202003.31
1

Chiny-Serbia-UE: wojna na narracje wokół epidemii koronawirusa

Według oficjalnych chińskich danych rozwój epidemii koronawirusa w ChRL został powstrzymany, a liczba zarażonych na świecie w połowie marca przerosła tę w Chinach. Przesunięcie się dramatycznego trendu na niekorzyść zagranicy, 16 marca odnotował – z nieskrywanym entuzjazmem – naczelny organ prasowy KPCh ,,Dziennik Ludowy”, opatrując infografikę ilustrującą globalną falę zachorowań frazą: „odwróciło się!” (fanchao le 反超了!). Tę chińską schadenfreude należy mieć na uwadze analizując środki pomocowe i towarzyszącą temu narrację, której projekcję obserwujemy obecnie w Europie.

Szczególnie wyraźna jest w tym względzie polityka Serbii, która za swojego „patrona” w walce z epidemią jednoznacznie obrała ChRL. Pod koniec lutego Pekin odwiedził wicepremier i minister spraw zagranicznych Serbii Ivica Dačić, który na spotkaniach z szefem chińskiej dyplomacji Wang Yi i wiceprzewodniczącym ChRL Wang Qishanem przyłączył się do propagandowej narracji o zaletach przywództwa KPCh i „sukcesach” w walce z epidemią. Wicepremier Dačić określił swoją wizytę jako probierz nadzwyczajnych relacji strategicznych i żelaznej przyjaźni łączącej oba państwa, której nie osłabi wirus, tak jak nie zrobiły tego natowskie bomby dwie dekady temu w Belgradzie. Z kolei gdy 21 marca w stolicy Serbii wylądował samolot ze sprzętem ochronnym i grupą 6 chińskich specjalistów medycznych,  na płycie lotniska został osobiście przywitany przez Aleksandra Vucića, który na dowód wdzięczności i uznania w ceremonialnym geście ucałował chińską flagę.

Tydzień wcześniej, 15 marca, na konferencji prasowej prezydent Vučić poinformował o liście, który przesłał do przywódcy ChRL Xi Jinpinga prosząc o pomoc w walce z koronawirusem. Jak zaznaczył, po raz pierwszy oficjalnie zwrócił się do przewodniczącego Xi, jako „nie tylko drogiego przyjaciela, ale również brata, i nie tylko osobistego przyjaciela, ale także przyjaciela i brata tego kraju [Serbii]”. Potok komplementów pod adresem Xi Jinpinga kontrastował w  wypowiedzi serbskiego przywódcy z ostrą, być może najostrzejszą w okresie jego prezydentury, krytyką pod adresem UE, zwłaszcza wobec domniemanego zakazu Brukseli nałożonego na eksport ochronnego sprzętu medycznego do państw poza członkowskich – zestawiając tym samym chińską bratnią pomoc z domniemanym europejskim egoizmem. Stwierdzenie Vučića, że Serbia może liczyć tylko na Chiny, choć nośne medialnie nie do końca pokrywa się z prawdą – Komisja Europejska, która nie koordynuje polityk zdrowotnych państw członkowskich, faktycznie wprowadziła takie zalecenie na okres 6 tygodni, jednak nie zakazała eksportu, a jedynie zobligowała poszczególne państwa członkowskie do autoryzacji eksportu sprzętu ochronnego w czasie kryzysu. Słowa serbskiego prezydenta były więc najpewniej obliczone na wywarcie nacisku na UE i pozyskanie zastrzyku finansowego na walkę z wirusem. Ta strategia przyniosła efekt: 20 marca UE przyznała Serbii bezpośrednią pomoc w wysokości 7,5 mln EUR. Niespełna tydzień później, 26 marca, komisarz UE ds. sąsiedztwa i rozszerzenia Olivér Várhelyi ogłosił pakiet pomocowy w wysokości 93 mln EUR. Z tych środków opłacono już dwa transporty dla Serbii, w tym 90 ton sprzętu medycznego, które przyleciały z Kerali. Przy tej okazji ambasador UE w Belgradzie Sem Fabrizi stwierdził, że w tym trudnym momencie na kontynencie europejskim widać wielką solidarność, która jest krzepiąca, i oczywiście dotyczy również Serbii. Widoczna jest zatem reakcja Unii Europejskiej na propagandowe zabiegi ChRL, usiłujące zatrzeć początkowe tuszowanie informacji o epidemii i niepodejmowanie środków zaradczych, które mogłyby zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa zarówno w samych Chinach, jaki i na świecie, oraz wywołać wrażenie, że na chińską pomoc – w odróżnieniu od europejskiej – można liczyć w prawdziwej potrzebie. To właśnie taki przekaz kreują wspomniane wypowiedzi i gesty prezydenta Vučića, premier Any Brnabić czy list ministra Wang Yi do Ivicy Dačića. W podobnym tonie utrzymana była także wypowiedź ambasador Chen Bo w wywiadzie udzielonym serbskiej telewizji  RTS, w którym podkreśliła osobiste zasługi przewodniczącego Xi oraz podjęcie zdecydowanych i stanowczych działań władz chińskich w walce z epidemią, a  słowa prezydenta Vučića o zaufaniu do Chin i oczekiwaniu na chińską pomoc uznała za pozytywnie odebrane przez chińskich internautów, co przełożyło się na kilkaset milionów polubień postów na ten temat.

