202005.05
1

Mobilizacja w Seulu i „śmierć Kima”

Ostatnio nie brakuje spekulacji na temat możliwej śmierci przewodniczącego Kim Jong-una. Temat ten elektryzuje bardziej niż prowokacyjne próby nuklearne KRLD. Opublikowana początkowo przez amerykańskie media wieść o stanie krytycznym Kim Jong-una szybko obiegła cały świat. W tym kontekście warto zwrócić uwagę na południowokoreańską reakcję, a także możliwy wpływ nagłej śmierci Kim Jong-una na sytuację na Półwyspie Koreańskim. 

Od samego początku południowokoreańskie władze promowały strategię uspakajania narodu: na bieżąco odpowiednie agencje wywiadowcze informowały opinię publiczną o braku podejrzanych działań w Korei Północnej wynikających z krytycznego stanu zdrowia przywódcy. Dlaczego Seulowi zależało na stonowanej reakcji na pogłoski o śmierci Kim Jong-una? Przede wszystkim należało przeciwdziałać zbędnej panice w kraju. Nagła śmierć Kim Jong-una bez wyznaczenia „następcy” mogła być niebezpieczna dla względnej stabilizacji obecnej sytuacji na Półwyspie Koreańskim. W KRLD mogło dojść do walki o władzę między dwoma obozami, wojskowym i politycznym, które osoba Kima utrzymuje w równowadze. Przejęcie władzy przez Kim Yo-jong, siostrę Kim Jong-una, również mogło wywołać destabilizację na szczytach władzy w KRLD. Choć obecna pozycja polityczna Kim Yo-jong jest silna, jako młoda kobieta musiałaby zademonstrować swoje zdolności przywódcze, a to oprócz czystek politycznych, mogłoby oznaczać wznowienie programu jądrowego. To prowadziłoby do wzrostu niebezpieczna dla sąsiednich państw: Chiny i Korea Południowa musiałyby chronić swoje granice przed napływem uchodźców. Jeśli Chiny zaangażowałyby się w pomoc Korei Północnej w ustabilizowaniu władzy, adekwatną odpowiedź musiałby zaprezentować Stany Zjednoczone. To mogłoby prowadzić do powtórki z początku lat 50. XX wieku a wojna domowa w Korei Północnej mogłaby objąć cały Półwysep Koreański. Warto zauważyć, że nie tylko konflikt jest „czarnym scenariuszem” z punktu widzenia Korei Południowej. Seul nie jest gotowy na upadek KRLD i nagłe zjednoczenie kraju. Zmagająca się z gospodarczymi skutkami światowej pandemii COVID-19 Korea Południowa chciała uniknąć kolejnego kryzysu i paniki. Inną kwestią jest uniknięcie kompromitacji służb wywiadowczych na arenie międzynarodowej. Bez niezbitych dowodów, Seul ani nie potwierdzał, ani nie zaprzeczał spekulacjom. 

Rząd oraz media na bieżąco informowali o sytuacji w Korei Północnej, jednocześnie przypominając, że nie należy wyciągać zbyt pochopnych wniosków. W tym kontekście warto przywołać chociażby opisywaną w mediach zachodnich panikę wśród elit Pjongjangu, które miały wykupywać różne dobra ze sklepów. Wydarzenie to połączono z pogłoskami o śmierci Kim Jong-una, które miały wywołać panikę. Natomiast południowokoreańskie media, posiadające swoje źródła w Korei Północnej, informowały o ogłoszeniu w KRLD zamiaru wprowadzenia restrykcji dotyczących importu m.in.: sprzętu elektronicznego czy jedzenia. Wcześniej podobne masowe wykupywanie różnego rodzaju dóbr miało miejsce w lutym po decyzji o zamknięciu granicy z Chinami z powodu epidemii COVID-19. W obu przypadkach wydarzenia te nie były powiązane ze stanem zdrowia Kim Jong-una. Przykłady te pokazują, że w kontekście sytuacji w Korei Północnej analizy napływające z Seulu są bardziej wiarygodne niż relacje uciekinierów z północy. Warto zauważyć, że duża ich część nie pochodzi z Pjongjangu i nie interesuje się mechanizmami władzy i często dochodzi do wyolbrzymiania sytuacji. Przekładem tego Ji Seong-ho, uciekinier z KRLD i członek jednej z mniejszościowych partii w południowokoreańskim parlamencie, donosił mediom, że jest „na 99% pewien”, że Kim Jong-un nie żyje, jednocześnie nie chciał podać źródła swojej wiedzy. Mimo to był wielokrotnie cytowany przez zachodnie media, co wprowadziło dezinformację w globalnej opinii publicznej. 

Na początku maja Kim Jong-un pojawił się publicznie w towarzystwie czołowych przedstawicieli władzy, w tym siostry, na ceremonii otwarcia fabryki nawozów. Północnokoreańskie media opublikowały zdjęcia oraz nagrania z tego wydarzenia, kończąc spekulacje na temat krytycznego stanu zdrowia przywódcy. Władze KRLD zdawały sobie sprawę, że po ostatniej burzy medialnej oczy całego świata zostaną zwrócone na powrót przywódcy. Otwarcie fabryki nawozów miało mieć zatem przekaz wewnętrzny i zewnętrzny. W kraju podkreślono znaczenie rozwoju rolnictwa, co wcześniej znalazło się w wydanej w połowie kwietnia dyrektywie Kim Jong-una. Natomiast dla świata miał być to sygnał o ciągłej sile KRLD: nie tylko przewodniczący Kim Jong-un ma się dobrze, ale nadal może rozwijać broń nuklearną – fabryka nawozów może przy okazji zajmować się ekstraktowaniem uranu z kwasu fosforowego.