201803.27
4

Co dalej z formatem „16+1”?

Według doniesień agencji Reutera chińskie władze planują wstrzymać coroczne szczyty szefów rządów inicjatywy „16+1”, skupiającej Chiny i państwa Europy Środkowo-Wschodniej. Obniżenie rangi potwierdziłoby ograniczone efekty dotychczasowych działań, zwłaszcza w stosunku do ogromnie rozbudzonych oczekiwań państw regionu wobec korzyści gospodarczych związanych z instytucjonalizacją relacji w ramach wielostronnej współpracy z ChRL. O możliwym wygaszaniu „16+1”, przynajmniej w jej dotychczasowej formule, spekulowano w ubiegłym roku przy okazji szczytu Chin-EŚW w Budapeszcie. Po wydarzeniu o niewątpliwie dużej randze, należałoby się spodziewać dużego medialnego rozgłosu. Tymczasem, zarówno przed, jak i w trakcie spotkania premierów 17 państw, relacje w – większości kontrolowanych przez państwo – mediach węgierskich były bardzo zdawkowe.

Spekuluje się, że częstotliwość spotkań zostanie ograniczona do dwuletnich cykli, czyli – mimo wszystko – częściej niż ma to miejsce w przypadku chińskich formatów multilateralnych w Afryce (FOCAC) i Ameryce Południowej (China-CELAC), odbywających się co trzy lata  na poziomie ministerialnym, a nie jak w przypadku Europy Środkowo-Wschodniej na szczeblu premierów i głów państw. Niemniej, szerzona od założycielskiego spotkania ,,16+1” w Warszawie w 2012 roku, teza o gospodarczym i politycznym znaczeniu Europy Środkowo-Wschodniej zostałaby w ten sposób jednoznacznie zweryfikowana. Obniżenie rangi relacji będzie świadczyło zarówno o nietrafionych propozycjach Pekinu, jak i słabej skuteczności samego regionu do którego oferta została skierowana. O ile dla Chin, głównym obiektem zainteresowania, była i jest, przede wszystkim Unia Europejska, to dla 16 państw położonych między Bałtykiem, Morzem Czarnym i Adriatykiem, tak wyraźny zwrot w polityce będzie odczytywany jako afront. Zwłaszcza przez najmniejsze państwa, którym alians z Chinami, dostarczał na gruncie polityki międzynarodowej prestiżu i znaczenia, większego niż to wynika z ich rzeczywistego potencjału. Mechanizm ten dobrze odzwierciedla postawa władz komunistycznej Albanii z lat 60. ubiegłego wieku, której przedstawiciele zwykli mawiać, że dzięki ich sojuszowi z Chinami, ludność maleńkiej Albanii ,,liczy 701 milionów”. Analogicznie, dzięki „16+1”, szefowie poszczególnych rządów państw Europy Środkowo-Wschodniej uzyskali dostęp do regularnych, corocznych konsultacji z premierem ChRL, które trudno uzasadnić polityczno-gospodarczą atrakcyjnością Litwy, Łotwy, Estonii czy Słowenii dla chińskiego kolosa.

Obniżenie statusu „16+1” byłoby również przyjąć trudno ze zrozumieniem w gronie europejskich średniaków takich jak Polska i Węgry, których nacjonalistyczne rządy są szczególnie wyczulone na gesty mogące oznaczać urazę dla narodowej dumy i rosnących aspiracji do miana rozgrywających w polityce międzynarodowej. Z państwami średniego rozmiaru Chiny mają tradycyjnie duży problem ontologiczny: są one za duże żeby być marginalizowane, i zbyt małe aby móc traktować je w ramach relacji partnerskich. Dlatego trudno oczekiwać, aby Warszawę z Pekinem połączył format cyklicznych dwustronnych konsultacji na szczeblu premierów i rządów, jak ma to miejsce w przypadku stosunków Chin z Niemcami i Rosją. Natomiast jeśli wygaszanie dotychczasowej formuły stanie się faktem, ciężar relacji zostanie przesunięty na grunt relacji bilateralnych, o czym świadczy przyjęcie przez Xi Jinpinga zaproszenia do złożenia oficjalnej wizyty w Serbii, i to w niecałe dwa lata od ostatniej wizyty przewodniczącego ChRL w Belgradzie. Z kolei komunikat po spotkaniu 22 marca w Pekinie, pomiędzy Wang Yi i przedstawicielami ministerstw spraw zagranicznych Polski, Czech, Słowacji i Węgier, sugeruje, że państwa V4 wyrażają obecnie gotowość do dalszego (wspólnego?), zacieśniania relacji z Państwem Środka. Szef chińskiej dyplomacji, przedstawił stanowisko w kwestii stosunków wzajemnych w trzech punktach, wyrażając nadzieję, że: Grupa Wyszehradzka będzie się przyczyniać do procesu integracji europejskiej, wpływać konstruktywnie na budowę relacji europejsko-chińskich oraz pozostawać w awangardzie współpracy „16+1”. Dlatego istnieje również prawdopodobieństwo, że stosunki Chin z EŚW ulegną zawężeniu, o czym zresztą mówiło się od co najmniej dwóch lat – w formule z Grupą Wyszehradzką (4+1), w wariancie poszerzonym o Serbię (5+1) lub dodatkowo o Rumunię i Bułgarię (7+1). Nie można również wykluczyć scenariusza, w którym „16+1” zostanie zachowana w dotychczasowym składzie, ale w schemacie ,,dwóch prędkości”, de facto dokonującym się od zarania inicjatywy. Z kolei w szerszej perspektywie, ograniczenie rangi multilateralnych stosunków z wschodnią częścią Europy, można również postrzegać jako gest Pekinu wobec UE, zwłaszcza Niemiec, które najwyraźniej spośród państw Europy Zachodniej zgłaszały swoje obiekcje pod adresem „16+1”, jako formuły dzielącej kontynent. Natomiast w perspektywie narastającej wojny handlowej z USA – jako ustępstwo wobec Berlina i Paryża, które w ostatnich tygodniach sygnalizują wyraźnie zamiar wprowadzenia mechanizmów protekcjonistycznych wobec chińskiej aktywności gospodarczej.