201603.13
8

„Czarne chmury” nad japońską energetyką jądrową

Od początku roku można zaobserwować serię niepowodzeń i przeszkód na drodze do ponownego uruchomienia japońskich reaktorów jądrowych, których praca została wstrzymana po awarii elektrowni Fukushima I w marcu 2011 roku. W exposé wygłoszonym 28 lutego 2013 roku premier Abe zapowiedział, że jego rząd będzie wspierał proces restartu reaktorów, które spełnią standardy bezpieczeństwa opracowane przez Organ ds. Regulacji Nuklearnej (NRA). Przywrócenie pracy jak największej ilości elektrowni w ciągu trzech następnych lat znalazło się w centrum strategii pobudzenia wzrostu gospodarczego Abenomics. Grupa biurokratów i prawników związanych z PLD utworzyła porozumienie w celu przyspieszenia procesu uruchomienia elektrowni. Trzy lata po zapowiedziach japońskiego rządu na terenie całej Japonii działają zaledwie trzy reaktory. Ostatni z nich reaktor nr 3 w elektrowni Takahama należącej do Kansai Electric wznowił pracę w styczniu tego roku. Na drodze do odbudowy sektora energetyki jądrowej stanęło wiele przeszkód takich jak protesty społeczne, niechęć władz lokalnych do wyrażenia zgody na uruchomienie, zaawansowany wiek wielu reaktorów oraz wysokie koszty dostosowania elektrowni do nowych standardów bezpieczeństwa.

26 lutego w elektrowni Takahama uruchomiono kolejny reaktor nr 4. Zaledwie trzy dni po wznowieniu pracy doszło do jego automatycznego wyłączenia na skutek awarii. 9 marca 2016, czyli w dwa dni przed piątą rocznicą wielkiego trzęsienia ziemi w Japonii Wschodniej, sąd okręgowy w dystrykcie Otsu wydał wyrok, na mocy którego reaktory nr 3 i 4 elektrowni Takahama mają zostać wyłączone. Zdaniem wielu pro-nuklearnych polityków oznacza to wstrzymanie rządowych planów powrotu do energetyki jądrowej. Decyzja sądu w Otsu może mieć wpływ na inne procesy sądowe dotyczące wznowienia pracy elektrowni na terenie całego kraju. Decyzja sądu będzie również miała ogromny wpływ na lokalną sytuację energetyczną. Jak dotąd w regionie Kansai, który przed katastrofą był w 40% uzależniony od energii nuklearnej, nie udało się na stałe uruchomić żadnego z reaktorów.

Początek roku przyniósł również poważny kryzys w sektorze badań nad energetyką jądrową.
W styczniu pojawiły się doniesienia o problemach z eksperymentalnym programem reaktora powielającego Monju. Organ ds. Regulacji Nuklearnej (NRA) skrytykował Japońską Agencję Energii Atomowej, która zarządza pracą reaktora, za brak postępu w procesie zwiększenia bezpieczeństwa obiektu. Przewodniczący NRA złożył wniosek o powierzenie badań nad reaktorem zewnętrznemu wykonawcy. Krytyka ze strony NRA może oznaczać koniec projektu Monju. W związku z silnym uzależnieniem od importu surowców energetycznych Japonia jest jedynym państwem, które kontynuuje badania nad reaktorem powielającym. W teorii ma on wytwarzać więcej plutonu niż go zużywa. Reaktor został uruchomiony w roku 1994, lecz liczne awarie oraz problemy z zapewnieniem bezpieczeństwa zmusiły operatora do wstrzymania jego pracy. Jak dotąd japoński rząd zainwestował ponad 8,3 miliarda USD w badania nad reaktorem Monju. Koszty jego ewentualnej likwidacji wycenia się na kolejne 2,5 miliarda. Zarówno decyzja o wstrzymaniu pracy reaktorów w elektrowni Takahama jak i widmo zakończenia badań nad reaktorem powielającym mogą oznaczać koniec dążeń do przywrócenia świetności japońskiego sektora energetyki jądrowej.