201806.22
2

FocusOSA #34: Relacje Niemcy-Chiny

Ostatnie tygodnie w relacjach niemiecko-chińskich przyniosły intensywny dialog na najwyższym szczeblu. W dniach 24-25 maja br. miała miejsce, jedenasta od objęcia urzędu kanclerza RFN, wizyta Angeli Merkel w Chinach. Niemiecka szefowa rządu deklarowała, że oba państwa powinny zintensyfikować współpracę na wszystkich szczeblach i pracować nad „wielostronnym systemem globalnym”, a w obliczu prowadzonej przez administrację Donalda Trumpa polityki izolacjonizmu, Merkel i chiński premier Li Keqiang zobowiązali się do wspierania globalnego wolnego handlu i poszukiwania międzynarodowych rozwiązań w sytuacjach kryzysowych. Przywódcy potwierdzili, że chcą przestrzegać wielostronnych zasad handlu i chcą zawrzeć umowę inwestycyjną między UE a Chinami. Merkel, której podczas podróży towarzyszyła 18-osobowa delegacja biznesowa, wzięła udział w dwustronnym dialogu gospodarczym z chińskim szefem rządu, w trakcie którego omawiano sprawę ścisłej  współpracy w zakresie m.in. wprowadzania na rynek pojazdów autonomicznych oraz wymiany praktyk z Niemcami. Przygotowano także treść umów, które zostaną podpisane podczas niemiecko-chińskich konsultacji międzyrządowych w Berlinie.

Podczas spotkania z przewodniczącym Xi Jinpingem Merkel nalegała na zagwarantowanie równego dostępu do rynku dla niemieckich firm w Chinach, tak jak ma to miejsce w Niemczech. Podkreślała ponadto, że ​​dwustronne rozmowy służą identyfikowaniu problemów i możliwości ich rozwiązania w sferach takich jak rozwój techniczny czy współpraca w dziedzinie finansów i ubezpieczeń.

Jednocześnie niemiecka przywódczyni musiała prowadzić bardzo rozważne negocjacje – z jednej strony zabiegając o intensyfikację dwustronnej kooperacji z Chinami, z drugiej zaś strony starając się nie zrazić USA. Okazuje się to tym trudniejsze, że społeczeństwo niemieckie staje się coraz bardziej antyamerykańskie – według sondażu przeprowadzonego na zlecenie niemieckiej telewizji publicznej ZDF w połowie maja br., tylko 14% ankietowanych uważa Stany Zjednoczone za sprawdzonego partnera, 43% sądzi natomiast, że wiarygodnym partnerem są Chiny.

To poważny zwrot, który wskazuje, że zbliżenie niemiecko-chińskie jest coraz bardziej akceptowane przez obywateli RFN, a amerykańska euforia zamienia się w amerykańską histerię, potęgowaną przez kolejne decyzje prezydenta Trumpa – wizyta kanclerz Merkel w Chinach, jak i ankieta telewizji ZDF, zostały przeprowadzone już po wycofaniu się Stanów Zjednoczonych z porozumienia nuklearnego z Iranem i niemieccy komentatorzy byli zgodni, że trzecim – choć niewidzialnym – uczestnikiem rozmów w Pekinie był przywódca USA, którego polityka nolens volens bardzo zbliża Niemcy i Chiny do siebie.

Tydzień po wizycie kanclerz federalnej w ChRL, do Niemiec przybył minister spraw zagranicznych Chin Wang Yi. W Berlinie spotkał się z prezydentem Frankiem-Walterem Steinmeierem, który podkreślał niemieckie pozytywne nastawienie do koncepcji Pasa i Szlaku i wskazywał, że RFN jest gotowa, wspólnie z Chinami, aktywnie prowadzić dwu- i wielostronną współpracę w ramach tej inicjatywy. Szef resortu spraw zagranicznych Chin zapewniał natomiast, że Państwo Środka wspiera proces integracji europejskiej i jest gotowe do współpracy z Niemcami, aby relacje niemiecko-chińskie odgrywały wiodącą rolę w stosunkach między Chinami a Europą. Politycy wymienili także poglądy na temat sytuacji na Półwyspie Koreańskim oraz irańskiej kwestii jądrowej, a prezydent zadeklarował, że jeszcze w tym roku złoży pierwszą oficjalną wizytę w ChRL.

W tym samym dniu Wang Yi odbył rozmowę z ministrem spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maasem. Na kilka godzin przed podjęciem decyzji USA w sporze celnym z Unią Europejską, politycy podkreślali znaczenie otwartych rynków, a także fakt, że oba państwa mają wiele wspólnych interesów. Ministrowie zwrócili uwagę, że obecne „cofanie zegarów” w międzynarodowej polityce handlowej działa na niekorzyść wszystkich uczestniczących w niej państw, a protekcjonizm i zamknięcie dostępu do wolnego handlu ograniczają współpracę, dlatego też Maas z zadowoleniem przyjął zapowiedź Chin o dalszym otwarciu rynków, mówiąc iż obniżenie przez Chińczyków ceł importowych jest ważnym sygnałem dla gospodarki niemieckiej i europejskiej.

