201808.29
1

KRLD atakuje Japonię

Dotychczas propaganda północnokoreańska była oparta na wrogiej retoryce wobec Stanów Zjednoczonych, a także Korei Południowej („amerykańskiej marionetki”). Jednak w ostatnich miesiącach nastąpiła znaczna poprawa relacji na linii Pjongjang – Seul – Waszyngton, a spotkaniom najwyższego szczebla towarzyszyło ograniczenie wzajemnej krytyki. Propaganda północnokoreańska potrzebuje jednak wroga: stałego zagrożenia dla „najczystszej rasy”, które usprawiedliwia działania reżimu. Z tego powodu ostrze propagandy KRLD zostało skierowane w stronę Japonii.

W ostatnich dniach za pośrednictwem Koreańskiej Centralnej Agencji Prasowej (KCNA) Pjongjang zażądał od Tokio pełnej rekompensaty finansowej oraz przeprosin za okres japońskiej okupacji Półwyspu Koreańskiego w latach 1910-1945. Bez spełnienia tego warunku, KRLD nie widzi możliwości poprawy relacji z Japonią. Pjongjang odniósł się również do podnoszonej przez Tokio kwestii uprowadzonych Japończyków. W oświadczeniu rzecznika Północnokoreańskiego Komitetu Pokojowego Azji i Pacyfiku można przeczytać, że Japonia wyolbrzymia kwestię „kilku uprowadzonych osób”, jednocześnie nie przyznając się do działań, które „doprowadziły do śmierci milionów Koreańczyków”.

Nie tylko Japonia stała się „nowym” imperialistycznym agresorem w miejsce Stanów Zjednoczonych, ale także prezydent Donald Trump został zamieniony na premiera Abe Shinzo. Jeszcze rok temu amerykański prezydent był nazywany „psychicznie upośledzonym” przez północnokoreańskie media. Po szczycie w Singapurze w państwowej prasie nie szczędzono natomiast słów pochwały dla Trumpa, a z ulic zniknęło wiele antyamerykańskich plakatów. Natomiast premier Abe w tych samych mediach został nazwany „królem korupcji”, który w swojej karierze politycznie dokonał jedynie „złych uczynków”.

Natomiast Japonia zdaje się nadal utrzymywać twarde stanowisko wobec KRLD. Tokio sprzeciwia się złagodzeniu międzynarodowych sankcji bez niepodważalnych dowodów denuklearyzacji Korei Północnej, a kwestia porwanych Japończyków jest często poruszana przez administrację Abe. Pjongjang nazwał twarde stanowisko Japonii „wyraźnym dowodem silnego przywiązania do działań naruszających pokój” w obliczu deeskalacji napięcia na Półwyspie Koreańskim. Do tej pory to Stany Zjednoczone były obwiniane przez KRLD o destabilizowanie sytuacji w regionie, teraz to Japonii zarzuca się “intencję zniszczenia pozytywnego dialogu”.

Japonia jest dobrym celem północnokoreańskiej wrogiej propagandy również ze względu na relacje z Koreą Południową. Doświadczenie japońskiej okupacji jest wspólne dla wszystkich Koreańczyków. W ostatnich latach w Korei Południowej nasiliły się antyjapońskie sentymenty, głównie za sprawą nierozwiązanej według Koreańczyków kwestii kobiet-pocieszycielek. Wrogość wobec Japonii jest więc retoryką działająca na korzyść polityki zjednoczeniowej na Półwyspie Koreańskim.

W niezwykle trudnej sytuacji znajduje się premier Abe. Tokio nie wyrazi zgody na wypłacenie Korei Północnej odszkodowań za zbrodnie wojenne, bo wtedy podobne żądania zostałyby wystosowane przez inne państwa. Finansowe wsparcie projektów gospodarczych oznaczałoby rezygnację z twardego stanowiska wobec sankcji. Japonia wyszła z inicjatywą opłacenia inspekcji związanych z denuklearyzacją, ale propozycja ta spotkała się z ostrą krytyką Pjongjangu. Jednocześnie Japonia, która chce nadal odgrywać znaczącą rolę w kształtowaniu sytuacji w Azji Wschodniej nie może pozwolić na bycie odsuniętą na boczny tor w kwestii Półwyspu Koreańskiego. Premier Abe będzie musiał dążyć do organizacji szczytu z przewodniczącym Kim Jong-unem, szczególnie jeśli dojdzie do zapowiadanego przez Pjongjang spotkania z Władimirem Putinem jeszcze w tym roku.

Wroga retoryka wobec Japonii nie jest czymś nowym w Korei Północnej. W ostatnich miesiącach nasiliła się jednak jej skala przy jednoczesnym ograniczeniu krytyki wobec Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej. W najbliższym czasie Japonia nadal pozostanie głównym celem ataków propagandy północnokoreańskiej z dwóch powodów: reżim KRLD potrzebuje wroga bo taka jest specyfika ustrojów totalitarnych oraz liczy, że zmusi Tokio do zapewnienia gotówki w ramach zachęty ekonomicznej do ograniczenia programu uzbrojenia nuklearnego.