202106.15
2

VFA a przyszłoroczne wybory prezydenckie na Filipinach

Przyszłość umowy dotyczącej warunków przybywania amerykańskich wojsk na terytorium Filipin (Visiting Forces Agreement, VFA) jest w ostatnim czasie przedmiotem wielu analiz, głównie z powodu narastających napięć pomiędzy Filipinami a Chinami na spornych obszarach Morza Południowochińskiego. Warto się jednak przyjrzeć tej kwestii z perspektywy przyszłorocznych wyborów prezydenckich na Filipinach. To od ich wyniku będzie w dużym stopniu zależał przyszły kierunek polityki zagranicznej tego kraju. Należy zaznaczyć, że na zachowaniu statusu quo z pewnością zależy Pekinowi, który przez ostatnich pięć lat cieszył się wyjątkowo dobrymi relacjami z Filipinami, a w szczególności z pałacem prezydenckim. Z kolei Waszyngton liczy na zmianę, która cofnie relacje dwustronne do okresu sprzed czerwca 2016 roku, kiedy Rodrigo Duterte przejął władze w państwie, a wraz z nim dokonał fundamentalnego pivotu w polityce zagranicznej Filipin.

Rodrogo Duterte zbliża się do końca swojej sześcioletniej prezydentury, a zgodnie z konstytucją najwyższy urząd w państwie może być sprawowany tylko przez jedną kadencję. Niewykluczone, że Duterte będzie chciał wykorzystać swoją kontrolę nad przyszłością VFA do osiągnięcia jak największych korzyści, rozgrywając przy tym zarówno Stany Zjednoczone jak i Chiny. Jeszcze w październiku ubiegłego roku poziom poparcia społecznego w kraju dla Duterte wynosił 91%. Tymczasem w grudniu spadł do poziomu 70%, a ostatnie badania przeprowadzone w maju wykazały poparcie 65% respondentów i współczynnik zaufania wynoszący 55%. Za znaczną cześć spadku poparcia odpowiada trudna sytuacja epidemiologiczna w kraju, a także powolne postępy narodowego programu szczepień (wynikające między innymi z małej ilości dostępnych szczepionek). Choć Rodrigo Duterte nie może kandydować na stanowisko prezydenta, to może jednak ubiegać się o fotel wiceprezydenta. Poparcie w tej sprawie otrzymał zresztą od swojej partii PDP-Laban, natomiast kandydatką na urząd prezydenta miałaby zostać jego córka Sara Duterte-Carpio, sprawująca obecnie funkcję burmistrza Davao (podobnie jak jej ojciec). Jeszcze w styczniu bieżącego roku sam Duterte zapewniał, że jego córka nie wystartuje w wyborach prezydenckich w 2022 roku. Takie samo stanowisko podtrzymywała sama Sara Duterte jeszcze w kwietniu, powołując się na ojca, który odradzał jej kandydowania. Tymczasem w wywiadzie z początku czerwca gubernator z prowincji Albay, Joey Salceda stwierdził, że jest przekonany o starcie obecnej burmistrz Davao w zbliżających się wyborach prezydenckich. Dodał przy tym, że Sara Duterte prowadzi aktualnie negocjacje mające na celu budowę sieci sojuszy politycznych.

Biorąc pod uwagę sondaże, Sara Duterte jest liderem w wyścigu po fotel prezydencki. W badaniach opinii publicznej z przełomu listopada i grudnia ubiegłego roku cieszyła się poparciem 26% respondentów, a na drugim miejscu znalazł się Ferdinand “Bongbong” Marcos z 14% poparciem. Z kolei najnowszy sondaż opublikowany w maju przez PulseAsia Research INC. pokazuje niesłabnące poparcie na poziomie 27%, gdzie na drugim miejscu plasuje się Ferdinand “Bongbong” Marcos z poparciem na poziomie 13%.

Na uwagę zasługuje fakt, że oprócz tandemu składającego się z ojca i córki, istnieje również możliwość wsparcia Rodrigo Duterte swoim zaufanym senatorem Christopherem Lawrenceem “Bong” Go, który jednak cieszy się bardzo słabym poparciem na poziomie 5% co zapewniło mu w ostatnim sondażu dopiero siódme miejsce. Przegrywa nawet z profesjonalnym bokserem Mannym “Pacman” Pacquiao, który dołączył do wyścigu w ostatnim czasie i cieszy się poparciem rzędu 11%. Niemniej jednak warto mieć na uwadze, że duet z Duterte może drastycznie zmienić poziom poparcia dla senatora Go.

