201801.15
3

FocusOSA #12: Relacje Niemcy-Chiny

Ostatnie miesiące współpracy pomiędzy Chinami a Niemcami wskazują, że państwa te zaczynają wkraczać w fazę „trudnej przyjaźni”. Powodem tego jest głównie rosnąca chińska aktywność na kontynencie europejskim. Berlin jest coraz bardziej świadomy potrzeby wspólnej polityki UE wobec Chin i szuka okazji do zbudowania jej w sytuacji pogłębiającej się współpracy między Chinami a krajami Europy Środkowej i Wschodniej w ramach współpracy 16+1.

Stosunki chińsko-niemieckie pozostają jednymi z najbardziej złożonych relacji w Unii Europejskiej. Dialog bilateralny obejmuje 60 mechanizmów konsultacji i regularnych wizyt rządowych. Dodatkowo uzupełniają go konsultacje międzyrządowe (zainaugurowane w 2011 r.), a także rozmowy dwustronne dotyczące polityki zagranicznej i bezpieczeństwa (od 2014 r.). Priorytetem jest niewątpliwie współpraca gospodarcza: Niemcy zajmują pierwsze miejsce pod względem chińskich inwestycji w Europie (31% łącznych inwestycji z ChRL do UE). Niemcy popierają jednocześnie wykorzystanie platformy łączącej UE-Chiny (EU-China Connectivity Platform) w celu zapewnienia zgodności chińskich inwestycji w Europie z przepisami i standardami UE oraz postrzegają ten instrument jako narzędzie do współtworzenia nowych europejskich i chińskich korytarzy gospodarczych. Ponadto Berlin wspiera wysiłki Europejskiego Banku Inwestycyjnego w zakresie zapewnienia wsparcia technicznego dla Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB); oraz sprzyja pracom prowadzonym w ramach wewnętrznej grupy roboczej Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych, której celem jest opracowanie europejskiej wizji współpracy euroazjatyckiej wychodzącej poza ramy standardowych projektów infrastrukturalnych.

Duże kontrowersje wzbudza jednak strategia nabywania kluczowych niemieckich przedsiębiorstw przez chińskie firmy (przede wszystkim przeprowadzone na wiosnę 2016 r. przejęcie lidera w dziedzinie robotyki, firmę Kuka; następnie zakończone fiaskiem rozmowy o przejęciu producenta urządzeń dla przemysłu półprzewodnikowego Aixtron oraz firmy Ledvance, powstałej z wydzielenia z koncernu oświetleniowego Osram), która doprowadziła do wzmożenia dyskusji nad rosnącymi inwestycjami ChRL w Niemczech i nasiliła poczucie, że chińskie wpływy w Europie coraz trudniej będzie Niemcom zrównoważyć.

Na wyżej wymienione „chińskie zakupy” nakłada się kryzys polityczny w Berlinie. Jak wiadomo Niemcy przeżywają poważne trudności – od 24 września 2017 r., kiedy odbyły się wybory parlamentarne, nie udało się stworzyć nowego rządu federalnego – pomysł tzw. koalicji jamajskiej (CDU/CSU-FDP-Zieloni) upadł po dwóch miesiącach negocjacji, a nowa Wielka Koalicja ugrupowań ludowych CDU/CSU-SPD dopiero zyskała zielone światło do rozpoczęcia negocjacji. Nowy rząd niemiecki powstanie więc nie wcześniej niż na wiosnę (niemiecka Ustawa Zasadnicza nie narzuca konkretnych zobowiązań terminowych), tymczasem władzę sprawują ministrowie z poprzedniego rozdania. Chaos polityczny nad Szprewą jest oglądany z dużym zainteresowaniem, ale i zdziwieniem w Chinach – oto niegdysiejszy gwarant stabilności na Starym Kontynencie teraz sam się chwieje. Wywołuje to szereg implikacji dla kontaktów dwustronnych, głównie w odniesieniu do projektów realizowanych pod parasolem Pasa i Szlaku, które – jak postulują Niemcy – wymagają silnej reakcji ze strony całej Wspólnoty Europejskiej.

Zamieszanie polityczne nie służy wypracowaniu spójnej polityki Berlina wobec Pekinu, a percepcja rosnącej chińskiej potęgi wydaje się być coraz bardziej sceptyczna. Jak się wydaje kapitał polityczny próbuje zbić przede wszystkim minister spraw zagranicznych Sigmar Gabriel, który w swym głośnym przemówieniu z sierpnia 2017 r. stwierdził, że członkowie Unii Europejskiej muszą prowadzić wspólną politykę zagraniczną wobec Chin, w przeciwnym razie „Chiny odniosą sukces w podziale Europy”. Zostało to przez niego podkreślone również w wystąpieniu „Europa w niewygodnym świecie”, zaprezentowanym 5 grudnia 2017 r. Minister Gabriel wskazał wówczas, że Inicjatywa Pasa i Szlaku jest geostrategiczną ideą, dzięki której Chiny wprowadzają swoją wizję porządku międzynarodowego. Także sama kanclerz Angela Merkel staje się coraz bardziej nieufna, czego przykładem jest mocne poparcie dla wprowadzonej przez rząd federalny w połowie 2017 r. zmiany rozporządzenia ws. handlu zagranicznego, uniemożliwiającej przejęcie niemieckich firm działających w sektorze know-how przez inwestorów zagranicznych.

Napięcia między Berlinem a Pekinem spowodowane są także rosnącą aktywnością Chin w regionie Europy Środkowej i Wschodniej, tradycyjnym obszarze zainteresowania i rozbudowanej współpracy polityczno-gospodarczej RFN. Opór Niemiec wobec projektu 16+1 narasta od 2015 r., kiedy to Czechy i Węgry zaczęły intensyfikować kooperację z ChRL. Nie można jednak wykluczyć, że w przypadku wzrostu zaangażowania chińskich firm w Europie Środkowej nowy rząd niemiecki będzie bardziej krytycznie przyglądał się temu procesowi, obawiając się w dłuższej perspektywie zagrożenia własnych strategicznych interesów gospodarczych w regionie. Stąd konieczne jest, zdaniem strony niemieckiej, wypracowanie spójnej polityki Unii względem Państwa Środka. Zanim to nastąpi, ani UE, ani RFN nie będą w stanie zbudować przeciwwagi dla działalności firm chińskich, co może prowadzić do intensyfikacji współpracy w ramach 16+1.