docelowa liczba trade office ma w porównaniu do placówek WPHI wyraźnie wzrosnąć (z 49 do 69), to nasuwa się pytanie o ich lokalizację. Jeśli będą to w większości miasta europejskie, to działanie takie nie ma większego uzasadnienia. Kontakty na Starym Kontynencie rozwinięte są już doskonale na poziomie firm, a przepisy prawa i znajomość języka nie stanowią większej bariery.

Odbiurokratyzowanie i forma prawna mają zapewnić elastyczność funkcjonowania nowych placówek, których działalność ma zmniejszyć ryzyko wchodzenia na zagraniczne rynki dla polskich przedsiębiorców. W zakres świadczonych usług będzie wchodzić m.in. pomoc w dotarciu do systemów dystrybucji, kupno próbnej partii towaru, a nawet możliwość zatrudnienia przez przedsiębiorcę pracowników trade office. Wyżej wskazane posunięcia mają służyć znaczącemu zwiększeniu liczby zatrudnionych ekspertów (w tym lokalnych, posiadających wiedzę na temat biznesu w swoim kraju) pozyskiwanych z zewnątrz, spoza administracji publicznej. Pozyskanie zewnętrznych zasobów ludzkich należy uznać za wskazane, ale nie jest wykluczone, że będzie zadaniem szalenie trudnym. W tym kontekście należałoby stworzyć mechanizmy budujące takie zaplecze. Niewątpliwie ważnym celem reformy jest odbiurokratyzowanie i oparcie na bardziej komercyjnych zasadach nowych trade office. Biurokratyzację dotychczasowych struktur i misji gospodarczych krytycznie ocenił w czasie łódzkiej sesji Józef Szmich, właściciel Delia Cosmetics: misje to wyrzucone pieniądze, jeżdżą na nie przypadkowi ludzie, którzy na miejscu spotykają się z przypadkowymi ludźmi. Warto przy tym zaznaczyć, że branża kosmetyczna, jest jedną z niewielu rozpoznawalnych i cenionych na rynkach zagranicznych gałęzi polskiego przemysłu, która eksportuje ponad połowę swojej produkcji.

W kontekście dywersyfikacji polskiego eksportu za obiecującą należy uznać zapowiedź otwarcia nowych biur handlowych w Chengdu i Kantonie. To dobre posunięcie. Wydaje się, że w przyszłości powinien nastąpić efekt synergii między funkcjonującym w Chengdu biurem łódzkiego i Łodzi z nowo powstającą placówką Ministerstwa Rozwoju. Jednak nie należy traktować nowo otwieranych rynków jako remedium na rosyjską blokadę polskich jabłek. Oczekiwania polskich sadowników rozbudzone przy okazji czerwcowej wizyty Xi Jinpinga w Warszawie trzeba będzie ostudzić. Jak przekonuje prezes Związku Sadownictwa RP Mirosław Maliszewski, Rosja, która kupowała blisko milion ton polskich jabłek jest w tym względzie nie do zastąpienia. W związku z wprowadzeniem kosztownych opłat za certyfikaty jabłek wysyłanych do Chin, spośród 900 producentów, którzy byli chętni wysyłać tam swoje owoce, wycofało się już 500. Dlatego za sukces trzeba będzie uznać wyeksportowanie do Chin 20-30 tys. jabłek w sezonie 2015/2016. Należy również zwrócić uwagę, że ogólna wartość eksportu polskich jabłek jest nadal relatywnie niska – w ubiegłym sezonie wyniosła niecałe 300 mln euro.

Wsparcie rządu dla polskich przedsiębiorców szukających miejsca na rynkach zagranicznych jest oczywiście istotne ale czy nawet najlepsze intencje i starania nie rozbiją się o podstawowy problem naszej gospodarki: potencjał naszych produktów? W ,,Strategii’’ wydaje się przede wszystkim brakować odpowiedzi na pytanie jak państwo zamierza w miejsce surowców (w tym rolnictwa) wspierać eksport i promocję towarów wysokoprzetworzonych i nowych technologii, które stanowią o sile nowoczesnych gospodarek. To podstawowe wyzwanie dla nowego programu.