202003.03
0

FocusOSA #139: Innowacje i High-tech w Chinach

Epidemia koronawirusa CO-VID19 wymusiła na chińskich firmach i szkołach ekspresową digitalizację i zapewnienie pracownikom i uczniom możliwości zdalnej pracy lub nauki. W efekcie pomiędzy 22. stycznia a 20. lutego aplikacje umożliwiające tego rodzaju działania odnotowały kilkunastokrotny wzrost liczby pobrań w porównaniu z rokiem poprzednim. Aplikacja DingTalk (钉钉) firmy Alibaba zajęła pierwsze miejsce w chińskim Apple Appstore, a na drugiej i piątej pozycji znalazły się Tencent Meeting (腾讯会议) i WeChat Work (企业微信) konkurencyjnego Tencent’a. Niezależnie od trwającej epidemii, potencjał rynku jest ogromny.

Najbardziej popularną aplikacją pozostaje DingTalk utworzony przez Alibabę w 2014 roku w ramach nieudanej próby rzucenia wyzwania komunikatorowi WeChat. DingTalk umożliwia koordynację pracy w zespołach, wymianę danych, grupowe wideokonferencje, księgowanie wydatków firmowych (istotne przez wzgląd na niesławny chiński system faktur – fapiao 发票), uzyskiwanie zgody na urlop i inne działania wymagające aprobaty zwierzchników. Według oficjalnych danych Alibaby, w sierpniu 2019 z DingTalk korzystało ponad 200 milionów użytkowników i 10 milionów przedsiębiorstw. A są to wartości sprzed pojawienia się wirusa, kiedy na przykład w ramach zdalnego powrotu do nauki z aplikacji rozpoczęło korzystać 50 milionów uczniów i 600 tysięcy nauczycieli.

Do konkurentów DingTalk należą utworzony w 2016 roku WeChat Work Tencent’a, stworzony w 2019 Lark (飞书) firmy ByteDance czy uruchomiony ledwie pod koniec zeszłego roku WeLink firmy Huawei. Jednak nawet najpopularniejszy i działający najdłużej spośród nich WeChat Work w grudniu 2019 posiadał “jedynie” 60 milionów aktywnych użytkowników i 2,5 miliona zarejestrowanych przedsiębiorstw. Jasnym jest jednak również, że w Chinach odbywa się wielka bitwa o prymat w sferze oprogramowań do pracy grupowej.

Pozycja DingTalk jest na razie niekwestionowana. Warto jednak podkreślić, że DingTalk najprawdopodniej nie jest na tym etapie zyskowny, jako że monetyzacja na aplikacji nie jest na razie celem Alibaby. Oficjalnie wpisuje się to w wizję wspierania małych i średnich przedsiębiorstw, którą nakreślił założyciel i były już CEO Alibaby Jack Ma.

Jednak bój o digitalizacje zespołów w chińskich firmach to coś więcej. Alibabie ciężko jest zachwiać pozycję, jaką WeChat – komunikator Tencenta – uzyskał w chińskim społeczeństwie. Co za tym idzie, Chińczycy o wiele częściej korzystają z WeChat Pay (Tenpay) niż z Alipay. Zgodnie z oficjalnymi danymi Tencenta i Alibaby za rok 2018, liczba transakcji z wykorzystaniem Tenpay (460 miliardów) była 2,3 raza większa niż z wykorzystaniem Alipay (197,5 miliarda).

Jednak DingTalk daje Alibabie możliwość wciągnięcia rozliczeń firmowych finansów oraz przyciągnięcie pracowników do ekosystemu Alibaby. O wyborze oprogramowania firmowego decyduje szefostwo, zatem wiele opcji oferowanych przez DingTalk bierze pod uwagę bardziej interes zwierzchników niż podwładnych.

Funkcją, która wzbudza kontrowersje jest na przykład możliwość monitorowania lokalizacji pracowników. Szef wie o której godzinie pracownik pojawia się w pracy i o której ją opuszcza, a więc kiedy jego telefon komórkowy łączy się i rozłącza się z biurowym routerem WiFi. Umożliwia to automatyczną penalizację spóźnień (często nawet najdrobniejszych), które można powiązać z karami finansowymi. W skrajnych przypadkach firmy mogą nawet domagać się od pracowników zamieszczania zdjęć osób, z którymi uczestniczą w biznesowych spotkaniach poza biurem. Dodatkowo, aplikacja umożliwia sprawdzenie czy przesłana wiadomość została przeczytana oraz “dingnięcia” odbiorcy poprzez powiadomienia push, SMSy czy automatyczne połączenia telefoniczne.

Biorąc pod uwagę chińską kulturę pracy, w której oczekiwania wobec pracowników często są nadmiernie wysokie a sam założyciel Alibaby popularyzował niesławny model pracy 996, nie trudno się dziwić, że funkcje DingTalk nierzadko bywają nadużywane. Wiele spośród opinii zamieszczanych w internecie przez użytkowników-pracowników jest bardzo krytycznych w związku z nadużywaniem przez pracodawców możliwości kontroli oferowanej przez tę aplikację.

Niezależnie od tego, stopniowa digitalizacja miejsc pracy jest nieuniknionym trendem. Kwarantanna związana z koronawirusem doprowadziła do lawinowego wzrostu popularności narzędzi umożliwiających zdalną pracę. Pojawiły się zatem głosy, że koronawirus może spopularyzować w Chinach zdalną pracę w podobny sposób jak epidemia SARS spopularyzowała e-commerce i dostawy do miejsca zamieszkania. Jednak do tego rodzaju twierdzeń warto podejść z ostrożnością, jako że z perspektywy pracowników i pracodawców niekoniecznie jest to eksperyment całkowicie udany. Wielu pracowników jest zobowiązanych do ciągłego korzystania z kamery wideo aby umożliwić szefom monitorowanie ich podczas zdalnej pracy. Ponadto, pojawiają się głosy, że wiele osób oczekuje już powrotu do fizycznych biur.

Stąd raczej nie należy się spodziewać epokowej zmiany modelu pracy w Chinach. Eksperyment ze zdalną pracą na pewno wpłynie na doświadczenie chińskich firm, ciężko jednak oczekiwać że będzie to nagła zmiana i to zmiana na stałe. W tym wypadku poza narzędziami konieczne jest również wypracowanie odpowiedniej kultury pracy – co stanowi barierę nie tylko w Chinach. Jasnym jednak jest, że wojna pomiędzy chińskimi gigantami technologicznymi o chiński rynek oprogramowań do pracy grupowej trwa już w najlepsze.