Ponieważ sytuacja międzynarodowa zmienia się bardzo dynamicznie, z pewnością nie zabraknie tematów do rozmów także podczas wspomnianych już, planowanych na 9 lipca br. konsultacji międzyrządowych. Choć, jak wskazywał przewodniczący Xi, niemiecko-chińskie stosunki osiągnęły „niespotykaną dotąd szerokość i głębię”, to nie należy „spoczywać na tym, co osiągnęliśmy”. Pole do współpracy coraz bardziej się powiększa, bowiem niemieckie koncerny także coraz chętniej kooperują z Chińczykami – najstarsza niemiecka firma farmaceutyczna i chemiczna Merck podpisała właśnie w Szanghaju porozumienie o współpracy z chińskim gigantem internetowym Alibaba, aby świadczyć cyfrowe usługi zdrowotne na rynku farmaceutycznym na Dalekim Wschodzie. Niemiecki potentat od 85 lat oferuje chińskim pacjentom produkty najwyższej jakości, jednak zawarta 20 czerwca br. strategiczna kooperacja z Alibaba Health wyniesie dwustronną współpracę na nowy poziom. Polegać ona będzie na sprzedawaniu konsumentom innowacyjnej usługi – dzięki zainstalowaniu aplikacji klienci będą mogli uzyskać nie tylko wiedzę na temat prawidłowego przebiegu leczenia konkretnej choroby, ale także zebrać niezbędne informacje dotyczące pochodzenia leków, co wykluczy niebezpieczeństwo kupowania fałszywych produktów oraz zwiększy świadomość chińskich pacjentów i wpłynie pozytywnie na opiekę zdrowotną.

Umowa między Merck i Alibabą jest wynikiem wielomiesięcznych negocjacji, ale wskazuje, że sektor opieki zdrowotnej stanowić będzie w najbliższych latach obszar szczególnej współpracy firm z Niemiec i Chin. W trakcie odbywającego się w dniach 6-8 czerwca w Berlinie kongresu medycznego (Hauptstadtkongress Medizin und Gesundheit), przeszło 8.000 uczestników podkreślało znaczenie cyfryzacji, wykorzystywania sztucznej inteligencji i najnowszych technologii w sektorze zdrowia publicznego.

Podczas gdy w dziedzinie ochrony zdrowia rząd niemiecki daje zielone światło dla intensyfikacji bilateralnej współpracy, w branży energetycznej stara się uniemożliwić chińskie inwestycje. W ostatnich tygodniach Berlin poszukuje możliwości zablokowania zakupu 20% udziałów niemieckiego operatora systemu przesyłowego 50Hertz przez państwową chińską spółkę State Grid Corporation of China (SGCC). Zgodnie z indeksem Fortune Global 500 jest to drugie największe przedsiębiorstwo na świecie. Tymczasem 50Hertz jest jednym z czterech operatorów systemów przesyłowych energii elektrycznej w Niemczech, który dysponuje liniami energetycznymi obejmującymi około 30% terytorium Niemiec. W Berlinie rozważane są różne sposoby zapobiegania temu, by Chińczycy przejęli – należące obecnie do Australian Infrastructure Fund – udziały w 50Hertz. Czas na działanie jest bardzo krótki, bowiem belgijska firma Elia, która posiada 80% udziałów w niemieckim przedsiębiorstwie, tylko do połowy lipca może skorzystać z prawa pierwokupu. Jeśli Elia wykorzysta tę możliwość, wejście Chińczyków na niemiecki rynek energetyczny zostanie udaremnione. Belgijski operator obawia się jednak ciężaru finansowego tej operacji, albowiem już w kwietniu tego roku odkupił od Australijczyków 20% ich udziałów w 50Hertz (wówczas Elia posiadała jeszcze 60% udziałów) i z pewnością bez wsparcia ze strony niemieckich banków nie będzie w stanie przebić chińskiej oferty. Naciski ze strony rządu federalnego przyniosły skutek na wiosnę, stąd oczekuje się, że i tym razem przy pomocy niemieckiego banku rozwoju KfW uda się powstrzymać Chińczyków. 

Na alarm w sprawie zwiększających się chińskich inwestycji w kluczowych branżach bije coraz więcej ekspertów. Jak wskazuje Wolfgang Lemb, członek zarządu IG Metall, drugiego największego związku zawodowego na świecie, jego organizacja domaga się szybkiej i skutecznej strategii przeciwdziałającej zakupom niemieckich firm z sektora wysokich technologii przez chińskich inwestorów. W wywiadzie dla agencji DPA Lemb mówił, że „rosnące przejęcia niemieckich firm w kluczowych branżach mogą być niebezpieczne”. Analitycy są zgodni, że nie można pozwolić na powtórzenie sytuacji sprzed dwóch lat, gdy doszło do przejęcia lidera w branży robotyki, firmy Kuka. Obecnie właściciel Kuki, grupa Midea, chce przejąć dostawcę części samochodowych Grammer.

Wzrastająca aktywność chińskich przedsiębiorców na niemieckim rynku stanowi więc olbrzymie wyzwanie zarówno dla rządu federalnego, który w kontekście zaostrzającej się polityki międzynarodowej USA szuka możliwości budowy jak najlepszych relacji z Chińczykami i tworzenia nowych szans inwestycyjnych dla niemieckich firm w ChRL, jak i dla przedsiębiorstw, które obawiają się zdobywania przez chińskie spółki dostępu do strategicznej wiedzy, ale jednocześnie są zainteresowane pozyskiwaniem nowych kontrahentów. Jak wykazało badanie firmy doradczej EY, w 2017 roku chińscy inwestorzy wydali rekordową sumę ok. 11 miliardów euro na przejęcia niemieckich przedsiębiorstw, a Fundacja Bertelsmanna dowodzi, że celem chińskich inwestorów bardziej niż kiedykolwiek wcześniej są firmy z sektora zaawansowanych technologii.