202006.02
1

Bukareszt wycofał się z chińskiego atomu, teraz czas na Londyn?

26 maja Rumunia oficjalnie zerwała współpracę w obszarze energetyki atomowej z Chińską Republiką Ludową. Rząd w Bukareszcie, który sygnalizował taką decyzję już w styczniu br., nakazał Nuclearelectrica, operatorowi elektrowni atomowej Cernavodă wycofanie się z zawartego w 2015 roku porozumienia z China General Nuclear Power (GCNP). Zgodnie z wstępnymi warunkami z 2015 roku GCNP miało się stać większościowym udziałowcem w projekcie. W maju 2019 roku, po czterech latach negocjacji, osiągnięto porozumienie według którego Chiny miały zbudować dwa reaktory (3 i 4), a koszt inwestycji określono na 8 mld USD.  Teraz rząd nakazał Nuclearelectrica poszukiwanie nowych partnerów, prawdopodobnie z państw NATO, co wskazuje na naciski amerykańskie w tej sprawie. Zasadne wydaje się pytanie: kto może wypełnić lukę po chińskim inwestorze? W przypadku Rumunii wspomina się o możliwej współpracy  z bliżej nieokreślonym „partnerem z NATO”. Należy jednak wziąć pod uwagę, że Rumunia będzie musiała sfinansować projekt głównie w oparciu o własne środki, pamiętając, że wejście CGNP do gry o kontrakt w Cernavodzie było związane z wycofaniem poprzednich inwestorów zagranicznych.

Wycofanie się władz w Bukareszcie z zakontraktowania chińskiej firmy przy budowie reaktorów wpisuje się w postępujący od 2019 roku zwrot w polityce zagranicznej Rumunii, która pozostając jednym z najbardziej proamerykańskich państw w UE, próbowała jednocześnie wykorzystać zbliżenie z Chinami do celów rozwoju infrastruktury energetycznej (Cernavodă) i transportowej (w pobliskim czarnomorskim portu w Konstancy) – oba obiekty położone we wschodniej części kraju, która wedle popularnego przekonania była celowo zaniedbywana za czasów komunistycznych rządów Nicolae Ceaușescu. Istotnym elementem odchodzenia od współpracy z Chinami w sektorach strategicznych było podpisanie przez Rumunię – jako pierwszego państwa w EŚW i UE -– dwóch deklaracji ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie bezpieczeństwa sieci 5G, w sierpniu 2019 roku. Oświadczenia zostały zawarte w tym samym dniu, osobno przez rząd Vioricy Dăncili (Partia Socjaldemokratyczna) i centroprawicowego prezydenta Klausa Iohannisa, a ich treść wskazuje, że oprócz nacisków amerykańskich i względów strategicznych, polityka wobec Chin jest też wykorzystywana w Rumunii do celów polityki wewnętrznej.

20 sierpnia ub.r. ambasador Rumunii w Waszyngtonie George Maior (który przed objęciem tej funkcji przez blisko dekadę pełnił stanowisko szefa Rumuńskiej Służby Wywiadowczej SRI, a wcześniej z sukcesem prowadził negocjacje akcesyjne z NATO) podpisał w imieniu rządu Vioricy Dăncili (Partia Socjaldemokratyczna) w Waszyngtonie deklarację o współpracy z USA w obszarze bezpieczeństwa sieci 5G.

