201906.30
0

Budowa kolei Budapeszt-Belgrad wkrótce ruszy, ale jakim kosztem?

Na początku czerwca węgierski minister finansów Mihály Varga oświadczył, że budowa węgierskiego odcinka kolei Budapeszt-Belgrad wkrótce ruszy. W tym celu otwarto procedurę uruchomienia kredytu w chińskim China Exim Bank. Inwestycja ma zostać sfinansowana w 85% z chińskiego kredytu, a pozostałe 15% wyłoży rząd węgierski ze środków własnych. Według nowych założeń realizacja inwestycji ma zostać ukończona do 2023 roku dzięki „finansowemu i technicznemu wsparciu Chin” a projekt ma stworzyć podwaliny pod najszybszy korytarz transportowy pomiędzy Chinami i Europą Zachodnią.

Jednocześnie w narracji rządu Viktora Orbana pojawiło się nowe uzasadnienie realizacji węgierskiego odnóża projektu, którego koszt (3,6 mld USD) ocenia się jako przeszacowany o co najmniej 20% . Jak zadeklarował na konferencji Asia-Europe Meeting (ASEM) poświęconej cyfryzacji transportu w Budapeszcie minister ds. innowacji i technologii László Palkovics, Węgry chcą odgrywać rolę lidera zautomatyzowanego transportu multimodalnego, wykorzystując w tym celu przewagi związane z korzystnym położeniem geograficznym a co za tym idzie pełnić rolę łącznika pomiędzy Wschodem i Zachodem. Oprócz wskazania na aspiracje Węgier w tym względzie, Palkovics zwrócił uwagę na dotychczas pomijany, środowiskowy aspekt połączenia Budapeszt-Belgrad. Uzasadniając wieloletnie starania rządu Viktor Orbana w tym względzie, wskazał na potrzebę redukcji poziomu emisji dwutlenku węgla dzięki zwiększaniu udziału transportu kolejowego i wodnego w transporcie międzykontynentalnym. I to właśnie w trosce o to „węgierski rząd modernizuje węgierski odcinek linii kolejowej Budapeszt-Belgrad we współpracy z Chinami”.

Z kolei ambasador ChRL na Węgrzech Duan Jielong, nawiązując do połączeń kolejowych, ocenił, że siedem lat funkcjonowania formatu „16+1” pozwoliło na stopniowe pogłębienie zaufania politycznego pomiędzy Chinami i poszczególnymi państwami EŚW, a Węgry są jednym z głównych źródeł (fayuandi) tej współpracy. Co więcej – jak stwierdził ambasador – kultura węgierska jest zakorzeniona na Wschodzie dlatego relacje dwustronne są silne i oparte na zaufaniu. Stwierdzenie ambasadora można odnieść do proceduralnych przyczyn kilkuletniego opóźnienia w realizacji flagowego projektu infrastrukturalnego Chin w UE, związanych z normatywnym wymiarem polityki gospodarczej Unii Europejskiej (otwartych postępowań przetargowych a nie ręcznego wskazania chińskiego wykonawcy). Teraz problemy wydają się być zażegnane: zwycięzcą w nowym – ogłoszonym pod wpływem zastrzeżeń ze strony Komisji Europejskiej – przetargu jest chińsko-węgierskie konsorcjum. Jak donosi portal index.hu, jednym z jego udziałowców jest firma RM International Zrt., należąca do miliardera Lőrinca Mészárosa, stronnika premiera Viktora Orbana, który pozycję drugiej najbogatszej osoby w państwie zbudował właśnie dzięki wygrywanym przetargom rządowym. Należy założyć, że taki sposób rozstrzygnięcia przetargu wpłynie negatywnie na pozycję Budapesztu w UE. Natomiast jeśli obywatele uznają, że współpraca z Chinami korumpuje elity to nie można wykluczyć protestów (jak ostatnio w Pradze), których skutki odczuje węgierska scena polityczna.