201812.22
2

Kolejne zwiększenie wydatków na obronę w Japonii

Japońskie Ministerstwo Obrony po raz kolejny wystąpiło o przyznanie dodatkowych środków budżetowych w roku 2019. Wydatki na zbrojenia w nadchodzącej perspektywie budżetowej mogą sięgnąć rekordowej sumy 47 miliardów USD. Już siódmy rok z rzędu administracja premiera Abe Shinzō planuje zwiększenie budżetu MO. Zaniepokojenie wśród sąsiednich krajów oraz części opozycji budzi nie tylko wielkość wydatków obronnych, lecz głównie ich przeznaczenie. W roku 2018 sfinansowano budowę systemu obrony przeciwrakietowej Egida, który ma zostać uruchomiony w roku 2023, co doprowadziło do zaniepokojenia ze strony Rosji i Chin. Japoński rząd zakupił sześć niszczycieli zaopatrzonych w system obrony przeciwrakietowej oraz znacznie rozbudował arsenał myśliwców F-35A wyposażonych w pociski dalekiego zasięgu typu Cruise. Przyszłoroczne plany rozbudowy potencjału obronnego obejmują między innymi pozyskanie dodatkowych sześciu myśliwców F-35A, dziewięciu samolotów wczesnego ostrzegania E-2D Hawkeye, budowę dwóch niszczycieli oraz łodzi podwodnej wyposażonej w nowoczesny system sonarowy i ostrzegawczy.

Rząd zatwierdził również kontrowersyjny plan modernizacji lotniskowca helikopterów klasy Izumo. Artykuł 9. japońskiej konstytucji zakazuje posiadania przez ten kraj broni ofensywnej, takiej jak bombowce dalekiego zasięgu oraz lotniskowce. Dlatego też plany ministerstwa obrony dotyczące przystosowania lotniskowca helikopterów na potrzeby samolotów F-35, wyposażonych w technologię stealth wzbudziły głębokie kontrowersje w kraju i zagranicą. Pozyskanie nowoczesnych myśliwców jest realizacją rewizji wytycznych Narodowego Programu Obrony wprowadzonych na początku drugiej kadencji premiera Abe Shinzō, które przewidują rozbudowę zdolności Sił Samoobrony do uderzenia prewencyjnego, co również stoi w sprzeczności z artykułem 9.

Wzrost wydatków zbrojeniowych ma również objąć budowę systemu SSA (Space Situational Awareness), służącego do wykrywania satelitów szpiegowskich i śmieci (space debris) w przestrzeni kosmicznej. Rząd przeznaczy również dodatkowe środki na zatrudnienie specjalistów, którzy zasilą oddział Sił Samoobrony ds. cyberbezpieczeństwa. Być może wzrost wydatków przesłoni aferę wywołaną przez wiceszefa wyżej wymienionej jednostki, skrytykowanego w listopadzie po tym jak przyznał, że nigdy w życiu nie używał komputera. Japoński rząd planuje również wyposażyć Siły Samoobrony w możliwość prewencyjnych ataków cybernetycznych na wrogie ośrodki hakerskie.

Wato przyjżeć się motywacji, jaką gabinet premiera Abe wykorzystuje w celu uzasadnienia dodatkowych nakładów na sektor obronny. Pomimo spadku napięcia po spotkaniu przywódców Stanów Zjednoczonych i Korei Północnej w Singapurze oraz wyraźnego ocieplenia w relacjach z Chinami, nadal głównym czynnikiem motywującym wzrost wydatków zbrojeniowych pozostaje zagrożenie ze strony Pjongjangu i Pekinu. Co ciekawe, pomimo aktywności Federacji Rosyjskiej na spornych Wyspach Kurylskich w komentarzach rządowych nie wymienia się Rosji jako źródła zagrożenia. Jest to najprawdopodobniej spowodowane obawą przed wykolejeniem dialogu z Moskwą, dotyczącego uregulowania kwestii spornych terytoriów i podpisania traktatu pokojowego. W retoryce rządowej pojawiły się również nowe czynniki motywujące rozbudowę zdolności obronnych, takie jak konieczność przystosowania Sił Samoobrony do rewizji wytycznych Narodowego Programu Obrony, a co za tym idzie wytworzenie zdolności uderzenia prewencyjnego. Kolejnym, ale niemniej ważnym uzasadnieniem, jest chęć budowy dobrych relacji z Waszyngtonem. Większość uzbrojenia zakupionego przez japoński rząd pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, co pozwala premierowi Abe upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Dzięki relacjom sojuszniczym i kontraktom zbrojeniowym z Armią Stanów Zjednoczonych Japonia może pozyskać nowoczesne wyposażenie, zaspokajając przy tym wymagania ze strony prezydenta Donalda Trumpa, który walczy o zmniejszenie deficytu handlowego, promując kampanię „Buy American”.