201903.28
2

Czy Grecja wejdzie do 16+1?

Przed zbliżającym się szczytem UE-Chiny w Brukseli, uwagę obserwatorów przykuwa przede wszystkim oficjalne włączenie Włoch do inicjatywy Pasa i Szlaku. Podpisanie memorandum w tej sprawie odbyło się w atmosferze coraz wyraźniej deklarowanego przez Brukselę niezadowolenia vis-a-vis chińskich praktyk handlowych i rosnącej dezaprobaty Komisji Europejskiej wobec formatu „16+1” jako elementu wzmacniającego podziały w Europie.  W ten sposób dzięki porozumieniu z Rzymem, Pekin zyskał kolejną kartę przetargową w relacjach z Unią Europejską.

Natomiast w kontekście kwietniowego szczytu „16+1” w Chorwacji polityka Włoch staje się drugorzędna. Siedem lat funkcjonowania relacji Chin z Europą Środkowo-Wschodnią dowodzi, że formatowi brakuje treści, wzmacniając rozpowszechniane w ubiegłym roku pogłoski o możliwym zwinięciu inicjatywy bądź zmniejszenia częstotliwości corocznych szczytów. Dlatego w perspektywie spotkania w Dubrowniku można nakreślić scenariusz alternatywny – rozszerzenie „16+1” o Grecję. Narracja związanego ze stanowiskiem chińskich władz dziennika „Global Times” wydaje się taką tezę wzmacniać: „Państwa, którym brakuje impetu rozwojowego są marginalizowane w regionalnej integracji gospodarczej Europy. Współpraca z Chinami pozwoli im odzyskać gospodarczą żywotność i ich głos w sprawach regionu”. Widoczne jest zatem wykorzystywanie resentymentów na których Chiny grały dotychczas w Europie Środkowej.

Dzięki bezpośredniemu włączeniu się w struktury formatu („17+1”) lub jakiejś formie trwałego stowarzyszenia („16+1+1”) Grecja uzyskałaby narzędzie tworzenia nacisku na Brukselę, podobnie jak czyniły to dotychczas w swej polityce zagranicznej Węgry. Analogiczna przesłanka wydaje się również stać za włączeniem się do Pasa i Szlaku przez intensywnie poszukujące zastrzyku kapitału Włochy. Grecja zdążyła to już uczynić w sierpniu ubiegłego roku w Pekinie: memorandum w tej sprawie podpisali ministrowie spraw zagranicznych Nikos Kotzias i Wang Yi, podkreślając przy okazji, że relacje grecko-chińskie są najlepsze w historii. Chińska telewizja określiła wówczas Grecję jako pierwsze państwo rozwinięte na pokładzie Pasa i Szlaku.

Zmagająca się z kryzysem zadłużeniowym Grecja postrzega Chiny jako alternatywę dla narzucającej Atenom kolejne plany oszczędnościowe Brukseli. Fundamentalnym przykładem w tym względzie jest port w Pireusie, który stał się najważniejszym chińskim przyczółkiem w UE. Włączenie Grecji do „16+1” miałoby również duży wymiar propagandowy dla złaknionych sukcesów infrastrukturalnych Chin, których flagowy projekt budowy połączenia kolejowego między Budapesztem i Belgradem od lat stoi w miejscu, borykając się z zastrzeżeniami Komisji Europejskiej i niemożnością zabezpieczenia należytego finasowania po stronie węgierskiej. Chociaż tworzenie infrastruktury i szlaków transportowych Północ-Południe było jedną z głównych przesłanek nawiązania relacji między Chinami i EŚW w formule wielostronnej w 2012 roku, to jednak jedynym dotychczasowym sukcesem w tym względzie jest wygranie przez chińską firmą unijnego przetargu na budowę mostu Peljesac w Chorwacji. Jak na siedem lat to niewiele, a port w Pireusie zdecydowanie wzmocniłby portfolio inwestycyjne „16+1”. Poza tym, rząd Aleksisa Tsiprasa próbuje zwrócić uwagę Chińczyków na grecki rynek nieruchomości. Oprócz niskich cen – w porównaniu z Hiszpanią, Włochami czy Portugalią – chińskich inwestorów przyciąga jeden z najtańszych w Europie programów typu „stały pobyt za inwestycję”. Za kupno nieruchomości za co najmniej 250 tys. EUR, nabywca otrzymuje prawo pobytu na 5 lat, które pozwala na swobodne przemieszczanie się po Europie również jego rodzinie. W latach 2013-2017, wśród 2,3 tys. beneficjentów greckiej „złotej wizy”, blisko połowę stanowili właśnie Chińczycy.

Nie bez znaczenia dla rozszerzenia może mieć również fakt, że wicepremierem i członkiem Stałego Komitetu KC KPCh jest wicepremier Han Zheng. Przed awansem do ścisłego kierownictwa państwa, Han jako burmistrz oraz szef partii w Szanghaju przez kilkanaście lat pracował na rzecz relacji chińsko-greckich. Działania te prowadził w oparciu o zacieśnianie relacji międzymiastowych (podpisując kolejne memoranda o współpracy Szanghaju i Aten w latach 2009-2017) oraz rozwijania portu w Pireusie jako bazy dla szanghajskiego spedytora COSCO. Poza przesłankami ekonomicznymi, wizerunkowymi i personalnymi niemniej ważny dla ewentualnego rozszerzenia będzie miał również fakt, że Chiny zdołały uczynić z Grecji solidnego partnera politycznego i rzecznika swoich interesów na forum unijnym Na szczycie UE-Chiny Pekinie w 2016 roku, Bruksela nie przyjęła wspólnego stanowiska w sprawie respektowania przez Chiny postanowień sądu arbitrażowego w Hadze w sprawie spornych wysp na Morzu Południowochińskim ze względu na wyłamanie się trzech państw członkowskich: Chorwacji, Grecji i Węgier. O ile zdystansowanie się Chorwacji od werdyktu Trybunału podyktowane jest nierozwiązanym sporem terytorialnym ze Słowenią o Zatokę Pireńską, to Grecja i Węgry nie dołączyły się do wspólnego europejskiego stanowiska aby nie zaszkodzić swoim relacjom z Pekinem. Z kolei w 2017 roku, władze w Atenach zablokowały wspólne oświadczenie państw UE na forum ONZ w sprawie łamania praw człowieka w Chinach.

O pozycji politycznej Chin pod Akropolem świadczy również fakt, że to właśnie Pekin był jedną z najaktywniejszych stron stojących za osiągnięciem – po blisko trzech dekadach – porozumienia między Grecją i Macedonią w styczniu br. Po zażegnaniu tego sporu zgodnie z interesami chińskimi, włączenie Grecji w „16+1” stanowiłoby geograficzne domknięcie procesu integracji państw pomiędzy Bałtykiem, Morzem Czarnym i Adriatykiem (Morzem Śródziemnym). Byłaby to ucieczka do przodu, pokazująca, że chińska propozycja dla pół-peryferyjnych obszarów Europy jest nadal aktualna.