201811.20
2

FocusOSA #49: Relacje Niemcy-Chiny

Niemcy stoją obecnie przed niezmiernie trudnymi wyzwaniami, które dotyczą zarówno polityki wewnętrznej, jak i zagranicznej. O ile w sprawach wewnątrzniemieckich najpoważniejszą kwestią stało się zadeklarowane przez kanclerz Angelę Merkel wycofanie się ze stanowiska przewodniczącej partii CDU i odejście z polityki po kolejnych wyborach parlamentarnych, o tyle w sprawach międzynarodowych RFN musi zmierzyć się z coraz bardziej konfrontacyjną postawą Stanów Zjednoczonych i z agresywną polityką Federacji Rosyjskiej. W sprawach międzynarodowych Niemcy coraz bardziej zaczynają współpracować z politykami Chińskiej Republiki Ludowej, a relacje pomiędzy Berlinem a Pekinem stają się nową osią współpracy w polityce światowej. Przykładem intensyfikacji stosunków stały się ostatnie wizyty niemieckich ministrów w Państwie Środka.

W dniach 21-22 października minister obrony Niemiec, Ursula von der Leyen, złożyła oficjalną wizytę w Pekinie. Była to pierwsza od 2010 roku wizyta niemieckiego szefa resortu obrony w Chinach, a oficjalnym powodem było zacieśnianie współpracy w zakresie bezpieczeństwa w związku z objęciem przez RFN funkcji niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ od stycznia 2019 roku. Minister von der Leyen podkreślała, że obok współpracy w ramach handlu, gospodarki i klimatu, to właśnie sprawy bezpieczeństwa powinny stanowić element strategicznego partnerstwa obu państw. Faktycznie, podczas gdy stosunki handlowe między oboma krajami rozwijają się od dawna, wymiana wojskowa jest stosunkowo świeża. Celem podróży było więc „budowanie zaufania”, a jako punkty styczne w tej dziedzinie wskazywano przede wszystkim kwestie opieki medycznej sił zbrojnych oraz współpracę w ramach prowadzonych pod auspicjami ONZ misji pokojowych, w których oba państwa aktywnie uczestniczą. Podczas swojej podróży do Chin minister spotkała się z wiceprzewodniczącym Centralnej Komisji Wojskowej, generałem Xu Qiliangiem.

Jednak największe zainteresowanie w Niemczech wzbudził wykład, jaki von der Leyen wygłosiła na Uniwersytecie Obrony Narodowej. Niemiecka minister, mówiąc do wybranej publiczności zgromadzonej na pekińskiej uczelni, omawiała wyzwania dla światowego pokoju w XXI wieku. Jej punktem odniesienia był wzrost potęgi militarnej Niemiec na początku lat trzydziestych ubiegłego stulecia i prowadzona w owym czasie przez Berlin polityka siły w Europie, jednak von der Leyen wyraźnie nawiązywała do presji, jaką ChRL stosuje aktualnie względem swych sąsiadów na Morzu Południowochińskim. Bez wyraźnego wymieniania spornych roszczeń terytorialnych Chin na tym obszarze, von der Leyen wskazała na znaczenie transportu morskiego dla dwóch krajów handlowych – Chin i Niemiec, które zawiadują zdecydowanie największym ruchem kontenerowym na świecie, i opowiedziała się za utrzymaniem wolnych szlaków żeglugowych i stabilnego otoczenia. Odnosząc się do ważnego szlaku morskiego przez Cieśninę Malakka i ruchu żeglugowego z Oceanu Indyjskiego do Pacyfiku, von der Leyen stwierdziła, że „w interesie obu państw leży, aby szlaki te pozostawały wolne, podobnie jak inne szlaki handlowe, a nie stawały się przedmiotem roszczeń terytorialnych”. Niebezpośrednio, choć w zrozumiałych słowach, szefowa resortu obrony wezwała Chiny do odpowiedzialnej współpracy w ramach porządku światowego, podkreślała konieczność utrzymywania wielostronności i partnerstwa, i wskazywała, że im bliższy jest sobie świat, tym ważniejsza staje się wiarygodność zasad w kontekście międzynarodowym.

W ostatnich latach Niemcy z ogromnym zaangażowaniem śledzą ekspansję chińskich posterunków wojskowych na Morzu Południowochińskim i ogólny rozwój strategii militarnej ChRL, która nie tylko inwestuje strategicznie, ale zabezpiecza interesy wojskowe również poprzez rozbudowane inwestycje ekonomiczne, na przykład w projektach infrastrukturalnych w Afryce. Krytykują ponadto władze w Pekinie za ignorowanie werdyktu Stałego Trybunału Arbitrażowego z 2016 r. w sprawie chińskich roszczeń do znacznej części spornego obszaru na Morzu Południowochińskim, a zarazem przyglądają się z niepewnością zbliżeniu, jakie następuje pomiędzy Chinami a Federacją Rosyjską, także w kontekście militarnym. Przykładem tego zbliżenia stał się m.in. udział 3.200 żołnierzy chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej w potężnych rosyjskich ćwiczeniach wojskowych „Wostok 2018”, zorganizowanych we wrześniu br. we wschodniej Syberii.

