201902.02
2

FocusOSA #65: Relacje Chiny-EŚW

Styczeń był burzliwym miesiącem dla interesów koncernu Huawei w Europie Środkowo-Wschodniej. Po grudniowym ostrzeżeniu wydanym ws. chińskiej firmy przez czeskie cybersłużby NUKIB i zamieszaniu na linii premier Babis –  ambasada ChRL w Pradze, prezydent Zeman publicznie zapewnił, że współpraca z Huawei nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa, a następnie przyjął ambasadora Zhang Jianmina i przedstawiciela Huawei w pałacu na Hradczanach. Komunikaty płynące od władz w Bratysławie rozkładają się odwrotnie: premier Pellegrini studzi emocje, prezydent Kiska nawołuje do ostrożności. Szef rządu oświadczył, że Słowacja nie jest zagrożona ze strony Huawei a przed narzuceniem restrykcji wobec firmy będzie potrzebował dowodów na to, że jej technologia stanowi ryzyko dla bezpieczeństwa państwa. Pellegrini powołał się w tym względzie na brak oficjalnych informacji ze strony cybersłużb, prezentując w tym względzie stanowisko zgoła odmienne od prezydenta Andreja Kiski. Miesiąc wcześniej rzecznik prezydenta zalecił ostrożność w korzystaniu ze sprzętu Huawei…powołując się na ostrzeżenie wydane przez słowacki wywiad. Ponadto Pellegrini zaleca w tej sprawie rozwagę – „politycy powinni uważać aby nie stać się narzędziem w wojnie handlowej lub walki pomiędzy konkurentami”. Postawy „neutralnej” w sporze szuka również premier Viktor Orbán. Według doniesień „Wall Street Journal” miał wyrazić opinię, że chociaż Węgry chcą pozostać członkiem struktur Paktu Północnoatlantyckiego i cenią sobie bezpieczeństwo, które zapewnia NATO, to jednocześnie stanowczo sprzeciwiają się naciskom Stanów Zjednoczonych, które chcą ograniczać wpływy Chin i Rosji w Europie. Chodzi przede wszystkim o kwestię dostępu do infrastruktury krytycznej (telekomunikacji i energii) oraz sektora bankowego. Podczas gdy administracja amerykańska naciska członków NATO w tej sprawie, Orbán uważa relacje z Pekinem i Moskwą za swoją wewnętrzną prerogatywę. Takie stanowisko miał przedstawić premier Węgier w rozmowie z ambasadorem USA w tym kraju David B. Cornstein, choć dziennik zastrzegł, że rzecznik rządu w Budapeszcie nie odpowiedział na prośbę o komentarz w tej sprawie. Natomiast deklaracje Orbána wydaje się potwierdzać reakcja amerykańskiej dyplomacji – telefon od sekretarza stanu Mike’a Pompeo i zapowiedź jego wizyty na Węgrzech, prawdopodobnie w lutym.

