201910.04
1

FocusOSA #109: Polityka w ASEAN

Zaledwie kilka miesięcy po wygraniu wyborów i rozpoczęciu drugiej kadencji na stanowisku prezydenta Indonezji, Joko Widodo musi zmierzyć się z największymi protestami od czas obalenia prezydenta Suharto w 1998 roku, który nieprzerwanie sprawował władzę przez 32 lata od czasu uzyskania przez państwo niepodległości. Zarówno w trakcie swojej pierwszej kadencji jak i podczas kampanii wyborczej Widodo był zmuszony do zmierzenia się z protestami organizowanymi przez ortodoksyjnych muzułmanów i przedstawicieli opozycji, ale tym razem dużą część uczestników protestów stanowią jego zwolennicy. Przypomnijmy, że kwietniowe wybory wygrał z poparciem na poziomie ponad 55%.

Pierwsze demonstracje, w postaci marszy zostały zainagurowane 23 września przez studentów, lecz liczba uczestników bardzo szybko zaczęła rosnąć, a same protesty rozprzestrzeniły się na największe ośrodki miejskie, przy jednoczesnej eskalacji przemocy. Indonezyjczycy wyszli na ulice miast w związku z próbą wprowadzenia przez rząd nowego kodeksu karnego, którego zapisy będą stanowiły duże zagrożenie dla podstawowych praw obywatelskich. Warto zaznaczyć, iż ostatnie informacje dotyczące nowelizacji kodeksu karnego przedstawiono w maju 2018 roku, a rząd próbował przyjąć zmiany we wrześniu bieżącego roku, tuż przed końcem pięcioletniej kadencji parlamentu. Zmiany przewidują między innymi karę do pół roku pozbawienia wolności lub grzywnę w wysokości 710 USD (średnia trzymiesięcznego wynagrodzenia) dla par żyjących bez ślubu. Postępowanie w takich sprawach może być wszczęte na wniosek lokalnego przedstawiciela administracyjnego lub członków rodziny. Zgodnie z danymi przedstawionymi przez pozarządową organizację – Instytut na Rzecz Reformy Systemu Sprawiedliwości, ponad 40% pełnoletnich obywateli Indonezji może zmierzyć się z tego rodzaju zarzutami. Dodatkowo karze do roku pozbawienia wolności będzie podlegała zdrada małżeńska, a ślub par homoseksualnych nie będzie uznawany przez państwo. Nowe restrykcje objęły również aborcję, za którą będą groziły 4 lata więzienia, chyba że zaistnieją odpowiednie okoliczności. Usunięcie ciąży będzie możliwe dla ofiar gwałtu i kazirodztwa, a także w przypadku zagrożenia zdrowia lub życia matki na zalecenie lekarza. Natomiast promocja antykoncepcji będzie penalizowana karami finansowymi. Dodatkowe kontrowersje – głównie za sprawą zagranicznych mediów – wzbudziły doniesienia o tym, że turyści także będą musieli się dostosować do nowych regulacji, co w przypadku wypoczynkowych kurortów takich jak np. Bali, mogłoby drastycznie wpłynąć na liczbę gości (a co za tym idzie wpływy do budżetu z turystyki), niezależnie od tego czy i jak byłoby to egzekwowane.

Do wybuchu protestów przyczyniło się również szybkie i niespodziewane wprowadzenie poprawek do ustawy z 2002 roku regulującej funkcjonowanie Komisji ds. Przeciwdziałania Korupcji (KPK). Do głównych zmian należy zaliczyć powołanie niezależnej rady nadzorczej, która będzie monitorowała czynności prowadzone przez komisję, a także będzie decydowała o tym, w jakich sytuacjach można użyć w śledztwie podsłuchów. Jej członkowie będą powołani przez prezydenta, a nie przez parlament, jak to było w pierwotnej wersji. Ponadto niezależni śledczy otrzymają status urzędnika państwowego i nie będą mogli być zatrudnieni w innych instytucjach rządowych. Oburzenie społeczne zostało wywołane tym, że ustępujący członkowie parlamentu pospiesznie przyjęli zmiany, które będą ograniczały możliwości KPK w skutecznym wykrywaniu skandali korupcyjnych. Biorąc pod uwagę dane raportu Transparency International z 2018 roku, gdzie Indeks Percepcji Korupcji w Indonezji wyniósł 38 (co daje 81 miejsce na 180 państw), nie powinien dziwić fakt, że Indonezyjczycy krytycznie odnoszą się do jakiejkolwiek ingerencji polityków w sposób działania organów, mających za zadanie zwalczanie korupcji.

