201810.19
4

FocusOSA #44: Działania Chin na Bałkanach

W ostatnim okresie w relacjach Chin z państwami Półwyspu Bałkańskiego uwagę obserwatorów przykuwa stanowisko Bośni i Hercegowiny. Po raz kolejny władze i eksperci tego kraju podkreślają, że zainteresowanie współpracą ze strony Chin ma wyłącznie aspekt gospodarczy.  Były minister skarbu Bośni i Hercegowiny, prof. Anto Domazet twierdzi, iż w odróżnieniu od innych mocarstw (USA, Rosji i Turcji), motywacje rządu chińskiego są pozbawione kontekstu politycznego, bowiem inwestycje oparte są na ustaleniach kredytowych, a rządy zainteresowanych państw udzielają swoich gwarancji. Innymi słowy Bośnia i Hercegowina traktuje Chiny jak „wielki bank”.

Według przekazu chińskiej ambasady w Sarajewie, Bośnia i Hercegowina w regionie Bałkanów Zachodnich zyskuje najwięcej chińskich środków, bowiem chińskie i bośniackie firmy podpisały już szereg porozumień a wartość umów infrastrukturalnych szacowana jest na około 1 mld EUR. Wśród największych chińskich inwestycji wymienia się elektrownię węglową Stanari a także potencjalną budowę 7. bloku zasilanej węglem brunatnym elektrowni w Tuzli. Ta ostatnia inwestycja jest przedmiotem zainteresowania UE, która co raz skuteczniej próbuje ograniczyć liczbę chińskich inwestycji na Bałkanach Zachodnich lub włączyć je do wspólnego portfolio inwestycyjnego. Chińsko-bośniackie negocjacje dotyczą również ustanowienia bezpośredniego połączenia lotniczego pomiędzy państwami w celu rozwoju współpracy turystycznej. W odniesieniu do całego Półwyspu Bałkańskiego, jest to kolejna taka deklaracja po obietnicach otwarcia połączeń lotniczych z Zagrzebia do Pekinu i Szanghaju. W niedługim czasie możemy być świadkami lawinowego otwierania się połączeń lotniczych Chin z Bałkanami, co po części może wynikać z wprowadzenie ruchu bezwizowego dla obywateli ChRL w niektórych państwach Półwyspu Bałkańskiego.

Istotnym z punktu widzenia chińskich działań w ramach „morskiego jedwabnego szlaku” jest utworzenie biura COSCO – największego z chińskich armatorów w Bośni i Hercegowinie. Jedynym miastem portowym Bośni i Hercegowiny jest Neum, które posiada tylko 24 km linii brzegowej nad Morzem Adriatyckim i ze względu na położenie geograficzne i infrastrukturę nie ma możliwości przyjmowania dużych kontenerowców. Portem obsługującym transport morski do Bośni i Hercegowiny jest zatem chorwackie Ploce, a firma już zawarła tamtejszy port w swoich planach biznesowych. Obecnie trwają negocjacje, aby Ploce stało się terminalem kontenerowym, w celu ustanowienia regularnego transportu przy zintegrowaniu istniejącego już połączenia kolejowego, obecnie rzadko wykorzystywanego do celów towarowych. Możliwości niesie ze sobą również rozwój transportu rzecznego, w górę rzeki Neretwy oraz na rzece Sawie. COSCO cały czas stara się umacniać swoją pozycję w regionie, bowiem w 2016 roku wykupiło 51% pakietu kontrolnego greckiego portu w Pireusie, jednak mówi się, iż do 2021 roku udział ten może wzrosnąć do 67%, jeśli COSCO wywiąże się z aktualnych zobowiązań inwestycyjnych i zapłaci dodatkowe 88 mln EUR. Wartym wspomnienia jest fakt, iż aktywność COSCO w greckim porcie rozpoczęła się w 2009 roku, kiedy jego przepustowość wynosiła 880 tys. TEU, natomiast po niecałych sześciu latach przepustowość ta zwiększyła się do 3,36 mln TEU, zdecydowanie zwiększając konkurencyjność portu. Przykład Pireusu będzie zatem wabikiem dla pozostałych, zainteresowanych współpracą morską państw Bałkanów. Interesującym będzie zatem śledzenie dalszych poczynań chińskich w kwestii ewentualnych inwestycji w miastach portowych.