Chociaż w dokumencie nie wymieniono wprost nazwy żadnej firmy ani kraju jej pochodzenia, które takie zagrożenie stanowią, to jego treść wskazuje jasno na ChRL i koncern telekomunikacyjny Huawei. Jednak dla wzmocnienia przekazu, tego samego dnia opublikowano wspólne oświadczenie prezydentów Klausa Iohanissa i Donalda Trumpa, w którym stwierdza się, że strony ,,będą dążyły do uniknięcia ryzyka, które towarzyszą chińskim inwestycjom w sieci telekomunikacyjne 5G”. Przyczyn wzmocnienie retoryki nt. 5G ze strony Iohanissa vis-à-vis deklaracji rządowej, można jednak upatrywać w kategoriach polityki wewnętrznej i elementu prowadzonej w kraju kampanii prezydenckiej przeciwko urzędującej premier Dăncili. To między innymi pozyskaniu politycznego wsparcia od prezydenta USA służyła sierpniowa wizyta Iohannisa w Waszyngtonie. Takiego wsparcia – w swoim stylu – Trump udzielił, stwierdzając, że: „Iohannis jest wielce szanowany, i zrobił wspaniałą robotę”, zwracając się również do prezydenta Rumunii słowami „Poradzisz sobie świetnie [w nadchodzących wyborach] bo jesteś bardzo utalentowany, i kochasz ludzi”. Przywódca amerykański potwierdził również o swoim poparciu dla przyznania Rumunom możliwości wjazdu do USA na 90 dni bez obowiązku posiadania wizy. Choć wsparcie amerykańskiego prezydenta nie przesądza o wyników wyborów w najbardziej proamerykańskich państwach w Europie Środkowo-Wschodniej, to bez wątpienia stanowi atut,  i przynajmniej do niedawna ważny argument dla mieszkańców Europy Środkowo-Wschodniej (został również wykorzystywany przez obóz rządzący w Polsce w czasie ubiegłorocznych wyborów parlamentarnych). Prezydent Iohannis i premier Dăncilă starli się ostatecznie wyborach trzy miesiące później, tj. w listopadzie 2019 roku, które w drugiej turze Iohannis zdecydowanie wygrał, a Dăncilă w konsekwencji porażki i wcześniejszego wotum nieufności dla jej gabinetu straciła przewodnictwo w partii.

Z kolei z perspektywy korzyści politycznych i gospodarczych ChRL, zaangażowanie w ogromną inwestycję nuklearną w Unii Europejskiej stanowiłoby z pewnością ogromny sukces propagandowy, wzbogacając chińskie portfolio inwestycyjne w państwach rozwiniętych. I to pomimo że CGNP miało pełnić rolę „tylko” wykonawcy projektu – reaktory miały być zbudowane w oparciu o kanadyjską technologię CANDU 6.  Oprócz Rumunii podobne umowy Chiny zdołały dotychczas zawrzeć jedynie w Wielkiej Brytanii (Hinkley Point C, koszt ponad 20 mld GBP, partnerem jest również CGNP), Argentynie (Atucha III, 10 mld USD) oraz prawdopodobnie w Turcji; ChRL dostarczyła już reaktory w Pakistanie i próbują wejść również na rynek afrykański. Po fiasku współpracy z Rumunią, teraz to inwestycja brytyjska, zrealizowana na rygorystycznym – zwłaszcza pod względem bezpieczeństwa – rynku europejskim, może sprawić, że chiński technologia jądrowa stanie się międzynarodowym standardem. To właśnie ze względów strategicznych i w obawie przed chińską konkurencją – podobnie jak w obszarze usług 5G –  Stany Zjednoczone wywierają naciski na swoich sojuszników w NATO. Warto również pamiętać, że CGNP zostało w 2016 roku uznany przez USA winnym szpiegostwa, co łączy tę firmę z oskarżeniami wysuwanymi obecnie wobec Huawei.

Zarówno władze w Bukareszcie, jak i Londynie do niedawna rozważały szerokie otwarcie się na chińskie inwestycje w sektorach strategicznych. W przypadku Rumunii istotnym czynnikiem ograniczającym współpracę z Chinami jest również posiadanie instalacji NATO na własnym terytorium (baza w Deveselu). Jednak oprócz presji amerykańskiej, na zmianę w relacjach z Pekinem miały wpływ również czynniki polityki wewnętrznej, obecnie dodatkowo wzmocnione napięcia między Zachodem i ChRL w perspektywie pandemii. Jak wykazała najnowsza analiza amerykańskiej agencji McLaughlin & Associates, ukrywanie przez Pekin informacji w początkowej fazie rozwoju pandemii doprowadziło do wyraźnego spadku zaufania do Chin i wzrostu przekonania o potrzebie zmniejszenia uzależnienia od chińskich łańcuchów dostaw i technologii z Chin. Uważa tak aż 76% Brytyjczyków, 64% jest zdania, że ChRL stanowi wielkie zagrożenie dla pokoju i bezpieczeństwa na świecie, a 57% jest wyraziło zaniepokojenie korzystaniem z chińskiej technologii internetowej. Dlatego biorąc pod uwagę wycofanie się z umowy przez Rumunię, i radykalny zwrot w sprawie współpracy z Huawei podjęty przez brytyjskiego premiera Borisa Johnsona (który jeszcze pod koniec stycznia dawał chińskiej firmie zielone światło, dziś chce budować przeciwko Pekinowi cybernetyczny sojusz 10 demokracji), można oczekiwać, że CGNP zostanie również wykluczone z kontraktu na budowę elektrowni atomowej w Wielkiej Brytanii.