201912.09
2

FocusOSA #122: Relacje Niemcy-Chiny

W ostatnim czasie Niemcy intensyfikują wysiłki nad wypracowaniem programu prezydencji w Radzie Unii Europejskiej, która przypada dla tego państwa w drugiej połowie 2020 roku. W 6-miesięcznym okresie niemieckiego przewodnictwa rząd federalny chce się skupić głównie na polityce europejskiej, tzn. zamierza działać na rzecz zjednoczonej, demokratycznej i silnej Europy, która ma za zadanie sprostać globalnym wyzwaniom. Tematy te stały się przewodnimi wątkami exposé, jakie kanclerz Angela Merkel wygłosiła na forum Bundestagu 17 października br.

Według Berlina nadchodzące lata będą przede wszystkim ważnym etapem promowania reform na poziomie europejskim i zwiększania zaufania obywateli do Unii Europejskiej. Władze niemieckie doskonale zdają sobie sprawę, że w ostatnich latach struktury europejskie nie miały dobrej prasy, zatem trzeba je niejako „wypromować na nowo”. Dlatego kluczowym wyzwaniem dla tworzenia dobrego PR będzie wypracowanie mocnego dialogu z ogółem europejskiego społeczeństwa. Celem rządu kanclerz Merkel będzie więc przedstawienie znaczenia Unii Europejskiej dla życia ludzi, poszerzanie wiedzy na temat skomplikowanych procesów decyzyjnych na poziomie europejskim oraz prezentowanie niemieckich inicjatyw politycznych w łonie UE. W tym celu rząd ma dodatkowo zintensyfikować współpracę z organizacjami pozarządowymi, ośrodkami analitycznymi i think tankami, których znaczenie dla budowy społeczeństwa obywatelskiego jest w Niemczech bardzo mocno podkreślane.

Prócz spraw europejskich, Niemcy zwracać będą uwagę także na wyzwania spoza obszaru UE, które mają na nią ogromny wpływ. Jest jasne, że Europa potrzebuje długiego oddechu, aby móc dalej kształtować świat i nie stać się jedynie przedmiotem polityki prowadzonej przez innych aktorów – głównie Stany Zjednoczone i Chiny. Konieczna jest jednak współpraca w tym względzie z innymi państwami członkowskimi Unii. Tym bardziej, że lista wyzwań wciąż się powiększa – już dziś na agendzie stoją zmiany klimatyczne i ochrona środowiska, polityka przemysłowa, rozbudowa polityki bezpieczeństwa i obrony, niekończące się problemy związane z niepokojami na świecie (m.in. Syria, Iran) czy migracjami.

Ponieważ prezydencje są sprawowane w ramach tzw. troiki, Niemcy swój program przewodnictwa ustalają razem z Portugalią i Słowenią (lipiec 2020 – grudzień 2021 roku). Już podczas spotkania ministrów spraw zagranicznych tych trzech państw w maju br., Heiko Maas, Augusto Santos Silva oraz Miro Cerar uzgodnili, że najważniejsze punkty półtorarocznej prezydencji odnosić się będą do trzech kwestii: wieloletnich ram finansowych UE, Bałkanów Zachodnich oraz współpracy z Chinami. Aspekty te zostały również podkreślone we wspominanym wystąpieniu kanclerz Merkel na forum niemieckiego parlamentu, gdy prezentowała ona proponowaną przez rząd agendę prezydencji.

Co do pierwszego punktu wskazano, że kurs na przyszłość UE wyznaczają zarówno wybory do Parlamentu Europejskiego (ostatnie odbyły się w maju br.), ale także wieloletnie ramy finansowe. Temat ten będzie zatem odgrywał ważną rolę we wszystkich trzech prezydencjach. Uznaje się, że UE przede wszystkim potrzebuje więcej inwestycji w technologie przyszłości i włożenia więcej wysiłków w dziedzinie cyfryzacji.

Odnośnie do Bałkanów Zachodnich stwierdzono, że w interesie całej Wspólnoty jest zarówno pogłębianie integracji, jak i jej rozszerzanie na kolejne kraje, bowiem im więcej europejskich państw gra w jednej drużynie, tym większe jest bezpieczeństwo i stabilność całego regionu.