Generalnie napięta sytuacja międzynarodowa związana z wypowiedzeniem Chinom wojny handlowej przez prezydenta Donalda Trumpa oraz wyjściem USA z amerykańsko-rosyjskiego traktatu rozbrojeniowego INF (o czym Trump poinformował w czasie, gdy von der Leyen była w podróży do Pekinu) sprawia, że strona niemiecka obawia się intensyfikacji kontaktów pomiędzy Pekinem a Moskwą i wyjściem Chin z orbity współpracy z państwami zachodnimi. Berlin ma nadzieję, że zaostrzająca się rywalizacja sino-amerykańska nie zmniejszy uwagi Chin dla dwustronnej kooperacji z Niemcami i jednocześnie nie wpłynie niekorzystanie na poprawną dotąd relację między ChRL a całą Unią Europejską.

Powyższe kwestie stały się także osią spotkania ministrów spraw zagranicznych Niemiec i Chin, do którego doszło 13 listopada. Heiko Maas, który po raz pierwszy składał wizytę w Pekinie jako szef niemieckiego MSZ (w rządzie poprzedniej kadencji był ministrem sprawiedliwości), odniósł się do amerykańskiego protekcjonizmu i podkreślał, że wolny handel jest podstawą współczesnego świata, a otwarcie chińskiego rynku dla nowych inwestorów (w tym niemieckich koncernów BMW i BASF, dla których zniesiono wymóg posiadania chińskiego partnera) jest jasnym sygnałem o odchodzeniu Chin od „spirali ochrony handlu krajowego przed konkurencją zagraniczną”. Maas wskazywał ponadto na dobrą współpracę z Chinami, choćby w sprawach gospodarczych (jak przemysł 4.0 i cyfryzacja produkcji przemysłowej) czy bezpieczeństwa międzynarodowego (porozumienie nuklearne z Iranem).

Najważniejszym punktem w agendzie były jednak wydarzenia w prowincji Xinjiang i prześladowania ludności ujgurskiej. Minister Maas rozmawiał z chińskim wicepremierem Liu He oraz ministrem spraw zagranicznych Wang Yi na temat praw człowieka i zażądał większej przejrzystości w tym zakresie w zamieszkanej przez Ujgurów prowincji, wyraźnie sprzeciwiając się organizowanym przez władze chińskie ośrodkom internowania, w których – wedle organizacji broniących praw człowieka – przebywa obecnie przeszło milion osób. To duża zmiana w dotychczasowej linii niemieckiej polityki zagranicznej względem Chin, które prowadziły dotąd strategię tzw. cichej dyplomacji, czyli nie poruszania tematów trudnych i niewygodnych dla strony chińskiej w relacjach dwustronnych, pozostawiając je wyłącznie jako wątki polemik prowadzonych w zaciszach gabinetów w Berlinie.

Nacisk ze strony Heiko Maasa spowodowany był zarówno jego bezpośrednim zainteresowaniem kwestią nieprzestrzegania praw człowieka, którą poruszał już podczas poprzedniej wizyty w Chinach jako federalny minister sprawiedliwości, jak i presją, którą strona chińska starała się w dniach poprzedzających jego podróż do Pekinu wywrzeć na niemieckich parlamentarzystach. W dniu 8 listopada w niemieckim Bundestagu odbyła się bowiem plenarna dyskusja na temat naruszania praw człowieka w prowincji Xinjiang. Zorganizowana przez partię Zielonych ożywiona debata zakończyła się wezwaniem rządu federalnego do wyraźnego potępienia naruszeń praw człowieka w ChRL.

Na debatę natychmiast zareagowała chińska ambasada w Berlinie, która w 4-stronicowym piśmie zwróciła się bezpośrednio do rządu i Bundestagu (co per se jest ewenementem, gdyż w dyplomacji taka notatka protestowa jest kierowana wyłącznie do agencji rządowych, a nie do parlamentarzystów). W liście ambasada ChRL uznała za skandaliczny fakt, że niemiecki parlament zastanawia się nad „tak zwaną” sytuacją praw człowieka w Xinjiangu. Podkreślała ponadto kwestię arbitralnych oskarżeń i rażącego naruszenia suwerenności Chin. Na końcu listu strona chińska wystosowała ostrzeżenie, by poważnie traktować jej obawy, aby nie zaszkodzić dotychczasowemu, dobremu kierunkowi rozwoju relacji niemiecko-chińskich.

Analizując powyższą sytuację należy stwierdzić, że ostra reakcja strony chińskiej wskazuje, które z tematów pozostają nadal tabu w relacjach z ChRL. Podnoszenie kwestii nieprzestrzegania praw człowieka w Państwie Środka przez polityków z RFN daje jednak jasny sygnał, że dotychczasowe stosunki ulegają modyfikacji. Strona niemiecka, choć zabiega o intensyfikację współpracy gospodarczej, nie ulega presji Pekinu i coraz śmielej stara się zmieniać międzynarodową architekturę polityczną, a od Waszyngtonu przejmuje pałeczkę przywódcy w globalnej debacie na temat polityki społecznej, praw mniejszości narodowych i religijnych czy pomocy rozwojowej. Niemcy od kilku już dekad są liderami światowej pomocy humanitarnej i wsparcia dla ludności cywilnej w strefach konfliktu, a zaostrzająca się sytuacja w Xinjiangu jest traktowana przez nich jako „kulturowe ludobójstwo”.

Tak kategoryczne stawianie sprawy jest elementem budowania własnej pozycji na arenie międzynarodowej pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, Chinami a Federacją Rosyjską, oraz szukania balansu między potrzebami ukierunkowanych na ścisłą współpracę i zysk kół gospodarczych w Niemczech a oczekiwaniami nastawionej pacyfistycznie opinii publicznej, zgodnie z maksymą znanego politologia Christiana Hacke „skoro nie jesteśmy już najgorsi na świecie, to chcemy być najlepsi”.