201901.28
1

Impas w dialogu japońsko-rosyjskim

W grudniu i styczniu japońska dyplomacja przeszła w „stan mobilizacji”. Powodem tego była decyzja o uruchomieniu dialogu wysokiego szczebla zmierzającego do podpisania traktatu pokojowego. Premier Abe Shinzō jest zainteresowany ofertą prezydenta Putina zakładającą powrót do deklaracji przywracającej stosunki dyplomatyczne z roku 1956, w której Moskwa zgadza się na zwrócenie dwóch z czterech spornych wysp Japonii. Od momentu uruchomienia dialogu japońskie MSZ oraz przedstawiciele gabinetu powstrzymywali się od jakichkolwiek komentarzy dotyczących negocjacji z Rosją oraz kryzysu w Cieśninie Kerczeńskiej. Minister Spraw Zagranicznych Kōno Tarō unikał odpowiedzi na jakiekolwiek pytania dotyczące dialogu z Rosją w obawie przed zagrożeniem rozmów. Niestety blokada komunikacyjna ze strony japońskiego MSZ nie była w stanie powstrzymać wszystkich komentarzy, które mogłyby doprowadzić do wzrostu nastrojów nacjonalistycznych po obu stronach sporu tuż przed rozpoczęciem pierwszej rundy negocjacji.

Sygnały zwiastujące podgrzanie atmosfery można było już zaobserwować na początku stycznia. Kawai Katsuyuki, specjalny doradca ds. polityki zagranicznej w jednym z wywiadów stwierdził, że władze w Waszyngtonie powinny wspierać podpisanie traktatu pokojowego pomiędzy Japonią a Rosją, jako „narzędzie przeciwstawienia się rosnącemu zagrożeniu ze strony Chin”. Komentarz ten został określony jako skandaliczny i oburzający przez przedstawicieli rosyjskiego MSZ. Do zaostrzenia sytuacji doprowadził również sam premier Abe Shinzō, który w ferworze otwarcia rozmów terytorialnych zapewnił, że po powrocie dwóch spornych wysp do Japonii mieszkający na nich rosyjscy obywatele nie będą musieli ich opuszczać, lecz „będą musieli zaakceptować, że zwierzchność nad ich miejscami zamieszkania ulegnie zmianie”. Rosyjskie MSZ natychmiast wezwało japońskiego ambasadora i wyraziło oburzenie w związku z komentarzami premiera, które zdaniem rosyjskiej dyplomacji zaprzeczają dwustronnym porozumieniom (które nie mówią nic o przekazaniu zwierzchności) oraz przedstawiają fałszywy obraz postępów w negocjacjach pokojowych. Władze w Moskwie oskarżyły japoński rząd o próbę sztucznego podgrzewania atmosfery przed rozpoczęciem rozmów.

O tym, że pierwsze spotkanie na poziomie ministrów spraw zagranicznych nie przebiegało w optymistycznej atmosferze może świadczyć brak wspólnej konferencji prasowej. Podczas rozmowy z dziennikarzami tuż po zakończeniu szczytu szef japońskiego MSZ nie chciał zdradzić wielu informacji dotyczących postępu w negocjacjach. Podczas pierwszej rundy rozmów doszło do omówienia różnic w stanowiskach Japonii i Federacji Rosyjskiej dotyczącej traktatu pokojowego i sporu terytorialnego. Postęp w negocjacjach zostanie uzależniony od wyniku dalszych spotkań wiceministrów spraw zagranicznych, których celem będzie wypracowanie porozumienia w spornych kwestiach.

Podczas własnej konferencji prasowej minister Siergiej Ławrow był znacznie bardziej otwarty, przedstawiając daleko idące wymagania jakie rosyjskie MSZ stawia przed Japonią w celu osiągnięcia postępu w negocjacjach. Po pierwsze władze w Tokio muszą uznać wynik II Wojny Światowej oraz zwierzchność Rosji nad Wyspami Kurylskimi przed rozpoczęciem rozmów pokojowych. Przynależność Kuryli Południowych do Federacji Rosyjskiej nie będzie przedmiotem rozmów. Japonia powinna również zaprzestać stosowania nazwy „Terytoria Północne”. Po drugie rząd w Moskwie nie jest zadowolony ze stanu współpracy międzynarodowej, a przede wszystkim aktywności na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych. Japonia nie głosuje za projektami popieranymi przez Federację Rosyjską. Rosyjski minister odniósł się również do jego zdaniem nieudanych prób zmierzających do przyspieszenia rozwoju gospodarczego Kuryli Południowych i Syberii przy współpracy z Japonią. Obszarami, które wymagają dalszego postępu jest wzrost japońskich inwestycji, liberalizacja handlu oraz zniesienie ograniczeń wizowych.

