201903.04
1

Po szczycie w Hanoi

Szczyt w Hanoi, między Stanami Zjednoczonymi a Koreańską Republiką Ludowo-Demokratyczną nie przyniósł rozwiązań. Strony tylko zgodziły się, że się nie zgadzają. Największym jednak przegranym jest Seul. Korea Południowa liczyła, że kolejne spotkanie Prezydenta USA Donalda Trumpa i Przewodniczącego KRLD Kim Jong-una okaże się przełomowe i przyniesie realne postępy w procesie denuklearyzacji. W tym miesiącu Seul wyraził nadzieję, że w agendzie szczytu znajdzie się zarówno traktat pokojowy, jak i projekty międzykoreańskie. Jednak spotkanie przywódców USA i KRLD niespodziewanie zostało skrócone z powodu braku porozumienia. Kim Jong-un zgodził się na całkowity demontaż ośrodka badań jądrowych w Jongbjon, w zamian zażądał zniesienia amerykańskich sankcji wobec Korei Północnej. Według strony amerykańskiej było to jednak za mało, aby zrezygnować ze wszystkich sankcji. Obie strony stały twardo przy swoich stanowiskach, przez co nie było miejsca na dalszą dyskusję o sprawach istotnych dla Seulu.

Widoczny w ostatnim półroczu impas w relacjach amerykańsko-północnokoreańskich mógł zwiastować niepowodzenie szczytu w Hanoi. Dyplomacja Donalda Trumpa skupia się mocno wokół jego osoby, jednak bez wypracowanego wcześniej kompromisu przez polityków niższego szczebla, Prezydent USA i Przewodniczący KRLD nie mieli gotowego porozumienia do podpisania. Kim Jong-un od dłuższego czasu wyraźnie podkreślał, że denuklearyzacja musi iść w parze z łagodzeniem międzynarodowych sankcji. Korea Północna na poparcie gotowości do denuklearyzacji rozbroiła już placówkę służącą testom jądrowym i to w obecności zagranicznych dziennikarzy. W tym miesiącu pojawiły się także doniesienia, że KRLD zamierza zgodzić się na wpuszczenie inspektorów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, aby zgodnie z żądaniami Stanów Zjednoczonych podjąć konkretne kroki w kierunku całkowitego i weryfikowalnego rozbrojenia jądrowego. Jednak przywódca KRLD nie może sobie pozwolić jedynie na ustępstwa wobec USA nie dostając niczego w zamian. Nie musiałaby to być bezpośrednia pomoc gospodarcza ze strony Waszyngtonu, ale zgoda na realizacje międzykoreańskich projektów, jak wznowienie działalności Obszaru Przemysłowego Kaesong. Na drodze do wdrożenia jakichkolwiek międzykoreańskich projektów gospodarczych stoją międzynarodowe sankcje. To właśnie ze względu na brak porozumienia w kwestii sankcji, szczyt w Hanoi zakończył się fiaskiem. Im dłużej Waszyngton będzie sprzeciwiać się chociażby stopniowemu łagodzeniu sankcji, rozmowy denuklearyzacyjne z Koreą Północną zakończą się porażką. Szczyt w Hanoi został wyznaczony zbyt prędko, bez wcześniejszego wypracowania kompromisu.

Dla administracji Prezydenta Moon Jae-ina szczyt w Hanoi jest polityczną klęską. Tuż przed spotkaniem przywódców USA i KRLD poparcie dla Prezydenta Moon Jae-ina ponownie wzrosło: wielu Koreańczyków popiera międzykoreańskie projekty. Rząd południowokoreański liczył, że szczyt przyniesie złagodzenie sankcji i otworzy drogę do wdrożenia projektów infrastrukturalnych, które pomogą w realizacji Nowej Polityki Północnej. Otwarcie szlaków handlowych przez terytorium Korei Północnej ułatwiłoby wymianę gospodarczą Korei Południowej z Rosją, Chinami i państwami regionu Eurazji. Wydaje się, że to Korea Południowa straciła najwięcej na tym, że szczyt Hanoi zakończył się bez podpisania żadnego porozumienia lub deklaracji: spadkiem poparcia dla Moon Jae-ina i rządzącej Partii Demokratycznej. Dotychczasowe sukcesy w rozmowach z Pjongjangiem (trzy szczyty międzykoreańskie w ubiegłym roku) równoważyły porażki w polityce wewnętrzne, szczególnie w zakresie reformy gospodarczej. Nie mając innego wyboru, Prezydent Moon Jae-in w przemowie podczas obchodów rocznicy powstania marcowego przedstawił wyniki szczytu w pozytywnym świetle. Moon Jae-in podkreślił, że przed Koreą Południową stoi istotne zadanie koordynowania kolejnych działań między Waszyngtonem i Pjongjangiem. Seul ma „służyć pomocą”, by Prezydent Donald Trump i Przewodniczący Kim Jong-un osiągnęli „całkowite porozumienie”. Pomimo tych zapewnień, Prezydent Moon Jae-in i jego administracja w najbliższym czasie mogą spodziewać się nasilonej krytyki ze strony konserwatywnej opozycji pod przewodnictwem byłego premiera, który w tym miesiącu został wybrany liderem Partii Wolność Korei.