Wygrana zarówno pierwszej jak i drugiej pary wiązać się będzie z kontynuacją polityki zagranicznej Rodrigo Duterte, sterowanej z tzw. tylnego siedzenia. Z perspektywy ostatnich pięciu lat wydaje się, że tego rodzaju rozwiązanie będzie najbardziej sprzyjało interesom Pekinu. Pozostaje zatem pytanie jaka będzie reakcja Stanów Zjednoczonych? Mark Valencia w swojej ostatniej analizie dla Asia Times, nie wyklucza amerykańskiej interwencji w wybory na Filipinach, zaplanowane na 9 maja 2022 roku. Motywy za takim scenariuszem byłyby jasne, czyli powrót Filipin do amerykańskiej strefy wpływów, co pozwoliłoby na uzyskanie dostępu do filipińskiej infrastruktury wojskowej, stanowiącej idealny punktu wypadowy dla amerykańskich sił zbrojnych w celu ograniczenia chińskiego ekspansjonizmu w regionie. Niewykluczony jest jednak inny scenariusz. Gdyby Rodrigo Duterte postanowił zaakceptować nową wersję VFA, mogłoby się to przyczynić do zmiany stosunku Waszyngtonu wobec jego potencjalnej kandydatury na wiceprezydenta oraz jego współkandydata, niezależnie od tego czy zostałaby nim jego córka czy inny polityk związany z obozem politycznym Duterte.

Biorąc pod uwagę stosunek prezydenta Filipin do Stanów Zjednoczonych trudno się spodziewać zmiany jego decyzji w sprawie VFA bez jakiejkolwiek zachęty ze strony Waszyngtonu. Z uwagi na pogarszającą się sytuację epidemiologiczną w Azji Południowo-Wschodniej, wydaje się, że najlepszy rozwiązaniem byłoby zdecydowane wsparcie poprzez darowiznę szczepionek na koronawirusa. Na początku czerwca administracja Joe Biden’a potwierdziła, że pomiędzy siedemnaście państw azjatyckich (w tym do Filipiny) zostanie rozdysponowanych 7 mln dawek szczepionki na koronawirusa z pierwszej transzy w ramach wsparcia programu COVAX. Mimo zapowiedzi, iż dostawa szczepionek z pierwszej transzy ma się zakończyć do końca czerwca, prezydent Duterte po raz trzeci podjął decyzję o przedłużeniu o kolejne sześć miesięcy (tym razem do lutego 2022 roku) ostatecznej decyzji dotyczącej przyszłości VFA.

Podsumowując, plany dotyczącej przyszłości polityki zagranicznej kraju będą jednym z głównych elementów kampanii wyborczej na Filipinach. Duża część kandydatów będzie budować swój kapitał polityczny na antychińskich nastrojach, spowodowanych przede wszystkim asertywną polityką Pekinu na Morzu Południowochińskim. Biorąc pod uwagę tegoroczne wyniki badań opinii publicznej przeprowadzonych przez singapurski ośrodek ISEAS-Yusof Ishak Institute obawy Filipińczyków wobec rosnących wpływów Chin w regionie są wyjątkowo duże na tle pozostałych państw ASEAN (mimo nieznacznego spadku w porównaniu do 2020 roku z 82,1% do 77,5%). Jednocześnie mimo docenienia roli Chin w pomocy w zwalczaniu pandemii koronawirusa (Chiny uzyskały najlepszy wynik spośród wszystkich partnerów dialogu ASEAN – 20,9%), równie wysoko zostało ocenione wsparcie Unii Europejskiej oraz Stanów Zjednoczonych (16,4% poparcia). Warto w tym miejscu zaznaczyć, że rozpoczęcie programu szczepień na Filipinach było możliwe dzięki darowiźnie chińskich szczepionek produkowanych przez Sinovac w lutym bieżącego roku.

Waszyngton musi jednak zwrócić uwagę na to, że spadek poparcia dla Duterte na Filipinach (efekt pożądany przez Biały Dom) wiąże się głównie ze złą oceną sytuacji epidemiologicznej w kraju oraz wolnego przebiegu programu szczepień. Jeżeli Stany Zjednoczone zabezpieczą Filipiny odpowiednią ilością szczepionek, bardzo możliwe, że poparcie dla prezydenta wzrośnie, co będzie miało swoje odzwierciedlenie w przyszłorocznych wyborach, jeżeli Rodrigo Duterte zdecyduje się kandydować na stanowisko wiceprezydenta. Stąd należy wysnuć wniosek, że wsparcie filipińskiego programu szczepień może się okazać mieczem obosiecznym i przynieść niepożądany dla Waszyngtonu skutek, tym bardziej, że nie ma gwarancji, iż Duterte zmieni stanowisko wobec VFA przed przyszłorocznymi wyborami.