Rosyjski minister z rezerwą odniósł się również do planu oddania dwóch z czterech spornych wysp w sytuacji postępującej militaryzacji regionu Azji i Pacyfiku przez Stany Zjednoczone. Zdaniem rosyjskiego ministra zwrot wysp musiałby również uzyskać poparcie rosyjskiego społeczeństwa, co jest mało prawdopodobne z uwagi na wzrost nastrojów nacjonalistycznych w Rosji. Kilka dni przed szczytem Abe-Putin w centrum Moskwy kilkaset osób protestowało przeciwko zwrotowi Kuryli Południowych Japonii. Protesty przed japońską ambasadą zostały zorganizowane przez nacjonalistycznych polityków sprzeciwiających się otwarciu rozmów terytorialnych z Japonią.

Komentarze szefa rosyjskiego MSZ wyraźnie wskazują na chęć dalszego przeciągania rozmów i wskazują na zaniepokojenie Moskwy kontrowersyjnymi komentarzami strony japońskiej. Żądanie uznania przez rząd w Tokio przynależności Kuryli Południowych przed rozpoczęciem rozmów może zablokować dalsze negocjacje. Jest mało prawdopodobne, aby premier Abe przystał na ten warunek. Uznanie rosyjskiej zwierzchności doprowadziłoby do podważenia japońskiego stanowiska dotyczącego Kuryli Południowych, która uznaje zajęcie wysp za nielegalną okupację. Krytyczne stanowisko ministra Ławrowa dotyczące dotychczasowej współpracy na terenie spornych wysp oznacza również, że Moskwa będzie domagać się dalszych koncesji ze strony Japonii takich jak pomoc gospodarcza czy zniesienie obowiązków wizowych. Ministrowie mają spotkać się ponownie w lutym.

Po chłodnym spotkaniu na szczeblu ministerialnym, nie można dziwić się, że w atmosferze zaostrzenia relacji dyplomatycznych styczniowa wizyta premiera Abe w Moskwie i spotkanie z prezydentem Putinem nie przyniosły przełomu. Przywódcy przyznali, że zakończenie sporu terytorialnego jest trudnym wyzwaniem wymagającym długotrwałych negocjacji. Premier Abe ponownie mówił o determinacji obu przywódców do osiągnięcia porozumienia. Rosyjski prezeydent podobnie jak szef MSZ uzależnia podpisanie porozumienia od roziwązania kluczowych różnic oraz uzyskania akceptacji społeczeństwa. Japonia i Rosja będą wzmacniać wymianę gospodarcza i kulturową w ramach wypracowanych wczesniej mechanizmów. Poza tym negocjacje nie przyniosły postępów w żadnej z kluczowych kwestii. Nie wygląda na to, że uda się osiągnąć szersze porozumienie podczas wizyty prezydenta Putina w Japonii zaplanowanej na czerwiec.

Należy jednak wziąć od uwagę, że zarówno spotkanie ministrów spraw zagranicznych jak i wizyta premiera Abe w Rosji to dopiero początek procesu negocjacyjnego. Naturalnym jest więc, że zarówno strona rosyjska jak i japońska rozpoczęły od przedstawienia odmiennych stanowisk negocjacyjnych zakładających osiągnięcie maksymalnych korzyści. Warto jednak zwrócić uwagę na daleko idącą rezerwę rosyjskiej dyplomacji, która została najprawdopodobniej wywołana komentarzami łączącymi podpisanie traktatu pokojowego z polityką Chin i Stanów Zjednoczonych oraz aktywnością rosyjskich ugrupowań nacjonalistycnzych. Tandem negocjacyjny po stronie rosyjskiej był do tej pory oparty na chłodnym podejściu ministra spraw zagranicznych Ławrowa, pełniącego funkcję złego policjanta oraz bardziej optymistycznym stanowisku prezydenta Putina, który prowokował premiera Abe obietnicami podpisania traktatu pokojowego. Szczyt Abe-Putin pokazał unifikację stanosika dyplomatycznego Federacji Rosyjskiej. Minister Ławrow tuż przed spotkaniem głów państw otwarcie mówił o tym, że Japonii i Rosji „daleko do relacji partnerskich” oraz, że „Japonia jest jedynym krajem, który nie może zaakceptować rezultatów II Wojny Światowej”. Stanowisko prezydenta Putina, chociaż bardziej stonowane,  jest również bardzo powściągliwe i zgodne z zastrzeżeniami MSZ. Wypowiedzi rosyjskiego prezydenta miały wyraźnie na celu ostudzenie zapędów premiera Abe.