O nadchodzącej „wojnie na narracje” poinformował również, w dość emocjonalnym wpisie szef unijnej dyplomacji Joseph Borell, który 23 marca ostrzegł, że ChRL będzie wykorzystywać obecny kryzys do podważania spójności UE i zaufania do USA oraz wywołania przekonania, że w krytycznym momencie państwa Europy mogą liczyć tylko na chińską pomoc. Zdaniem hiszpańskiego polityka, Europa musi być świadoma, że epidemia będzie wykorzystywana przez Chiny do poszukiwania wpływów przez obracanie informacji na swoją korzyść i prowadzenie „polityki hojności”. To trafna, choć spóźniona konstatacja, ponieważ na propagandową batalię Pekin zaczął się przygotowywać już dwa miesiące temu. 25 stycznia Xi Jinping powołał centralną grupę kierowniczą ds. prewencji i kontroli nad epidemią, z premierem Li Keqiangiem na czele i propagandystą chińskiego soft power Wang Huningiem w roli zastępcy. Skład osobowy grupy jest wiele mówiący: oprócz wymienionych weszli do niej zaufani Xi Jinpinga – szef propagandy KPCh Huang Kunming, burmistrz Pekinu Cai Qi, dyrektor biura generalnego KPCh Ding Xuexiang oraz minister bezpieczeństwa publicznego Zhao Kezhi. Do grupy zostali włączeni jeszcze Xiao Jie (doradca premiera), wicepremier i była szefowa Wydziału Zjednoczonego Frontu Sun Chunlan oraz minister Wang Yi. W gronie tym nie znalazł się natomiast żaden specjalista ds. opieki zdrowotnej. Taki skład wskazuje, że głównym zadaniem grupy jest właśnie koordynacja działań propagandy i aparatu bezpieczeństwa oraz oddziaływania na opinię międzynarodową, w tym diasporę chińską. Teraz komisarz Borell apeluje by Europę bronić w tej batalii będąc uzbrojonym w fakty. Fakty są natomiast takie, że w krytycznym dla Chin momencie, w styczniu i w lutym, to właśnie państwa UE (i nie tylko) wysyłały sprzęt medyczny by pomóc chińskim władzom w walce z epidemią. Jak zwrócił uwagę czeski Sinopsis, według oficjalnych danych chińskiej administracji celnej w okresie od 24 stycznia do 29 lutego, ergo od ujawnienia przez władze centralne informacji o epidemii do szczytu liczby zachorowań, Chiny zaimportowały łącznie 2,4 miliarda sztuk sprzętu ochronnego, w tym 2,02 miliarda masek ochronnych i ponad 25 milionów kombinezonów ochronnych o łącznej wartości 8,2 mld RMB (4,78 mld PLN). Wniosek: chcąc skutecznie przeciwstawiać się Chinom w wojnie na narracje, Europa (Zachód) powinna nagłaśniać właśnie takie, oparte na twardych danych, fakty.

Obecnie role się odwróciły i do czasu uruchomienia własnych mocy produkcyjnych, państwa europejskie liczą na pozyskanie odpowiednich zasobów sprzętu medycznego z Chin. Niestety chiński sprzęt (np. maski ochronne i testy na wykrywalność koronawirusa) jest często złej jakości i po prostu nieskuteczny. Częściowe wycofanie z użycia chińskich dostaw ogłosiły już Niderlandy, Czechy, Hiszpania oraz Turcja. Do tego grona dołączyła również Gruzja, która wycofała się z umowy na zakup 200 tysięcy testów diagnostycznych, po tym jak chiński producent Shenzhen Bioeasy Biotechnology przyznał, że niektóre z nich mogą być wadliwe. Z drugiej strony chińskie władze uchylają się od odpowiedzialności ze względu na fakt, że wadliwe partie pochodzą od producentów nieposiadających atestów chińskich władz sanitarnych i jednocześnie przypisując niedokładność testów niewłaściwemu sposobowi ich wykonywania (sic!). Chociaż nie jest jasne czy chińska pomoc dla Serbii jest faktycznie darmowa czy stanowi  udzielaną komercyjnie pomoc w formie sprzedaży (według prezydenta Vučića to pierwsze, według agencji Xinhua to drugie), to dla zdrowia ludzi i opinii publicznej kluczowe znaczenie będzie miała jakość dostarczanego sprzętu. 

Natomiast w szerszej perspektywie, gra „chińską kartą” będzie długofalowo działać na niekorzyść Belgradu. Warto pamiętać, że UE jest największym inwestorem, partnerem handlowym i źródłem pomocy dla Serbii: od początku rozmów akcesyjnych w 2014 roku, w ramach bezzwrotnego wsparcia UE przeznaczyła na modernizację tego kraju blisko 2 mld EUR. Pomimo że w październiku 2019 roku nadzieje państw bałkańskich na członkostwo zostały ostudzone, po zawetowaniu przez Francję rozpoczęcia negocjacji akcesyjnych z Albanią i Północną Macedonią, to w cieniu obecnego kryzysu epidemiologicznego, 26 marca przywódcy państw UE ostatecznie zatwierdzili decyzję o zainicjowaniu rozmów z Tiraną i Skopje. Natomiast biorąc pod uwagę postępujące od kilku lat zbliżenie między Serbią i ChRL w obszarach budzących niepokój UE (m.in. w aspekcie bezpieczeństwa wewnętrznego i handlu bronią), oraz ostry język oskarżeń Belgradu pod adresem Brukseli przy jednoczesnym podkreślaniu niezawodności partnerstwa z Pekinem – w najbliższym czasie nie należy oczekiwać zielonego światła dla Serbii ze strony UE.