201812.20
2

FocusOSA #57: Relacje Niemcy-Chiny

W dniach 4-10 grudnia br. prezydent federalny Frank-Walter Steinmeier złożył wizytę w Chińskiej Republice Ludowej, odwiedzając prowincje Guangdong, Syczuan oraz stolicę kraju. Była to jak dotąd najdłuższa, trwająca 7 dni, podróż zagraniczna niemieckiej głowy państwa i bez wątpienia jej bogaty program odzwierciedlał różnorodność oraz intensywność stosunków niemiecko-chińskich.

Prócz kwestii zacieśniania relacji politycznych, zwiększania znaczenia strategicznego partnerstwa oraz udziału w licznych imprezach kulturalnych, nacisk położono na dialog w sprawie najnowszych technologii. W Guangdongu prezydent Steinmeier rozmawiał z przedsiębiorcami na temat digitalizacji i rozwoju gospodarczego w dziedzinie technologii cyfrowej oraz złożył wizytę w niemiecko-chińskim ośrodku mechatronicznego kształcenia zawodowego. W Syczuanie natomiast niemiecki polityk rozmawiał na temat katastrofalnego trzęsienia ziemi sprzed 10 lat i podjętych po nim prac rekonstrukcyjnych. Prezydent podkreślał podziw dla chińskiej pracowitości i innowacyjności oraz zmian jakie nastąpiły na przestrzeni ostatniej dekady w dziedzinie technologii infrastrukturalnych (Steinmeier był pierwszy raz w ChRL w 1998 roku właśnie w Chengdu, potem wielokrotnie odwiedzał zarówno miasto, jak i kraj będąc szefem urzędu kanclerskiego Gerharda Schrödera, następnie Ministrem Spraw Zagranicznych RFN). W obu prowincjach spotkał się także z sekretarzami partii.

W Chengdu z pewnością najważniejszą częścią jego wizyty było jednak przemówienie, jakie wygłosił do studentów na Uniwersytecie Syczuańskim. Prezydent rozpoczął swój wykład od szeregu osobistych wspomnień z pierwszej wizyty w Chinach oraz wskazywał, jak bardzo w ostatnich latach zintensyfikowały się relacje pomiędzy Niemcami a Chinami. Odwoływał się do dziejowych wydarzeń, myśli chińskich filozofów i historii ostatnich stu lat, w tym także osiągnięć Deng Xiaopinga, i podkreślał znaczenie reform społeczno-gospodarczych zapoczątkowanych przez niego 40 lat temu, które utorowały drogę, by Chiny stały się drugą co do wielkości gospodarką na świecie. Steinmeier podkreślał, że Chiny przesunęły się ze światowych peryferii do centrum globalnego życia politycznego – a motorem tej zmiany była przede wszystkim gospodarka. Dzisiaj, mówił, Chiny są największym partnerem handlowym Niemiec na świecie, gospodarki są ściśle ze sobą powiązane i wzajemnie od siebie zależą, a „historycznie niespotykany wzrost ekonomiczny w Chinach przyczynił się również do zwiększenia dobrobytu w Niemczech”. Ponadto niemiecki przywódca wskazywał na sukcesy dwustronnych relacji (m.in. dialog państwa prawa, współpraca naukowa, współpraca w sektorze najnowszych technologii) oraz problemy (w tym wykupywanie niemieckich firm z sektora know-how, rywalizacja firm high-tech). Prezydent dodał jednocześnie, że „nas, Niemców, ogarnia czasami poczucie niepokoju. To, co się tutaj dzieje, zmienia nie tylko Chiny, ale cały świat. Chiny zmieniają świat, w którym dorastaliśmy – i robią to z ogromną prędkością! Może więc potraficie zrozumieć, że nasz podziw jest zabarwiony pewnym niepokojem”.

W niebezpośrednich słowach Steinmeier wskazywał także na znaczenie poszanowania praw człowieka i wyrażał niemiecki sprzeciw wobec naruszeń tych praw w Chinach (choć nazwy Xinjiang nie użył ani razu – przywołał jedynie słowa Denga „Jestem jak ujgurska dziewczyna z wieloma warkoczykami”, odnoszących się do konieczności szukania pragmatycznych rozwiązań w obliczu krytyki w najtrudniejszych sytuacjach). Twierdził, że historia Niemiec pokazuje dobitnie, że na dłuższą metę potrzeby ludzi nie ograniczają się tylko do dóbr materialnych, a ostatnie stulecie – naznaczone dyktaturą i represjami – spowodowało szczególną wrażliwość i świadomość „tego, co dzieje się z tymi, którzy nie podzielają dominującej opinii, należą do mniejszości, chcą praktykować swoją religię lub działać pokojowo by realizować swoje idee i przekonania”. Dlatego – mówił Steinmeier – „jesteśmy zaniepokojeni, gdy ograniczane są wolności osobiste”.

Odwołując się do myśli Karola Marksa i socjalistycznej przeszłości we wschodnich Niemczech, Steinmeier mówił, że także okres NRD i rozliczenia jej historii po 1990 roku nauczyły Niemców jak ważna jest ludzka godność, wolność, prywatność i samostanowienie. Dlatego otwarcie skrytykował kwestię braku etyki w przemyśle cyfrowym oraz próby wprowadzenia genetycznych modyfikacji u ludzi (odwołując się tym samym do wzbudzającego kontrowersję eksperymentu na ludzkich zarodkach przeprowadzonego przez He Jiankui).

