202002.06
1

Relacje chińsko-czeskie: gesty zamiast treści

Tegoroczny szczyt formatu 17+1 w Pekinie odbędzie się bez udziału prezydenta Czech Miloša Zemana, który odrzucenie zaproszenia na spotkanie w kwietniu uzasadnił niedotrzymywaniem obietnic inwestycyjnych przez Chińską Republikę Ludową (ChRL). To mocny sygnał wysłany przez czołowego zwolennika współpracy z Chinami w Europie Środkowo-Wschodniej (EŚW), który rozczarowanie brakiem inwestycji komunikował już chińskim władzom w ubiegłym roku. Do Pekinu nie wybiera się również premier Andrej Babiš (od lat sceptycznie nastawiony do współpracy z Chinami), a Czechy będzie reprezentował wicepremier Jan Hamáček z partii socjaldemokratycznej (ČSSD) – głównego (oprócz Komunistycznej Partii Czech i Moraw) czeskiego ugrupowania politycznego dążącego do zacieśniania relacji z ChRL.  Nieobecność prezydenta Zemana na spotkaniu 17+1 należy odczytywać wyłącznie w kategoriach politycznego gestu, ponieważ jednocześnie zapowiedział on swój udział w obchodach zakończenia II wojny światowej w Pekinie w maju. To właśnie przyjazd czeskiej głowy państwa na 70. rocznicę tego wydarzenia w 2015 roku, jako jedynego przywódcy z państw Zachodu, symbolicznie przypieczętował reset w relacjach czesko-chińskich, których główną przesłanką była „ekonomizacja polityki zagranicznej”. Jednak w ciągu minionych pięciu lat to polityczne zbliżenie nie przyniosło oczekiwanych korzyści gospodarczych. Udział chińskich inwestycji w całkowitym wolumenie inwestycji zagranicznych w Czechach stanowi nadal mniej niż 1%, będąc daleko w tyle za Japonią i Koreą Południową, a ich łączna wartość w latach 2000-2019 wyniosła zaledwie 0,7 mld euro (wg danych Rhodium Group). Zdaniem byłego ministra obrony Jaroslava Tvrdíka (związanego z interesami chińskiego konglomeratu CITIC/CEFC – głównego pośrednika w procesie zbliżenia czesko-chińskiego), brak parasola politycznego w Czechach stworzy problemy dla działalności czeskich przedsiębiorców w Chinach. Interesy jakich firm  mogą więc ucierpieć?

W czeskiej prasie, jako potencjalnych poszkodowanych woltą prezydenta wymienia się przede wszystkim producenta samochodów Škoda (Grupa Volkswagen) oraz świadczący usługi finansowe konglomerat Home Credit/PPF. Pierwsza z firm jest własnością niemieckiego koncernu ergo jej działalność w Chinach będzie zależna przede wszystkim od relacji między Berlinem i Pekinem, a nie stanu relacji czesko-chińskich. Natomiast sukces Home Credit/PFF w Chinach nie przekłada się bezpośrednio na korzyści dla czeskiego budżetu – firma najbogatszego Czecha Petra Kellnera zarejestrowana jest w Niderlandach, a ewentualne negatywne konsekwencje odczuć może jedynie wąska grupa czeskich biznesmenów i menedżerów związanych z konglomeratem CITCI (CEFC), w tym Tvrdík. Innymi słowy, czeskie firmy były w większości zbyt małe aby konkurować na chińskim rynku, a do działań na większą skalę przygotowane były jedynie grupy finansowe. Dlatego gest prezydenta Zemana wpisuje się w spóźniony proces przewartościowywania czeskiej polityki zagranicznej wobec Chin, która opierała się na nierealnych oczekiwaniach związanych z potencjałem chińskiego rynku dla czeskich eksporterów oraz nadziei na długofalowe działania gospodarcze i tworzenie nowych miejsc pracy przez chińskie przedsiębiorstwa w Czechach. Podobnie nawiązana w marcu 2016 roku – jak się miało okazać efemeryczna – współpraca lokalna na szczeblu miast stołecznych obu państw, nie przełożyła się na konkretne korzyści ekonomiczne dla stolicy Czech:  trzy lata oficjalnych relacji partnerskich nie zaowocowała nawet zapowiadanym przyjazdem pand do praskiego ZOO.

W październiku 2019 roku, po ostatecznym zerwania umowy między Pragą i Pekinem (wokół kontrowersyjnego zapisu o „polityce jednych Chin”), prezydent Zeman napisał list do Xi Jinpinga, w którym bagatelizował kontrowersje w relacjach lokalnych, podtrzymał zainteresowanie czeskich władz współpracą gospodarczą i kulturalną z Chinami oraz wezwał CITIC do dalszego rozwijania aktywności gospodarczej w Czechach. Z drugiej strony prezydent miał również zakomunikować, że w skutek działań burmistrza Zdenka Hřiba, Czechy spotkają retorsje ekonomiczne: przekierowanie lotów między Chinami i Czechami do Chorwacji (sic!) i wycofanie się CITIC z finansowania klubu piłkarskiego Slavia Praga (którego prezesem jest notabene Jaroslav Tvrdík). Istotnie, po nawiązaniu oficjalnego porozumienia o partnerstwie miast między stolicami Czech i Tajwanu w styczniu, linie lotnicze Hainan Airlines ogłosiły, że od marca wstrzymają obsługiwane od 2015 połączenie Pekin-Praga.

W perspektywie ostrzeżeń prezydenta Zemana, decyzja ta pokazała przede wszystkim jak niewiele argumentów ekonomicznych w relacjach z Czechami mają Chiny, i jak ograniczone grono czeskiego biznesu korzysta na ociepleniu relacji politycznych. Natomiast nazajutrz po zawarciu oficjalnego porozumienia między Pragą i Tajpej, wiadomość o zerwaniu relacji partnerskich ze stolicą Czech ogłosił Szanghaj. Według oficjalnego komunikatu rządu ludowego Szanghaju, władze Pragi angażując się w działania z Tajwanem, naruszyły podstawowe interesy (hexin liyi) strony chińskiej, gwałtownie wtrąciły się w wewnętrzną politykę Chin i publicznie podważyły zasadę jednych Chin, a biorąc pod uwagę, że polityczne przesłanki i podstawy do relacji obu miast przestały istnieć, Szanghaj bezzwłocznie zawiesza (zanting) relacje siostrzane z Pragą i wszelkie kontakty oficjalne. Do decyzji strony chińskiej odniósł się burmistrz Hřib, który stwierdził, że Praga nie opiera się współpracy z Szanghajem, ale jedynym wymiernym efektem dotychczasowej współpracy jest przeprowadzenie szkolenia szanghajskich ratowników w Pradze, sfinansowane przez Home Credit (głównego beneficjenta ocieplenia relacji czesko-chińskich w mijającej dekadzie).

Zarówno decyzja o zawieszeniu partnerstwa z Pragą, jak i uzasadnienie przedstawione przez władze Szanghaju – odwołujące się wprost do domeny polityki władz centralnych – świadczą, że stan relacji zagranicznych na szczeblu lokalnym może negatywnie wpływać na stosunki międzypaństwowe. Natomiast podejmowane przez stronę chińską próby szantażu ekonomicznego i politycznego, zarówno na poziomie lokalnym, jak i centralnym, odzwierciedlają przede wszytkim marginalny efekt ekonomizacji czeskiej polityki zagranicznej wobec Chin w ostatnich latach, w której miejsce przeszacowanych oczekiwań, niedotrzymanych obietnic i niezrealizowanych działań zastępują głównie niewymyślne gesty.