201711.29
5

Po szczycie „16+1” w Budapeszcie

27 listopada odbył się szósty, coroczny szczyt przywódców formatu „16+1” skupiającego Chiny oraz postkomunistyczne państwa Europy Środkowo-Wschodniej. W komunikacie po spotkaniu, którego gospodarzem był w tym roku Budapeszt, podkreślano dążenie do większej synergii między projektami unijnymi i chińskimi w EŚW, w tym m.in. poprzez przyjętą w lipcu tego roku EU-China Connectivity Platform i dążenie do jej rozszerzenia na Bałkany Zachodnie. W kontekście gorącej dyskusji na temat domniemanej funkcji „16+1” jako formatu dzielącego spójność Europy (intencje te zarzuca władzom ChRL przede wszystkim rząd Niemiec), to duży postęp. Choć oceny w tym względzie są szczególnie wyraziste w stolicach państw zachodnioeuropejskich i Waszyngtonie, to faktem jest, że działanie formatu przyniosło niespotykaną intensyfikację kontaktów na linii Chiny-EŚW, zarówno w formule multi- i bilateralnej, jak i wewnątrz samej europejskiej ,,szesnastki”, co potwierdza lista ponad 200 różnego rodzaju mechanizmów koordynujących, konferencji i spotkań. Nie powinno zatem budzić zaskoczenia, że „16+1” budzi coraz większe zainteresowanie (i obawy) wielkich mocarstw oraz przykuwa uwagę światowych mediów, które przez długi czas wydawały się ignorować lub w najlepszym razie deprecjonować znaczenie tej współpracy. W dokumencie opublikowanym po szczycie w Budapeszcie, podobnie jak w ubiegłorocznym komunikacie ryskim, Chiny wyraziły wsparcie dla idei Trójmorza i woli przedłużenia połączenia kolejowego Budapeszt-Belgrad do portów w Albanii i Czarnogórze. To właśnie Bałkany Zachodnie wydają się być największym beneficjentem oferty Pekinu skierowanej do EŚW w 2012 r. w czasie inauguracji formatu „16+1” w Warszawie. Gros z zadeklarowanej wówczas linii kredytowej o wartości 10 mld USD trafiło na południowy-zachód Europy, zwłaszcza do państw niezwiązanych architekturą prawną UE i ograniczeniami rynku zamówień publicznych. Pouczającym przykładem w tym względzie jest projekt przebudowy linii kolejowej między stolicami Węgier i Serbii, który według ostatnich zapewnień Orbana wejdzie wreszcie w fazę realizacji. Rozpoczęcie tej flagowej inwestycji infrastrukturalnej Chin w Europie było wielokrotnie przekładane od 2015 r., w związku z zarzutami UE wobec niejasnych zasad finansowania i naruszania zasad o zamówieniach publicznych po węgierskiej stronie projektu. Poza uwarunkowaniami legislacyjnymi i faktem, że przyznawane z reguły w postaci grantów środki UE są dla unijnej części „16” po prostu tańsze, czynnikiem wpływającym na absorbcję chińskich pożyczek i kredytów przez Bałkany Zachodnie był fakt, że takie państwa jak Serbia miały dobrze określone cele wobec chińsko-środkowoeuropejskiej inicjatywy, od samego jej zarania. W czasie inauguracji formatu w 2012 r., Serbia przedstawiła Chinom 15 (!) gotowych do realizacji projektów. Na rozwój współpracy infrastrukturalnej z Chinami liczą również Estonia i Łotwa, które jako państwa tranzytowe próbują dyskontować straty poniesione po nałożeniu sankcji UE na Rosję. Tylko z tytułu transportu i logistyki Łotwa traci rocznie 8% swojego PKB.

Pięć lat funkcjonowania formatu skłania również do refleksji, że Chiny dobrze układają sobie relacje z najbardziej obrotowymi państwami formatu ergo Węgrami i podążającą  wzorem Jugosławii Serbią; oboma dość sceptycznie nastawionymi do kształtu porządku międzynarodowego. Na Bałkanach Zachodnich do których przylgnęła łatka ,,chorego człowieka Europy” wyraźnie zaznacza się rozgoryczenie transformacją, której efektem ubocznym jest wysokie bezrobocie i depopulacja narodów. Dla aspirującej do struktur unijnych Serbii, Chiny są jednym z głównych filarów polityki zagranicznej, która generuje wymierne efekty. Chińczycy zbudowali pierwszy od siedmiu dekad most na Dunaju, a w listopadzie rozpoczęli budowę elektrowni węglowej w Kostelcu – pierwszej od 30 lat tego typu instalacji na Bałkanach. Wśród innych projektów współfinansowanych przez Chiny na terenie Serbii znajduje się infrastruktura transportowa związana z Corridor 10 i 11 (m.in. autostrada Belgrad-Bar), obwodnica Belgradu i wspomniana modernizacja kolei do Budapesztu. Sympatię do Chin wzbudziło również wykupienie huty w Smederevie, które oprócz dużego znaczenia propagandowego (przejęcie od inwestora amerykańskiego) przyniosło uratowanie pięciu tysięcy miejsc pracy. Należy pamiętać, że ta inwestycja budzi pewne kontrowersje w Chinach, które same borykają się z problemem nadprodukcji stali i koniecznością cięcia zatrudnienia w swoich bazach metalurgicznych. Stąd coraz częściej pojawiające się głosy wśród chińskich badaczy o potrzebie zwolnienia tempa zaangażowania gospodarczego Chin na świecie, które prowadzi z jednej strony do zwiększania ryzyka dla chińskich interesów (Libia, Irak), a z drugiej odwraca uwagę i środki na rozwiązywanie problemów wewnętrznych, których lista – jak wskazywał na XIX Zjeździe Xi Jinping – jest długa. W komunikacie ze szczytu znalazł się ponadto zapis o „wsparciu konsensusu G20 z Hangzhou”, zgodnie z przyjętą w Pekinie optyką patrzenia na Europę Środkowo-Wschodnią w perspektywie globalnego Południa. Akcenty charakterystyczne dla retoryki państw rozwijających pojawiły się również w przemówieniu Viktora Orbana, który ocenił, że platforma „16+1” jako element globalnej strategii Chin w ramach ,,Pasa i Szlaku”, oferuje nowe podejście w stosunkach międzynarodowych, nie dzieląc ich podmiotów na ,,uczniów i studentów, tworząc natomiast fundamenty pod wzajemny szacunek i wzajemne korzyści”. W październiku, w równie entuzjastycznym tonie wypowiedział się prezydent Serbii i szef rządzącej partii SNS Aleksandr Vučić, który zadeklarował wolę dalszego zacieśniania relacji z KPCh i podążania za chińskimi rozwiązaniami rozwojowymi.

Forum, jak można było się tego spodziewać, było okazją do podkreślania przez gospodarzy znaczenia relacji z Chinami. Minister spraw zagranicznych i handlu Péter Szijjártó mówił o rozkwicie węgierskiego eksportu do Chin (w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy br. wzrost o 26%; w ubiegłym roku o 25%), który pozwala mieć nadzieję, że Węgry staną się liderem w tym względzie w całej Europie Środkowej. Premier Orban wychwalał z kolei współpracę z Chinami jako urzeczywistnienie „sytuacji win-win”, deklarując nawet, że Europa Środkowo-Wschodnia stała się najbardziej konkurencyjnym regionem inwestycyjnym na kontynencie. Opinię węgierskiego przywódcy należy jednak skonfrontować z danymi, zgodnie ze starą chińską maksymą, że „prawdy należy szukać w faktach”. A te dla regionu nie przedstawiają się optymistycznie.