W trakcie zorganizowanej po wykładzie dyskusji, Steinmeier nie chciał jednak odpowiadać na pytania dotyczące jego postrzegania sytuacji Ujgurów w Xinjiangu mówiąc, że sprawy te chciałby poruszyć dopiero podczas rozmów z przewodniczącym Xi Jinpingiem i premierem Li Keqiangiem. Wskazywał natomiast dobitnie na sprzeciw względem prowadzenia manipulacji genetycznych, wspierając tym samym premiera Li, który potępił chińskiego naukowca i wezwał do „odpowiedzialnego zajmowania się naukami ścisłymi”.

Faktycznie dzisiejsza niemiecka opinia publiczna uważa, że niemieccy politycy powinni bardziej bezpośrednio poruszać tematy dotyczące spornych kwestii, takich jak wolność mediów czy wolność osobista (tzw. wartości europejskie). Jako jeden z niewielu niemieckich przywódców wspominał o tym w 2003 r. prezydent federalny Johannes Rau w swoim przemówieniu na Uniwersytecie Nankińskim, gdzie oświadczył, że Niemcy będą zawsze interweniować w sprawie praw człowieka „mających uniwersalne znaczenie i zastosowanie na całym świecie”, ale w dialogu z drugą stroną i z obustronnym szacunkiem.

XX wiek nauczył Niemców by wyrzekali się przemocy, a nie wprowadzali prawo silniejszego; przestrzegali zasad, a nie realizowali arbitralne decyzje; promowali współpracę zamiast konfrontacji; oraz uznawali godność i równość jednostki jako niezbywalne prawo każdego człowieka. Jednocześnie – ze względu na własną historię – współcześni Niemcy nie mogą się zgodzić ani na kompromis, ani na relatywizację. Wskazują na to zarówno kręgi polityczne, jak i organizacje broniące praw człowieka, a nawet silne niemieckie środowisko gospodarcze, które doceniając wysiłek obecnego prezydenta w promowaniu współpracy między RFN a ChRL, domaga się by doprowadził on do przerwania dotychczasowego impasu w rozmowach dotyczących sytuacji mniejszości ujgurskiej i rezygnacji ze strategii tzw. cichej dyplomacji i dotychczasowej polityki „zmiany poprzez handel”. Wydarzenia ostatnich miesięcy nie wskazują, by promowana dotąd przez Niemcy polityka spokojnej ewolucji (przemiany, otwarcie i rozwój gospodarczy ChRL) przyniosła poprawę sytuacji obywateli, przestrzegania praw człowieka, demokratyzację państwa czy zmniejszenie cenzury mediów masowych.

W rzeczywistości na najwyższym szczeblu temat ten pojawił się w rozmowach na zakończenie wizyty, w dniu 10 grudnia br. w Pekinie, ale tylko w niewielkim stopniu. Choć spotkanie między Steinmeierem a Xi Jinpingiem odbyło się dokładnie w 70. rocznicę przyjęcia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ, dyskusję polityków zdominowały sprawy dwustronnej współpracy gospodarczej oraz spór handlowy między USA a Chinami – prezydenci spotkali się na kilka godzin przed tym, jak sąd w kanadyjskim Vancouver miał zadecydować, czy aresztowana na żądanie strony amerykańskiej dyrektor finansowa Huawei, Meng Wanzhou, zostanie zwolniona za kaucją. Aresztowanie jej zaostrzyło konflikt pomiędzy Waszyngtonem a Pekinem, dlatego koncyliacyjnie nastawiony Steinmeier nie chciał zaognić relacji z chińskimi partnerami, zapewne oczekując, że strona niemiecka skorzysta w sensie gospodarczym na amerykańsko-chińskim ochłodzeniu, a tematy trudne będą mogły być podjęte dopiero w mniej napiętych czasach.

Tygodniowa podróż niemieckiego prezydenta do Państwa Środka była więc de facto „hołdem dla chińskich osiągnięć”. Na każdym kroku Steinmeier podkreślał, że w ciągu ostatnich 40 lat kraj zdołał wyciągnąć miliony ludzi z ubóstwa i zapewnić im źródło dochodów dzięki pracy, a Niemcy i Chiny są ściśle powiązane gospodarczo i kulturowo, nawet jeśli nadal istnieją „biurokratyczne przeszkody, które należy wyeliminować”. Kwestię sytuacji dysydentów i mniejszości religijnych prezydent podniósł dopiero w niepublicznej części rozmowy, choć należy podkreślić, że wzięła w niej udział także Bärbel Kofler, pełnomocnik ds. praw człowieka w niemieckim rządzie.

W praktyce widać więc wyraźnie, iż w dwustronnych relacjach istnieją tematy tabu, których żaden z kolejnych niemieckich polityków nie jest w stanie poruszyć – jeśli tak, to wyłącznie „na marginesie” rozmów, podczas nieformalnej części spotkania, w nieoficjalnym czasie wizyty. Choć prymat kooperacji gospodarczej jest ogromny, sama opinia publiczna w Niemczech i kręgi gospodarcze wskazują jednak, że sprawy wolności osobistej i wolnych mediów w Chinach nie pozostają bez znaczenia, a bardzo mocno pacyfistyczne, proekologiczne, świadome i tolerancyjne społeczeństwo niemieckie coraz mocniej naciskać będzie polityków w Berlinie, by temat ten znalazł się w oficjalnej agendzie spotkań.