Jednak prawdziwe kontrowersje i uwagę światowych mediów wzbudziło aresztowanie jednego z dyrektorów oddziału Huawei w Polsce Wang Weijinga.  Po początkowo zdecydowanej reakcji polskiego rządu (m.in. szef MSWiA Joachim Brudziński sugerujący wykluczenie Huawei z polskiego rynku oraz nieoficjalna zapowiedź, że rząd na wniosek ABW rozważa rezygnację z urządzeń mobilnych chińskich marek), kancelaria premiera Morawieckiego zaplanowała spotkanie z ministrem spraw zagranicznych Chin Wang Yi. Nie zgadzając się na szpiegowanie, władze RP chcą załagodzić kryzys i przekonać Chińczyków, że są nadal zainteresowane realizacją wspólnych projektów w Polsce. A jak zareagowała strona chińska? Tamtejsze MSZ zajęło w tej sprawie umiarkowane stanowisko: „przywiązujemy wagę do relacji z Polską i wyrażamy nadzieję, że utrzymanie zdrowych i stabilnie rozwijających się relacji chińsko-polskich leży w interesie obu stron”. Na dążenie Chin do wyciszenia kontrowersji wskazuje również działanie samego koncernu, który zwolnił podejrzanego o szpiegostwo pracownika, a na dowód otwartości zaoferował nawet, że udostępni polskim władzom kody źródłowe. Z drugiej strony utożsamiany ze stanowiskiem Pekinu dziennik „Global Times” stosował w komentarzach taktykę kija i marchewki. Najpierw kpiąc z Polski, jako państwa, którego nie ma z czego okradać i wzywając władze do podjęcia „odpowiednich środków zaradczych” i „stanowczych negocjacji” z Warszawą, która „musi zapłacić za zniewagę”. Następnie dziennik zmienił ton, podkreślając dobre relacje i wzajemne korzyści ze współpracy, której „raczej nie zatrzymają powody polityczne”; podkreślano również, że Polska potrzebuje Chin do swojego rozwoju, a polityka raczej nie zmieni dobrych relacji. Z kolei CEO Huawei w Polsce Tonny Bao dał do zrozumienia, że zablokowanie koncernu osłabi zapał chińskich firm do inwestowania nad Wisłą. Zarówno „Global Times” jaki dyrektor Bao zdają się jednak nie dostrzegać rozczarowania dominującego w Polsce (jak i w większości państw EŚW) z efektów dotychczasowej współpracy gospodarczej z Chinami. Warto odnotować, że w przeciwieństwie do Słowacji i Czech, polski rząd oraz prezydent wypowiadają się jednym głosem. Andrzej Duda jest wobec współpracy z Huawei nastawiony sceptycznie, jak stwierdził – „bliżej mu w tej sprawie do firm europejskich czy amerykańskich”. .

I to właśnie rywalizacja amerykańsko-chińska – oprócz szpiegowskiego wymiaru sprawy – wydaje się być podłożem afery Huawei. Amerykanie naciskają w tej sprawie Polskę, sugerując, że współpraca z chińskim koncernem może zablokować decyzję o przyszłym rozmieszczeniu bazy wojskowej (Fort Trump) nad Wisłą. Omijanie sankcji technologicznych na Iran, jak w przypadku Meng Wanzhou, i podejrzenie o szpiegostwo, jak w przypadku Wang Weijinga, to sprawy z punktu widzenia bezpieczeństwa niezaprzeczalnie ważne. Jednak w perspektywie Polski gra wydaje się toczyć przede wszystkim o to, kto będzie wdrażał sieć 5G ergo kto uzyska możliwość dostępu do infrastruktury krytycznej państwa. Nie bez znaczenia są również koszty i termin wdrożenia 5G a co za tym idzie tempo modernizacji gospodarczej i społecznej Polski.  W porównaniu do europejskich dostawców tj. Nokii i Ericssona oferta chińska jest w tym zakresie bardziej konkurencyjna. Według szacunków przedstawionych przez Tonny’ego Bao „gdyby Polska wykluczyła Huawei, koszt realizacji tego projektu w Polsce wzrósłby o 8,5 miliarda euro. […] Poza tym uważamy, że wykluczenie firmy Huawei może spowodować opóźnienie we wdrożeniu 5G w Polsce o co najmniej 12 do 18 miesięcy w stosunku do innych państw. To jeszcze bardziej pogłębi dystans między nami [Polską] a wieloma innymi krajami Europy.” Podobne wnioski płyną z wewnętrznej ewaluacji Deutsche Telekom. Europa zostanie dwa lata w tyle za Stanami Zjednoczonymi i Chinami w wyścigu technologicznym na polu 5G, jeśli ze względu na ryzyko szpiegostwa rządy poszczególnych państw wyłączą Huawei z dostaw w tym zakresie. Ponury scenariusz wskazuje, że Europa stanie przed dylematem: rozwój technologiczny (gospodarczy) czy bezpieczeństwo? Wybór w tej kwestii jest tym bardziej niełatwy, że są to sfery wzajemnie powiązane. Składają się na nie czynniki strategiczne (amerykański parasol NATO), technologiczne, finansowe, ideologiczne oraz polityka zagraniczna poszczególnych państw, którą jako przedłużenie polityki wewnętrznej widać obecnie jak na dłoni w państwach Grupy Wyszehradzkiej.