Prezydent Joko Widodo rozczarował dużą grupę swoich wyborców, którzy twierdzą, że po rozpoczęciu drugiej kadencji przedłożył cele rozbudowy infrastruktury kraju i rozwój ekonomiczny nad pozostałymi równie ważnymi, o ile nie ważniejszymi kwestiami, takimi jak walka z korupcją, ochrona środowiska, praw człowieka i wolności słowa. W swoim programie wyborczym przed kwietniowymi wyborami prezydenckimi poświęcił tym tematom dużo uwagi, jednak, gdy przyszedł czas na podjęcie stanowczych decyzji, ograniczył się tylko do wstrzymania prac nad kontrowersyjnymi zmianami prawnymi. Od drugiej połowy września dziesiątki tysięcy ludzi wzięło udział w protestach na ulicach największych indonezyjskich miast, ponieważ oczekują całkowitego wycofania się z proponowanych zmian. Joko Widodo zapowiedział najpierw, że zmiany w KPK nie zostaną wycofane, ale skala protestów doprowadziła do zmiany zdania i obietnicy, że to rozważy. Z kolei członkowie jego koalicji politycznej wyraźnie sprzeciwili się jakimkolwiek ustępstwom w sprawie KPK. Tego rodzaju deklaracje prezydenta nie wystarczyły do uspokojenia nastrojów społecznych, czego efektem było nasilenie protestów pod koniec września, zwłaszcza przed budynkiem parlamentu w Dżakarcie, do ochrony którego oddelegowano około 18 tys. policjantów. Według doniesień medialnych ponad 500 osób zostało już aresztowanych, co najmniej 232 zostały ranne, a trzy osoby (wśród nich było dwóch studentów) zginęło z rąk policji w mieście Kendari na wyspie Sulawesi. W celu ograniczenia kolejnych szkód dla wizerunku prezydenta, jego biuro zwróciło się do liderów grup studenckich biorących udział w protestach z prośbą o spotkanie i negocjacje, ale studenci odmówili, ponieważ nie wyrażono zgody na transmisję spotkania w mediach. W między czasie zwiększono liczbę postulatów do rządu i oprócz wycofania się ze zmian kodeksu karnego i ustawy regulującej pracę KPK, zażądano zbadania spraw dotyczących łamania praw człowieka z przeszłości, a także wycofanie wojska z Zachodniej Papui, gdzie również doszło do serii protestów mniejszości etnicznej po incydencie w trakcie obchodów dnia niepodległości Indonezji.

Napięta sytuacja w kraju nie przeszkodziła jednak w zaprzysiężeniu Ludowej Izby Reprezentantów (niższa izba parlamentu) na pięcioletnią kadencję, w skład którego wchodzi 575 deputowanych z dziewięciu partii. Pierwszy raz w historii na jego czele stanęła kobieta – Puan Maharani, z Demokratycznej Partii Indonezji – Walka. Od 2014 roku pełniła funkcję ministra koordynującego ds. rozwoju społecznego i kultury w gabinecie Joko Widodo. Puan Maharani jest córką byłego prezydenta, a obecnie lidera Demokratycznej Partii Indonezji – Walka, a także wnuczką prezydenta Suharto. Nad spokojnym przebiegiem zaprzysiężenia nowego składu niższej izby parlamentu czuwało 24 tys. policjantów i żołnierzy. Prezydent Widodo i jego sojusznicy kontrolują 65% miejsc, czyli więcej niż podczas pierwszej kadencji, dzięki czemu nie będzie się musiał martwić o proces legislacyjny. Dużo większym wyzwaniem będzie odbudowa zaufania społecznego i udowodnienie skuteczności w walce z korupcją mimo zmian w funkcjonowaniu Komisji ds. Przeciwdziałania Korupcji. Ponadto do protestujących studentów mogą się wkrótce dołączyć związki zawodowe, które sprzeciwiają się dyskryminującym przepisom dotyczącym wynagrodzeń i ubezpieczeń społecznych. Według prezydenta Konfederacji Indonezyjskich Związków Zawodowych – Said Iqbal, nawet 150 tys. pracowników i pracodawców może wziąć udział w protestach w całym kraju.