201805.15
1

Czy Watykan uzna ChRL?

1 maja nastąpiło nawiązanie oficjalnych stosunków dyplomatycznych między Chińską Republiką Ludową i Republiką Dominikany. Karaibskie państwo przeniosło uznanie dyplomatyczne z Tajwanu na ChRL, ograniczając tym samym liczbę państw uznających władze w Tajpej do 19. Presja dyplomatyczna Pekinu obejmuje również prywatne przedsiębiorstwa zagraniczne, takie jak sieci hotelarskie (Marriot) czy linie lotnicze, od których domaga się, aby usunęły wszelkie informacje odnoszące się do Tajwanu, Hongkongu i Makau jako podmiotów niezależnych od Chin. W reakcji na ostatnie żądania wysunięte wobec 18 amerykańskich linii lotniczych, Biały Dom odpowiedział komunikatem, że to ,,orwellowski nonsens i część rosnącej tendencji KPCh do narzucania poglądów politycznych obywatelom amerykańskim i firmom prywatnym”.

W ubiegłym roku liczbę sojuszników Tajwanu uszczupliła Panama. Kolejnym państwem na tej liście może być Watykan, który z Pekinem prowadzi obecnie negocjacje w sprawie nominowania biskupów w Chinach. Ocenia się, że w Chińskiej Republice Ludowej jest około 10 mln katolików. Większość z nich skupiona jest w tzw. kościele oficjalnym, a więc znajdującym się pod zwierzchnictwem chińskiego rządu i oficjalnie nieuznającym prymatu papieża. Pozostała część katolików zrzeszona jest we wspólnotach kościoła podziemnego (w kościołach domowych), których biskupi nie są desygnowani lub aprobowani przez chińskie władze. Obecnie Watykan i Pekin wydają się być bliskie przełomowego porozumienia. Dzięki niemu papież miałby uzyskać prawo głosu w kwestii nominacji biskupów w kościele oficjalnym, a w zamian Stolica Piotrowa uznać biskupów uprzednio desygnowanych przez władze komunistyczne.

Jednym z najbardziej zagorzałych krytyków zbliżenia sankcjonującego zwierzchnictwo rządu chińskiego nad nominacjami hierarchów kościelnych jest były biskup Hongkongu, kardynał Joseph Zen, który jako ,,salezjanin i papista” udał się osobiście do Watykanu aby przestrzec papieża Franciszka przed konsekwencjami układu ,,obiektywnie oznaczającego schizmę”. Co interesujące, powód swej peregrynacji, kardynał tłumaczy nieskutecznością komunikacji listownej, która najwyraźniej nie docierała do adresata – papieża Franiciszka. Takie uzasadnienie budzi skojarzenia z tradycyjną instytucją petycji do cesarza, a obecnie do władz centralnych ChRL, którą przeciętny Chińczyk – teoretycznie nadal – może się posłużyć, aby zwrócić uwagę centrali na problemy niższych warstw społecznych. Nieskuteczność władz centralnych starano się historycznie uzasadniać brakiem wiedzy stolicy na temat lokalnych problemów społecznych i indolencji działań niższych szczebli administracji państwa, które nie zawsze były chętne informować o wszystkim swoich zwierzchników. Tę biurokratyczną barierę odzwierciedla popularne powiedzenie ,,góry są wysokie, a cesarz daleko”. Kardynał Zen, w niespotykanie jak na kościelną hierachię bezpośrednich słowach, określił ewentualne porozumienie z ChRL jako ,,sprzedaż katolików chińskich”, która wzmocni ,,podziały w kościele powszechnym” na świecie i nasili krytykę działań biskupa Rzymu.

Przeciągnięcie Stolicy Apostolskiej byłoby ogromnym sukcesem wizerunkowym Komunistycznej Partii Chin, choć niekoniecznie posunięciem przydającym prestiżu samemu Watykanowi, który w swych kalkulacjach jest najwyraźniej gotowy ponieść cenę za otwarcie nowego frontu ewangelizacyjnego. Takie porozumienie oznaczałoby de facto legitymowanie przez Stolicę Piotrową obu chińskich kościołów katolickich jako jednej instytucji, a pośrednio uznanie dla polityki religijnej Chin Ludowych, które uprzednio zerwały stosunki z państwem kościelnym u swego zarania w 1949 r.