W tym kontekście należy przyznać, że Niemcy niezwykle krytycznie postrzegają decyzję Francji, Holandii i Danii o zablokowaniu rozpoczęcia rozmów akcesyjnych z Albanią i Macedonią Północną (co miało miejsce już trzykrotnie – w czerwcu 2018 i 2019 roku, oraz ostatnio w październiku 2019 roku). Uważają, że taki obrót spraw zachwieje pozycją UE w regionie. Berlin podkreśla ponadto, że tak restrykcyjna polityka, prowadzona z inicjatywy prezydenta Emmanuela Macrona, to stracona szansa dla Bałkanów Zachodnich, która może mieć o wiele bardziej dalekosiężne skutki, aniżeli można przypuszczać (np. pogorszenie proeuropejskiego nastroju ludności, wycofanie projektów reform konstytucyjnych). Tym bardziej trzeba więc rozszerzyć kontakty społeczne z organizacjami pozarządowymi, które będą prowadzić pracę „u podstaw” i budować dobry wizerunek Unii na kontynencie.

Niezwykle ciekawie przedstawia się także kwestia relacji z Chinami, które uznano za „kluczowy wątek niemieckiej prezydencji”. Kanclerz Merkel wskazała w swoim wystąpieniu na forum Bundestagu, że w przyszłym roku zorganizowany zostanie wspólny szczyt Unii Europejskiej i Chin, rozumiejąc przez to spotkanie wszystkich głów państw lub szefów rządów państw członkowskich UE z najwyższymi przedstawicielami ChRL – a nie wyłącznie przywódców wybranych państw i instytucji unijnych, tak jak miało to miejsce do tej pory. Jak stwierdziła „dziś nie mamy żadnej jednolitej polityki Unii Europejskiej względem Chin”, a zatem w interesie całej Unii, w tym także Niemiec, jest zmiana tego stanu rzeczy i wypracowanie wspólnego stanowiska.

Faktycznie pierwsze w historii spotkanie liderów wszystkich państw członkowskich Wspólnoty i Chin planowane jest już na wrzesień 2020 roku w Lipsku, choć dokładana data i agenda spotkania nie są jeszcze znane. Oprócz dużego szczytu UE-Chiny na którym wypracowane mają zostać ramy dwustronnej współpracy, w Pekinie ma zostać jednak zorganizowane także spotkanie mniejszego formatu, tzn. premiera Li Keqianga oraz szefowej Komisji Europejskiej, Ursuli von der Leyen, i przewodniczącego Rady Europejskiej, Charles’a Michel’a.

Berlin liczy, że w czasie prezydencji uda się mu unormować stosunki pomiędzy Pekinem a Brukselą. Wielką niewiadomą jest kwestia współpracy technologicznej oraz chińskich inwestycji w rozwój sieci 5G, któremu Niemcy się nie sprzeciwiają, ale jednocześnie mają dość krytyczne zdanie. Z pewnością motorem napędzającym rozwój współpracy europejsko-chińskiej, mimo wszystkich zastrzeżeń, pozostanie de facto antychińska i antyeuropejska polityka prezydenta Donalda Trumpa. „Po raz pierwszy spotykamy się z amerykańskim prezydentem, który nie podziela naszej idei projektu europejskiego” powiedziała niemiecka kanclerz, przywołując konieczność wypracowania wspólnego stanowiska Unii zarówno wobec USA, jak i – w tym kontekście – wobec Chin.

Sukces szczytu UE-Chiny z kwietnia br. (m.in. zniesienie przymus transferu technologii, ułatwienie dostępu do chińskiego rynku europejskim firmom) wskazuje, że kompromis pomiędzy partnerami może zostać osiągnięty. Gdyby udało się go uzyskać w drugim półroczu 2020 roku, byłby to niewątpliwy sukces Niemiec i ukoronowanie wieloletnich rządów Angeli Merkel, która sprawie relacji niemiecko-chińskich poświęciła mnóstwo czasu w trakcie czterech kadencji na stanowisku szefowej rządu.